26/10/2025
Mózg – cervello, po włosku.
Rower – vélo, po francusku.
Mózgorower – Cervélo, po kanadyjsku.
A może wybór podyktowany rozumem? Albo rower, za którym stoją tęgie umysły?
Marka Cervélo od zawsze kojarzy mi się z ultra profesjonalnymi, popartymi badaniami, technologią i twardymi danymi maszynami dla najbardziej wymagających.
Nie są to rowery u nas spotykane na każdej ustawce, to na pewno. Każdy fan szosy zna te rowery doskonale, ponieważ zazwyczaj pojawiają się na czele profesjonalnego peletonu z potężną siłą. Czarno-żółte bolidy Team Visma-Lease a Bike to absolutny top of the top kolarskiego świata.
Ty także możesz poczuć cząstkę wyjątkowego świata najlepszych z najlepszych stając się posiadaczem jednego z najszybszych rowerów szosowych na świecie – modelu S5.
Na rok modelowy 2026 wprowadzono zmiany, które jeszcze bardziej poprawiają aerodynamikę, komfort i nieco obniżają masę frameset’u. Niewprawne oko nie dostrzeże tych zmian względem produkowanego od 4 lat modelu MK4 . Są niewielkie, co tylko podkreśla jak zaawansowana i dopracowana jest to konstrukcja.
Na szybki test wpadł mi w ręce S5 w najbardziej ekonomicznej wersji. Wyposażony w homogeniczny napęd Shimano Ultegra Di2 2x12 i koła Reserve 57/64TA. Tak… To minimalny próg wejścia.
Ciężko nie zacząć od designu. Kontrowersyjnego, to na pewno. Mi te rowery podobały się zawsze. Są inne, ciekawe – w tym pozytywnym znaczeniu. Jednak dopiero na żywo (szczególnie w prezentowanym malowaniu Carnelian) szczęka opada a oczy wytrzeszczają. Nooo kurde… Cervello (mózg) traci znaczenie na korzyść serca i emocji.
Jedyne co chciałem zrobić to natychmiast to wrzucić go na asfalt.
Sporo czytałem i oglądałem o S5 w ostatnim czasie. Musiałem wejść dość mocno w temat, by sprostać wymagającemu klientowi, który czeka już na swoją topową wersję tego roweru. Zanim sam miałem okazję doświadczyć S5, miałem już sporą bazę testów, opracowań i opinii.
Jakby jednak nie było – jeśli jeden z najlepszych team’ów na Świecie, mający do dyspozycji ultra-lekkiego R5 czy wszechstronnego Soloist’a, śmiga praktycznie cały czas na ultra-aero S5 – coś w tym musi być.
W skrócie - bo to ważne – z wielu testów i praktyki teamu przed TdF wyszło, że cięższy i mniej „sprytny” aero-bolid jest w ogólnym rozrachunku po prostu najszybszy… A w tym wypadku w końcu tylko to się liczy.
No to lecimy!
Pierwsze spostrzeżenia zgodnie z oczekiwaniami – sztywno i efektywnie! Są rowery bardzo sztywne, ale w sposób mało wyrafinowany i efektywny. Bardziej efektowny.
A są takie jak Cervélo – bardzo sztywne, ale przyjemne w jeździe. Czujesz, że każdy Watt idzie w asfalt. Żaden element roweru nie odstaje jakością, przyczynia się do skutecznego nabierania prędkości.
Dynamika tego roweru jest… To ciekawe… Pomimo wyjątkowej sztywności całej konstrukcji, nie czuć tego specyficznego „wychodzenia spod nogi”. To nie jest rower premiujący szarpanie, skoki i szastanie mocą.
Jego żywiołem jest stabilna, równa, mocna jazda. Ty i czysta moc.
Wiele osób zarzucało poprzedniemu S5 brak komfortu. Obecny, w moim odczuciu – jest genialny pod tym względem. Biorąc pod uwagę iż jest to hard-corowa szosa aero, rama tłumi podstawowe, asfaltowe nierówności wybitnie. Jedyny dyskomfort generują większe nierówności typu uskoki asfaltu czy dziury walące od razu w nadgarstki poprzez potężnie sztywny zespół zintegrowanego widelca.
Sama kierownica jest bardzo sztywna ale i wygodna w każdym niemal ułożeniu dłoni.
Dolny chwyt staje się w tym rowerze super naturalny, co jednocześnie podpowiada jego przeznaczenie.
Cervélo S5 to rower absurdalnie wręcz stabilny. Nie jeździłem na konstrukcji gwarantującej zbliżone nawet cechy. Zorientowałem się dopiero po dłuższym czasie, że ten rower jedzie po idealnej linii, przed siebie. Dokładnie tam, gdzie chcesz, bez najmniejszej konieczności pilnowania linii jazdy czy dokonywania korekt. W każdej pozycji przy każdej prędkości. Imponujące.
Również kiedy wiercisz się sięgając po bidon czy batona – rower jakby był wpięty w trenażer. Tnie niewzruszony przed siebie.
Pierwsze szybkie zakręty pokonałem jak tirem. Czyżby stabilność i równowaga jazdy powodowała tak przeciętną zwrotność? O nie… Po prostu trzeba wczuć się w ten rower, nauczyć jego specyfiki i geometrii.
Domyślnie gwarantuje skrętność równą, stabilną i raczej po większym łuku.
Ale kiedy trzeba zacieśnić, skorygować zakręt lub po prostu wejść w niego ostro, dynamicznie – nie ma sprawy. Tnie jak skalpel. Nie jest to jednak nerwusek, jak spora część bardziej klasycznych szos.
Oczekuje bardzo wyraźnej decyzji i kierowania. Czeka na instrukcje kierownicy i ciała.
Innymi słowy – nie pomaga. Robi co Ty zdecydujesz, a musisz wiedzieć co robisz, żeby czuć się z tym dobrze i być skutecznym.
Na wyjściu z jednego zakrętu miałem awaryjne hamownie… Wyszedłem z tego bez problemu, rower zachował się bardzo stabilnie i bezpiecznie. Pierwszy raz też zdałem sobie sprawę z ograniczonego zakresu skrętu kierownicy, a raczej specyficznego widelca. W normalnej jeździe nie ma to jednak znaczenia.
Dzień testu obfitował w wiatr. Miejscami dość mocny. I teraz najlepsze… Jak bardzo ten rower jest niewrażliwy na jakikolwiek wiatr to jest szok…
Ogromną rolę w tym odgrywają koła Reserve 57/64 Turbulent Aero, które znane są z doskonałych właściwości aerodynamicznych sprawdzających się w rzeczywistych warunkach jezdnych (nie tylko w tunelu i na papierze). Są sztywne, rozsądnie ważące (ok. 1580 gramów dla wersji z DT 240) i totalnie, totalnie niewrażliwe na jakiekolwiek podmuchy.
Na co dzień jeżdżę na Roval CLX Rapide – kołach doskonałych pod kątem aerodynamiki i odporności na wiatry boczne. Ale te z S5 to inny poziom. Ważę szałowe 65 kg i na niektórych kołach (nawet dużo niższych stożkach) potrafiło mną miotać.
S5 i Reserve to duet wind-proof imponujący.
Ktoś recenzował, że S5 nie zwalnia nawet jadąc pod wiatr. Nie przesadzałbym, ciężko jest złamać zasady fizyki (szczególnie, kiedy niemal 90% oporów powietrza stanowisz Ty sam).
Ale faktem jest, że jadąc na S5 masz wrażenie, jakbyś jechał na tempomacie.
Coś co jednak uderzyło mnie niemal od razu to… Ten rower wydaje się wolny. Cały czas miałem wrażenie, że jadę ślamazarnie, jak na gumie.
Spoglądając jednak na kafelek aktualnej prędkości doznawałem zaskoczenia. Wrażenie jazdy jakbym męczył ledwo 30-32 km/h, a w rzeczywistości było to 37-39… Wow! Bardzo ciekawe wrażenie, bo na moim rowerze doskonale wiem, kiedy zbliżam się do 40. Tu? Zupełnie nie.
Szkoda, że nie jestem w sezonowym gazie tylko w totalnym roztrenowaniu. Chętnie wrzuciłbym S5 na trening Sweet Spot czy interwały w ponad progiem.
Skromne próby dociśnięcia tempa powodowały szybki i imponujący wzrost prędkości. Ale znów – bez fajerwerków wokół. Tak po prostu.
Cervélo S5 wydaje się być totalnie niewzruszony. Robi robotę, dając Ci przestrzeń na skupienie nad generowaniem mocy i byciem najlepszą wersją samego siebie. Wygląda szybko, jeździ szybko, zapewnia spokój, precyzję i… Brak nadmiernych emocji. Nie zrozumcie mnie źle. To nie wada. To cecha. S5 to rower od lat budowany dla topowych zawodników, dla profesjonalistów, zwycięzców największych wyścigów świata.
Trzeba o tym pamiętać, bo może się okazać, że nie będzie to dobry wybór dla każdego. Ale jeśli po przeczytaniu powyższego tekstu (o ile moje wrażenia z 80 km są trafne i nie tylko subiektywne) jarasz się i wiesz, że to Twój świat – raczej nie znajdziesz lepszego roweru dla siebie.
Cervélo S5 to platforma kompletna. Do bólu dojrzała i dopracowana.
Jeśli jednak bliżej Ci do cuore (serca), emozioni (emocji), fuochi d’artificio (fajerwerków) a cervello (mózg) nie ma nic do gadania – poszukaj czegoś innego (może Wilier Filante? Postaram się zrobić test jego najnowszego wcielenia ID2 już niedługo).
Dużo lepiej rozumiem już ruchy Jonasa Vingegaarda w kluczowych momentach wyścigów. Tam, gdzie idzie ogień, dynamiczny atak – on raczej „niespiesznie” dojeżdża swoim tempem. Kiedy atakuje, też jest to raczej mocna, liniowa, równa jazda. On po prostu tak jeździ, ale Cervélo S5 dokładnie taką jazdę, w moim odczuciu, premiuje.
Przyspiesza liniowo, jest bardzo szybki, ale przy tym izoluje od nadmiernych emocji z tym związanych. Jest „chłodny” i wyrafinowany. S5 to nie rower, to urządzenie do generowania mocy i prędkości.
Jazdę nim można porównać do luksusowej, piekielnie mocnej limuzyny z wolnossącym silnikiem o dużej pojemności. Nawet nie wiesz kiedy jedziesz po utratę prawka… ; )
Jeśli zmierzasz jeździć wolniej niż typowe prędkości uzasadniające kunszt aerodynamiczny rowerów, to lepiej skupić się na czymś, co da Ci więcej frajdy z takiej jazdy.
W ofercie Cervelo jest na przykład wyjątkowo udany i bardzo chwalony Soloist (którego mam nadzieję też niedługo przetestować), który łączy cechy S5 i górskiego R5.
Cervélo S5 to rower tak udany, tak dobry, że zupełnie uzasadnione w jego przypadku jest myślenie „czy ja potrzebuję aż takiego sprzętu?”.
To zależy. Jeśli oczekujesz topowego performance do bicia własnych rekordów – odpowiedź twierdząca jest oczywista.
Jeśli nie koniecznie… Podobnie jak wielu kierowców super-sportowych samochodów możesz mieć to w „D” i po prostu cieszyć się top of the top. Mieć świadomość, że sprzętowo już ciężko przeskoczyć wyżej. A jak wiadomo – czego nie dojeździsz to dowyglądasz. I co komu do tego…
Jeśli chcesz spełnić takie rowerowe marzenie bez względu na powód, cel – zapraszam do kontaktu.