24/07/2026
Ile osób musi Ci pozwolić, zanim sama sobie pozwolisz?
Niby wiesz, ale przecież nie jesteś pewna, coś tam czujesz, ale może to nie to. I zamiast próby albo pogadania ze sobą ruszasz w rundkę przeglądania się w czyichś oczach. Mąż: „rób jak uważasz". Mama: „a po co ci to”. Przyjaciółka: „jasne, działaj!" (ale ona zawsze tak mówi). Grupa na fejsie: czterdzieści sprzecznych odpowiedzi i jedna pani, która się kiedyś przejechała. W porywach: znaki, wróżby i „jak spadnie łyżeczka, to znaczy, że tak".
I to wcale nie dotyczy tylko wielkich decyzji.
Grzywka czy nie? Paznokcie czerwone czy jednak beż? Ta sukienka - nie za odważna? Czy wypada iść samej do kina? Czy odpuścić w tym roku organizowanie świąt, skoro tego nie znoszę? Czy 80 zł za ręcznie robioną torebkę to nie za dużo? Czy iść na tę rozmowę o pracę, skoro „przecież jest stabilnie”?
Powiem Ci coś niewygodnego: ta runda to nie jest zbieranie opinii. To zbieranie pozwolenia. I możesz je zbierać do końca życia, bo świat chętnie rozdaje opinie, ale pozwolenia nie dostaniesz od nikogo, bo z nim przychodzi odpowiedzialność, a kto zrównoważony chce brać na siebie odpowiedzialność za czyjeś dorosłe życie? To jest Twój interes.
I nie, to nie jest niezdecydowanie. Umiesz decydować - w cudzych sprawach robisz to w sekundę i celnie. Po prostu gdzieś po drodze przestałaś wierzyć własnym odpowiedziom. Ktoś Ci wmówił, że Twoje są zbyt emocjonalne, zbyt naiwne, że na bank wrócisz z płaczem. Ktoś Ci wmówił (pewnie sama sobie), że nie możesz się pomylić, zaryzykować, „zbłaźnić”. Więc na wszelki wypadek pytasz wszystkich. Oprócz siebie.
I pewnie nie raz obiecywałaś sobie „koniec, od dziś słucham siebie". Tylko jak, skoro własny głos zagłuszałaś latami? Cudze opinie znasz na pamięć, swoich odpowiedzi musisz dopiero poszukać. I właśnie po to jest sesja Drag Into Your Calling: 90 minut pytań o Ciebie, aż spod cudzych głosów wyjdzie Twój.
Skomentuj SESJA albo napisz w DM. 💌
Ściskam,
Karolina