Hi:Q hi:Q to serwis rowerów dla najbardziej wymagających. Niemal 20 lat praktyki serwisowej i zawodniczej. Rowery wyczynowe MTB, szosowe i gravelowe to mój żywioł.

Jeśli szukasz jakości, relacji i całkowitego skupienia na Twoich potrzebach – dobrze trafiłeś. hi:Q to serwis rowerów dla najbardziej wymagających.

Żyję rowerami i kolarstwem. Mam niemal 20 lat praktyki serwisowej i zawodniczej. Rowery wyczynowe, wyścigowe MTB, szosowe, gravelowe czy enduro to mój żywioł. Praca z zawodnikami, indywidualne podejście do każdego klienta to fundament idei i działalno

ści hi:Q. Dobrze rozumiem potrzeby zawodników. Jestem jednym z nich. Wiem doskonale na co zwrócić uwagę, co jest istotne, jakie zdarzają się sytuacje na wyścigach i podczas wymagających treningów czy na zgrupowaniach. Co się sprawdza, a co może zawieść w najmniej oczekiwanym momencie. hi:Q to oferta dla osób, które nie uznają kompromisów. hi:Q to inwestycja – w jakość i spokój.

Kolejny, wyjątkowy gravel złożony od podstaw.Naprawdę wyjątkowy, z co najmniej kilku powodów.Po pierwsze, frameset Rondo...
09/02/2026

Kolejny, wyjątkowy gravel złożony od podstaw.
Naprawdę wyjątkowy, z co najmniej kilku powodów.

Po pierwsze, frameset Rondo RUUT w specjalnej edycji LOCO to limitowany do 50 egzemplarzy wypust. Jak wiadomo, nawet najprostsze czy najbardziej popularne przedmioty, ale w limitowanych liczbowo seriach specjalnych, potrafią być niezłą lokatą. Przykładów bez liku można szukać w branży motoryzacyjnej. W przypadku rowerów niestety należy nieco ochłonąć. Nie będzie to ani inwestycja, ani opłacalna lokata, ale - na pewno skuteczny manewr na coś niepowtarzalnego, ciekawego i oryginalnego, czego spotkanie na trasie będzie graniczyło z prawdopodobieństwem zderzenia się z latającą wiewiórką.

Ta specjalna wersja modelu RUUT od polskiego producenta Rondo inspirowana jest duchem, humorem i "szaleństwem" Tomasza Marczyńskiego. Jeśli jesteś zagorzałym MTB- czy gravel-owcem, możesz nie kojarzyć. To jeden z najlepszych polskich kolarzy szosowych ostatnich lat. Mogłeś go oglądać w TV podczas transmisji największych wyścigów tego globu. Jego wytop łydy cały czas robi wrażenie. Do tego czasem wrzuca na Insta fotki ze swojego SL R107 - swój chłop! Ma dobry gust!

A skoro o guście mowa - samo malowanie ramy jest faktycznie ciekawe, radosne i po prostu samoistnie wykręca kąciki ust ku kurze. Jestem fanem, zdecydowanie.
Natomiast sam frameset... Nooo, to już przedmiot ostrych dyskusji estetów różnej maści od kilku lat ;)
Ja osobiście uważam, że to szalenie ciekawy projekt, który ma zasłużone miejsce w historii designu rowerów. Rysunek ramy jest odważny i naprawdę dobry, choć niestety, w moim odczuciu, pewne pomysły detali grzebią nieco efekt. Niektóre ruchy wydają się być przesadzone (jak na przykład ogromna, płaska, kanciasta główka ramy i korona widelca), niektóre wręcz załamujące (okrągła sztyca podsiodłowa 27.2 mm wystająca z masywnego, kanciastego węzła podsiodłowego... Pasuje to jak pięść do oka). W malowaniu LOCO całość jednak dostaje bardzo szykownego look'u i - mi się podoba!

Rower zbudowany został na kompletnej grupie SRAM Force XPLR, czyli absolutnie najlepszym, co można aktualnie wkleić w gravela do sportowej (i nie tylko) jazdy.
Korba z pomiarem Quarq została uzupełniona o absolutnie fenomenalny, owalny blat Alugear.
Całość spina fioletowy łańcuch. Jak szaleć to szaleć!

Zipp'y z serii XPLR są monumentalnie szerokie i robią wrażenie! Obute w szybkie Schwalbe, uzupełnione wkładkami.

Frameset, przed złożeniem, trafił do naszego maestro od detailingu. Przepiękny lakier UNI był tak zmęczony życiem sklepowym i magazynowym, że nie dało się na to patrzeć... Całość została profesjonalnie wypolerowana i zabezpieczona topowej jakości powłoką ceramiczną.

No dobra - musi paść to pytanie - hot or not? ;)

„Weźmiesz tyle szpejów ile możesz unieść, wszystkiego ma być w opór, a jak będzie trzeba zabrać rower do muzeum lotnictw...
30/01/2026

„Weźmiesz tyle szpejów ile możesz unieść, wszystkiego ma być w opór, a jak będzie trzeba zabrać rower do muzeum lotnictwa, to zabierzesz go do muzeum lotnictwa”.

Obyło się bez muzeum lotnictwa, ostudziłem też nieco zapędy Inwestora. Zabrałem za to rower na adekwatną wystawę oraz zadbałem o przemyślany pakiet startowy. Ale po kolei!

Droga do prezentowanego Cervelo S5 w wykwintnej, bezkompromisowej wersji nie była tak szybka i precyzyjna jak on sam.
Wybór tego modelu to efekt naprawdę długiej konwersacji, spotkań, wymiany artykułów, badań, doświadczeń oraz kilku testów rowerów, które, klocek po klocku, układały i klarowały ostateczny wybór.
Wybór, który z czasem radykalizował się. Jasnym było, że szukamy roweru najszybszego, bezkompromisowego i absolutnie topowego.

Cervelo S5 w tej specyfikacji to rower kompletny. Jakakolwiek zmiana najprawdopodobniej bardziej zaszkodziłaby niż realnie pomogła.
Seryjnie na pokładzie są jedne z najszybszych (w realnych warunkach drogowych) kół Reserve TA na łożyskach „ceramicznych”. Kompletny, homogeniczny napęd SRAM Red XPLR z dwustronnym pomiarem mocy Quarq. „Ceramiczny” suport T47. Siodło Selle Italia z serii Carbon, oraz… Hammerhead Karoo 3 i kilka akcesoriów :)

Jakie zastosowaliśmy jednak zmiany?
Wleciały topowe pedały LOOK Keo Blade Ti Ceramic. Lekkie jak nic, kręcące się od przeciągu.
Opony TLR od Vittoria zastąpione zostały oponkami Pirelli P-Zero Race RS z topowymi dętkami TPU od tego samego producenta.
Zgodnie z preferencjami właściciela zamontowałem mięsistą owijkę Fizik Terra (jedną z moich ulubionych).
Przed kupnem roweru właściciel wykonał „sizing”, który odpowiedział na kwestie wyboru rozmiaru ramy, sztycy oraz kokpitu. Niedługo wykona ostateczny fitting, który wpłynie też na zmianę siodła.
Czy można byłoby jeszcze poszaleć? Tak – zacząć bawić się w żyłowanie wagi chociażby, dokładanie biżuterii. Ale czy ma to sens w przypadku tego typu roweru, który ma być najszybszy i najefektywniejszy? No właśnie…

Przy okazji tak hi-end’owego i ciekawego roweru fajnie było go zaprezentować adekwatnie. Muzeum lotnictwa nie, prędzej tunel aerodynamiczny w ILOT. A może, nawiązując do naszej znajomości z właścicielem, naszej wspólnej pasji i tematów wielu dyskusji a nawet wyjazdów – wystawa Ikony Motoryzacji na Stadionie Narodowym?
Bardzo proszę!
Cervelo S5 zestawiony z najnowocześniejszymi maszynami odnalazł się wśród nich znakomicie. Śmiało mógłby tam zostać, jako część kolekcji.
W najbliższym czasie będę wrzucał kolejne kadry, bo wyszło to naprawdę fajnie!

Właścicielowi S5 gratuluję wyboru i jego jakości. Dziękuję za umożliwienie wykonania sesji. Będzie fajna pamiątka :)

Przy okazji serdecznie polecam odwiedzić wystawę Ikony Motoryzacji. Na zdjęciach widzicie tylko mały wycinek tego, co można tam zobaczyć. Dla petrolhead’ów pozycja obowiązkowa!

Jeśli i Ty przebierasz nóżkami szybciej na widok tego modelu – polecam się. Poprowadzę proces spełnienia marzenia od początku do końca.

Autorem zdjęć jest Jarosław Dolota / J-Detailing – oczywiście, że kolarz, oczywiście, że miłośnik samochodów :) Nie musiałem go długo przekonywać do tej akcji!

(bez obaw, nie ma tu nic z odpłatnej współpracy. Jeśli coś lub kogoś polecam – to tylko ze względów realnych wartości).

Cervélo

W połowie marca kolejna odsłona legendarnego wyścigu etapowego MTB - Cape Epic. 7 etapów + prolog. Niemal 700 km i 16000...
26/01/2026

W połowie marca kolejna odsłona legendarnego wyścigu etapowego MTB - Cape Epic. 7 etapów + prolog. Niemal 700 km i 16000 metrów w górę. Pogoda - nie taka oczywista, pomimo iż to słoneczne, palące RPA. Wydarzenie co roku przyciągające rzesze maratończyków z całego świata.

W przygotowaniach rowerów do tego wyścigu mam całkiem niezłe doświadczenie (oraz ogarniania ich po nim...). Ale nie tylko. Moi klienci ścigają się w wielu krajach czy nawet kontynentach. "Zaliczyłem" nie tylko każdy kierunek Europy, ale też Azję, Afrykę czy Południową Amerykę. Niezmiernie cieszy fakt, że coraz więcej polskich nazwisk widać na coraz to odważniejszych listach startowych. W tym roku Cape Epic jest pod tym względem rekordowy! Będzie komu kibicować!

Również na listach innych "monumentów" będzie można znaleźć polskie akcenty.
Pamiętacie małe "trofeum" przygotowane dla Sławka przy zmianie roweru 2 lata temu?

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=674338224694408&set=pb.100063547094410.-2207520000&type=3

Tym razem nie południe Afryki, a Andaluzja jest jego (i całej ekipy!) kierunkiem.
W tym celu Scott Spark Supersonic został rozebrany na części, przeserwisowany po minionym sezonie '25 i przygotowany do Andalucia Bike Race (i sezonu '26 w ogóle), który rusza już na koniec lutego.

Ponieważ Sławek zdążył w między czasie zaliczyć inne, istotne wyścigi takie jak 4Islands czy Transpyr - nie można było pamiątkowych naklejek dłużej narażać na niebyt na ramie ;)
Przy odbiorze roweru, zgodnie z życzeniem, przekazana została pamiątkowa ramka - tym razem od razu z miejscem na kolejną wlepę z Hiszpanii.

Jara mnie to :)
Sam od prawie 20 lat w sporcie i ściganiu. Wiem, jak ważne są takie drobiazgi i historie z nimi związane.
Jeśli i ty żyjesz emocjami związanymi z kolarstwem szeroko pojętym - zapraszam. Ja na trasach wyścigów przeżyłem chyba wszystko. A czego nie doświadczyłem ja, przeżyli moi klienci, przyjaciele. Warto mieć spokojną głowę w najważniejszych dla Ciebie momentach sportowych.

Cannondale SuperX w bezkompromisowym wydaniu LAB7 - wykonana z topowego włókna "Series 0", ważąca nie więcej niż poranna...
22/01/2026

Cannondale SuperX w bezkompromisowym wydaniu LAB7 - wykonana z topowego włókna "Series 0", ważąca nie więcej niż poranna kawa i ciastko (w standardzie europejskim!). Miałem przyjemność złożyć ten dream-bike dla Karola.

Zanim przystąpiliśmy do pracy, frameset trafił na delikatną korektę lakieru i kompleksowe oklejenie folią PPF najwyższej jakości. W rowerze gravelowym wydaje się to być szczególnie rozsądne posunięcie, ponieważ tarcza z profesjonalnej folii daje realną ochronę na lata.
Koła już były, za to zamówiłem kompletną grupę SRAM Force - i to będzie motywem przewodnim tego wpisu.

Moim zdaniem, najnowsza generacja napędów SRAM z oznaczeniem E1 to aktualnie absolutny lider w każdym możliwym aspekcie. Shimano czy nawet romantyczne Campagnolo nie mają po prostu do SRAM'a podejścia w tym momencie. Jeszcze przy poprzednich generacjach mógłbym się spierać, cmokać, solidnie zastanawiać. Miewały swoje bolączki i niedoskonałości. W tym momencie jednak, amerykański gigant nie pozostawił wątpliwości. Jakość wykonania i pracy nawet najtańszego Rival'a jest kilka klas powyżej konkurencji. Force (widoczny na zdjęciach) to po prostu czysta przyjemność użytkowo-wizualna. Red - którego mieliście okazję ostatnio oglądać na genialnym gravelu Wilier Rave SLR ID2 - to już małe dzieło sztuki użytkowej.
Seria XPLR to jedyna sensowna droga w gravelu, co stwierdzam z całym (swoim) przekonaniem. Konkurencja musi srogo nadgonić. Nie została w tyle. Zgubiła się w lesie. Z postrzeloną nogą. Z mapą do góry nogami...

Dlatego też, kiedy ktoś pyta mnie o wybór roweru gravelowego - jedną z pierwszych rzeczy, na jaką patrzę, jest standard UDH. Obecnie na rynku jest wiele rowerów w mega przecenach. Spora część z nich to modele z poprzednich kolekcji, które potrafią jeszcze nie mieć haka UDH, co czyni je z automatu "upośledzonymi" w kontekście aktualnego i przyszłego trendu. Trendu, który ma oparcie w naprawdę najlepszej technologii.

Niedługo pokażę też ciekawe, alternatywne wykorzystanie elementów rodziny XPLR w ultra-szosie. Będzie to też przy okazji mała uczta dla oczu i radość dla fanów motoryzacji :)

Są projekty o szczególnej wartości. Bynajmniej, nie finansowej. Aluminiowy Trek Emonda ALR nie jest bowiem szczególnym h...
13/01/2026

Są projekty o szczególnej wartości. Bynajmniej, nie finansowej. Aluminiowy Trek Emonda ALR nie jest bowiem szczególnym hi-endem, ale biorąc pod uwagę, że to pierwsza szosa dla młodego człowieka w prezencie świątecznym, czyni ją niepoliczalną.
Darzę tego typu zlecenia szczególną sympatią, bo przynoszą jeszcze więcej satysfakcji na koniec dnia.

Emonda ALR jest jak każdy widzi. Solidna, lekka rama z aluminium, zestawiona z bardzo dobrymi, trwałymi i atrakcyjnymi cenowo komponentami PRO (póki co, też aluminiowymi).
Napęd to Skoda Superb wśród napędów - do bólu dobra i lubiana Ultegra Di2.
Jedynym odstępstwem jest korba Rotor - tu akurat zadziałał szczęśliwy zbieg okoliczności, ponieważ szukaliśmy krótkich ramion - takie pojawiły się z demontażu z innego akurat serwisowanego przeze mnie roweru TT. Win-win :)

Wisienką na torcie są jednak fantastyczne koła Campagnolo Bora Ultra z przepięknymi piastami z korpusami z włókna węglowego i z systemem CULT, opartymi na "ceramice".
Niechaj młodzianowi kolarstwo lżejszym będzie ;)

Jeśli nosisz się z zamiarem spełnienia swojego lub czyjegoś marzenia - będę zaszczycony pomóc Ci w tym. Część kalendarza przed-sezonowego już bardzo zapchana, więc nie zwlekaj!

Przed Świętami udało się jeszcze przekazać w ręce nowych właścicieli kilka projektów.Jednym z nich, niewątpliwie śliczny...
02/01/2026

Przed Świętami udało się jeszcze przekazać w ręce nowych właścicieli kilka projektów.
Jednym z nich, niewątpliwie ślicznym i "bogatym", był najnowszy super-gravel Wilier Rave SLR ID2 w smakowitym, satynowym malowaniu Byte Cream.

W ręce Dominiki trafił wymarzony rower gotowy do gravel-racing'u. Rave kupiony u mnie, został w zasadzie rozebrany, złożony od podstaw (choć Wilier całkiem się stara). Przy okazji frameset trafił na profesjonalne, całościowe oklejenie topową folią PPF, która została dobrana pod kątem wyjątkowego lakieru tego roweru. Musiała zachować matowe wykończenie, ale wydobyć piękną perłę i satynę. Nasz człowiek jak zawsze spisał się na medal. Kobiece poczucie estetyki musiało być bezkompromisowo zaspokojone.

Dętki od razu zostały zastąpione systemem tubeless uzupełnionym o jedne z najlepszych wkładek na rynku - Vittoria Air-Liner Light dedykowaną do graveli.
To na razie jedyna zmiana względem serii. Doszły jeszcze carbonowe koszyki Van Rysel oraz zestaw wysięgnika do montażu komputerka oraz oświetlenie Towild.
Pedały - klasyka pewna i solidna - XTR.
W przyszłości zapewne dołożymy korbę o krótszych ramionach i z pomiarem mocy.

Zakup roweru został poprzedzony sizing'iem (wstępnym bike fittingiem), co dało odpowiedź co do doboru rozmiaru ramy, ale też zintegrowanego kokpitu.
Dominika odebrała rower ustawiony zgodnie z raportem od fitter'a.

Pozostaje życzyć właścicielce tysięcy kilometrów z uśmiechem na twarzy nie mniejszym niż ten przy odbiorze roweru ;)
Ja osobiście jaram się Rave strasznie. Piękny rower. I co najważniejsze, jak to w Wilierze bywa - jeździ zarąbiście! Co w przypadku wielu graveli nie jest oczywiste...

Do 6 stycznia odkładam co prawda narzędzia, ale chciałem jeszcze pokazać Wam ostatnią, bardzo fajną realizację.Zamówiony...
20/12/2025

Do 6 stycznia odkładam co prawda narzędzia, ale chciałem jeszcze pokazać Wam ostatnią, bardzo fajną realizację.

Zamówiony dla klienta rewelacyjny HT z włoskiej stajni Wilier Triestina. Model Usma w bardziej ekonomicznym wydaniu SL. W przypadku Wilier'a nie ma jednak mowy o jakiś jakościowych cięciach i wydając mniej, nadal można cieszyć się ponadprzeciętną jakością tej legendarnej marki.
Rama Usma SL waży ok. 1160 gramów (rozmiar M, dane producenta). Model wyposażony w SID Select i najnowszy napęd Shimano XT Di2 to świetna, wyważona propozycja.
Nabywca ma już swoje carbonowe koła, które w najlepszy możliwy sposób uprzyjemnią jazdę.

Rower przed wydaniem klientowi został rozebrany na części. Rama poszła do całościowego oklejania folią PPF, widelec przeszedł serwis "zerowy", dokonałem kilku zmian na prośbę właściciela.
Na koniec całość została złożona, wyregulowana i sprawdzona tak, by móc z całą pewnością oddać jak najlepiej przygotowany sprzęt w nowe ręce.

Jeśli szukasz dla siebie roweru, kół, napędu czy każdej innej rzeczy, do tego liczysz na możliwie najlepsza obsługę i uwagę - polecam się.
Co oferuję, znajdziesz pod tym linkiem:

https://www.facebook.com/photo?fbid=1251646546963570&set=a.465462798915286

Ostatnio do oferty doszły komponenty i rowery Enve (!), Pivot, Chromag, Praxis, OneUp, Galfer, Vittoria i wiele innych :)

Wolne wolnym, urlop urlopem, ale... :)
Zaraz po świętach pokażę Wam kolejnego Wilier'a, który rozwala system. Będzie grubo.
Będzie także coś specjalnego, co zawsze sprawia mi wiele przyjemności - pierwszy bolid młodego adepta kolarstwa - udało się zdążyć przed choinką!
No są rzeczy ważne i ważniejsze ;)

Nie jestem wielkim miłośnikiem Trek'a.Jestem jednak sympatykiem modelu Supercaliber, szczególnie drugiego genu. Pomysł z...
15/12/2025

Nie jestem wielkim miłośnikiem Trek'a.
Jestem jednak sympatykiem modelu Supercaliber, szczególnie drugiego genu. Pomysł z "windą" można lubić lub nie, można długo dyskutować o technicznej sensowności i poprawności tego typu rozwiązania, ale... Koniec końców liczy się, jak to jeździ. A jeździ, moim zdaniem, bardzo dobrze. Jest to rower dość popularny i lubiany, ale przede wszystkim, co szczególnie mnie cieszy, jest pierwszym w nowożytnej historii rowerów masowych, który odpowiedział na potrzeby klientów, którzy chcą iść w "fulla", ale nie koniecznie 120/120mm.

Ten Supercaliber trafił do mnie na gruntowny serwis i poprawki. Niestety, właściciel nie miał szczęścia z poprzednimi serwisami, co odbiło się na stanie roweru.
Trek został - standardowo przy gruntownym serwisie - rozebrany na części pierwsze i pieczołowicie odbudowany z należną uwagą i zgodnie ze sztuką oraz wieloletnią praktyką i doświadczeniem.
Najwięcej zaniedbań dotyczyło zawieszenia roweru.
Widelec należało przeserwisować całościowo, poprawiając podstawowe błędy poprzedników. Klient dostał też zdjęcia z małymi uszkodzeniami, które pozostawił po sobie serwisant-amator...
Najgorsza sytuacja była jednak z damperem ISOstrut - body dampera trwale i poważnie uszkodzone. Cała powłoka i powierzchnie z głębokimi rysami wzdłużnymi. Niestety jest to efekt lipnego serwisu oraz zbyt rzadkich interwałów serwisowych, które w przypadku tego roweru powinny być szczególnie pilnowane.
"Winda" dostała nowe tuleje ślizgowe oraz zestaw uszczelek kurzowo-olejowych wraz z gąbeczkami smarującymi. Tłumik został całościowo przeserwisowany z wymianą wszelkich możliwych elementów serwisowych. Konieczna była także wymiana całego body dampera na nowy.

Tak jak najważniejszą zasadą w inwestycjach jest ta, która mówi "nie trać pieniędzy", tak samo najważniejsze w dbaniu o rower jest... "Nie trać pieniędzy i czasu na kiepskie serwisy". A niestety jest ich całkiem sporo (po fali absurdu sprzed kilku lat i szybkiej weryfikacji rynku, znowu zwiększa się ilość pato-serwisów). Dlatego życzę Ci, żebyś trafił w ręce zaufanego pasjonata i profesjonalisty.

Zanim przejdziemy do małej analizy dużego Supercalibra, małe przypomnienie, rada. Zalecenie wręcz. Skończyłeś sezon? Row...
27/11/2025

Zanim przejdziemy do małej analizy dużego Supercalibra, małe przypomnienie, rada. Zalecenie wręcz. Skończyłeś sezon? Rower dostał po tyłku nie mniej niż Ty? To śmigaj do serwisu, zadbać o niego właściwie. Zostawienie sprzętu po sezonie "na kołku", najczęściej kończy się zdecydowanie zwiększonymi kosztami przed kolejnym sezonem. O degradacji samego osprzętu i elementów nie wspominając. Mógłbym o tym napisać małą powieść, ale na razie tylko uwierz mi na słowo - nie zostawiaj roweru nadającego się do okresowego serwisu konserwacyjno-eksploatacyjnego na kilka miesięcy (nawet zimowej, sporadycznej jazdy) w kącie. A żebyś nie pomyślał, że Ciebie naganiam do swoich usług - idź do swojego ulubionego, zaufanego fachowca, który zadba o Twój drogi rower w odpowiedni, kompleksowy sposób. Oczywiście, jeśli masz ochotę odwiedzić mnie -serdecznie zapraszam, choć w tym roku będzie to już trudne :) Pomału zamykamy zapisy na grudzień, wpisując pierwsze sprzęty na ważne terminy na sezon 2026.

A czemu z tym wyskakuję? Bo to temat istotny i niezmienny od lat, a robię to prawie lat 20... Nawet bardzo zadbany rower po sezonie startowym czy po prostu, intensywnej jazdy, czy to MTB czy gravel (tym bardziej!) czy szosa - dopiero po rozebraniu ukazuje liczne potrzeby serwisowe.
W ostatnich tygodniach wstawiałem sporo relacji i rolek właśnie z tym związanych. Liczne "kwiatki", które wychodzą tylko podczas rzetelnego, szczegółowego serwisu.

A co się dzieje, kiedy rower jest użytkowany intensywnie kilka lat i niby serwisowany, ale nie do końca rzetelnie i profesjonalnie? No cóż, przychodzi moment, że musi trafić na konkretny stół.
Trochę tak było z prezentowanym Trekiem.
Trafił do mnie z listą nieprawidłowości do ogarnięcia. Po mojej weryfikacji i wstępnemu rozeznaniu lista ta znacznie wydłużyła się...
Koniec końców klient otrzymał rower całkowicie odbudowany, złożony od nowa, przywrócony do całkowitej sprawności, jakiej zapewne nie miał od nowości...

Zapraszam na szybką analizę:

Rower trafił na gruntowny serwis, który polegał na rozłożeniu go na części pierwsze i na odbudowie. Czyli tak, jak to rozumiem poprzez "full serwis". Zająłem się także pełnym serwisem amortyzacji.

Łożyska piasty przedniej były w stanie agonalnym. Dawno powinny zostać wymienione. "Kwadratura" kółek i zanieczyszczenie z rdzą w następnym stadium degradacji mogłyby doprowadzić do zatarcia i trwałego uszkadzania osi widelca i elementów piasty.

Zębatka korby "pykała" już pod naciskiem palców... Nic dziwnego, węzeł montażowy zębatki był zabity starym brudem i piachem. To idealny generator irytujących "pykaczy".

Ruch wózka przerzutki odbywał się w akompaniamencie zgrzytu brudu. Zabrudzenie całego zespołu sprężyny napinającej wózek było dość hard-corowe, zapewne nigdy nikt tam nie zaglądał.
Kółka przerzutki wymagały wymiany, ale o tym później.

Łożyska sterowe nosiły ślady niedawnego serwisu. Górne było w bardzo dobrym stanie, dolne złapało już do swego wnętrza pierwsze zabrudzenia. Wymiana nie byłaby uzasadniona - w takim wypadku warto łożysko po prostu zregenerować i całość solidnie zakonserwować sprawdzoną chemią i sposobami.

Pancerze i linki odpowiadające za blokadę zawieszenia były już bardzo zużyte, tj. pordzewiałe i zaśniedziałe. Linkę od dampera trudno było nawet wyszarpnąć z pancerza.
Wymiana okablowania + całościowy serwis, czyszczenie i konserwacja manetki blokady skoku - kiedy ją serwisowaliście u siebie?

Wokół całej "windy" dampera ISOstrut widać było znaczne, oleiste, czarne zabrudzenie. To nigdy nie wróży nic dobrego... Gro sensowności wyboru FOX'a z powłoką Kashima to jej trwałość i odporność na wytarcie. Obawiałem się, że w środku znajdę jednak mały dramacik, ale nie - body dampera było w stanie idealnym.
Zajrzałem tu chyba w ostatnim momencie, ponieważ poprzedni serwis nie dość, że pozostawił po sobie brzydkie, amatorskie ślady serwisowe, to jeszcze zapomniał o użyciu smaru i oleju... Susza, pył i brud.
Winda ramy otrzymała zestaw nowych uszczelek kurzowo-olejowych wraz z zestawem gąbeczek smarujących. Wprasowałem także nowe tuleje ślizgowe.
Regularna pielęgnacja ISOstrut to klucz do zachowania tego ciekawego systemu w formie i jakości pracy.
Kompleksowy serwis otrzymało także całe serce ISOstrut, którego serwisem - zarówno w wydaniu FOX jak i Rock Shox - zajmuję się (posiadam odpowiednie narzędzia i podzespoły).
Rama otrzymała nowe łożyska, oczywiście w wersji MAX - dedykowanej do zawieszeń.

Śruby zacisków hamulcowych serii XTR to bardzo lekkie, zgrabne elementy... Które kiedy trafią na mechanika ze zużytym czy kiepskim kluczem, zamieniają się w duży problem.
Przy tylnym zacisku jedna ze śrub miała już tak wyrobione gniazdo klucza, że nawet świeżutkie narzędzia Wera nie miały szans. Trzeba było zawołać do pomocy wiertarkę.
Ciekawe, że nie przeszkadzało wcześniej ocieranie tarczy hamulcowej?

Właściciel zgłaszał ewentualną ochotę wymiany przedniego hamulca, bo klamka faktycznie bardzo mocno wpadała. Zazwyczaj są tego dwa podstawowe powody - totalne zapowietrzenie lub totalne wykończenie klocków.
W tym przypadku klocki zdarte niemal do blachy dały prostą odpowiedź.

Płyn hamulcowy był w stanie katastrofalnym... Źle to już było pewnie ze dwa lata temu... Tu było po prostu bagno w kolorze metalicznym. Widać wcześniejsze serwisy nie uwzględniały obsługi hamulców w swoich pracach.
By przywrócić sprawność obu układom, upłynęło sporo czasu i nowego płynu hamulcowego...

Głównym problemem zgłaszanym przez właściciela był jednak napęd. Jak to często bywa w napędzie Eagle AXS, miał on problem z jakością pracy w zakresie dolnych (twardych) biegów. Uh... Mógłbym dużo o tym pisać, są różne myki i patenciki, ja sam naprawdę wiele czasu to analizowałem i rozgryzałem. Ale nie o tym teraz...
Najbardziej skutecznym rozwiązaniem jest wymiana przerzutki na nową i koniec. Pod warunkiem jednak, że wszytko inne było już robione, sprawdzone i w 100% poprawne.
Tu wszystko było nie tak, więc daliśmy szansę obecnemu zestawowi.
Po kolei:
- hak przerzutki był lekko krzywy. Jego poprawna geometria jest krytycznie ważna dla Eagle AXS.
- kółka przerzutki nie były zużyte - zęby były ok, nic nie wskazywało na potrzebę ich wymiany. Błąd. łożyska kółek, pomimo iż toczyły się akceptowalnie, miały już duże luzy boczne - wymiana. Zbyt duża praca poprzeczna, szczególnie górnego kółka, potrafi paraliżować precyzję pracy każdego napędu.
- ustawienie samej przerzutki - było niepoprawne. Zakresy, ale przede wszystkim śruba B, regulująca odległość górnego kółka od zębów kasety. W Eagle rzecz totalnie krytyczna i ważna, a co gorsza - nie zawsze najlepsza wg. wskazań manuala i dedykowanego przyrządu.
- korekta długości łańcucha. Był za długi. To także bardzo istotny parametr dla Eagle AXS, szczególnie kiedy ma problem z jakością zmiany biegów.
- do tego wcześniej wspomniany, kompleksowy serwis całego wózka i sprężyny, oraz czyszczenie i konserwacja sworzni przerzutki. Na koniec ładowanie baterii i aktualizacja AXS.
Na koniec efekt, który zaskoczył nawet mnie, bo całość zaczęła działać w zasadzie idealnie. No i git!

Zwieńczeniem wykrytych problemów była wymiana siodełka, które miało pęknięty carbonowy korpus. Nie używajcie takich siodeł... Pomyśl - 90 obrotów na minutę. 120 minut jazdy, np. 5 razy w tygodniu. I tak 3 lata. Ile to łącznie obrotów Twoich stawów na krzywym siodle? No właśnie...

To z grubsza tyle. Oczywiście na "full serwis" składa się jeszcze cała masa innych rzeczy do wykonania, ale te już były standardowe, mniej ciekawe by o nich pisać.
I choć wiem, że miałem na koniec jakąś głębszą puentę, jakieś złote myśli, które wprawiłyby Ciebie w zadumę na resztę dnia, to z natłoku tekstu zapomniałem... :D

Zapewne chodziło o to, że to tylko opis małej części pracy przy jednym rowerze, wcale nie najbardziej skomplikowanym i zużytym. Chciałem też pewnie namawiać na serwis i swoje usługi, więc to czynię - nie chcesz już zgadywać, poprawiać, szamotać się ze swoim rowerem - daj go do mnie, będziesz miał po prostu zrobią robotę i zapewne już nie trafisz nigdzie indziej. Ale tak nie napiszę, bo to trochę zbyt śmiałe.
To po prostu miłego dnia i do zobaczenia :)

Kolejny Colnago Y1Rs złożony od podstaw w hi:Q.To bardzo wymagający dla mechanika zestaw - wiele małych pułapek, które m...
03/11/2025

Kolejny Colnago Y1Rs złożony od podstaw w hi:Q.
To bardzo wymagający dla mechanika zestaw - wiele małych pułapek, które mogą odjąć pełną satysfakcję w późniejszym użytkowaniu. Przy pierwszym Y1Rs nauczyłem się, by nie zawsze patrzeć ślepo w manual, bo to powoduje powrót na poprawki ;)

To wydanie igreka ocieka tłuszczem (w wersji fit). Koła Black Inc, dodatki Ceramicspeed... A przecież sam w sobie rower przyprawia o miękkie nogi.

Off-season w hi:Q nigdy nie był czasem luzowania i przedmuchów pustego powietrza. Robota wre. Sezon nie rozpieszczał, a świadomi rowerzyści, zawodnicy i entuzjaści dbają o rowery - zanim trzeba je nie tylko konserwować i pielęgnować, ale naprawiać...
Takie podejście polecam, zdecydowanie. Jak to potrafi wyglądać - wrzucam regularnie w rolkach.

Mózg – cervello, po włosku.Rower – vélo, po francusku.Mózgorower – Cervélo, po kanadyjsku.A może wybór podyktowany rozum...
26/10/2025

Mózg – cervello, po włosku.
Rower – vélo, po francusku.
Mózgorower – Cervélo, po kanadyjsku.

A może wybór podyktowany rozumem? Albo rower, za którym stoją tęgie umysły?

Marka Cervélo od zawsze kojarzy mi się z ultra profesjonalnymi, popartymi badaniami, technologią i twardymi danymi maszynami dla najbardziej wymagających.
Nie są to rowery u nas spotykane na każdej ustawce, to na pewno. Każdy fan szosy zna te rowery doskonale, ponieważ zazwyczaj pojawiają się na czele profesjonalnego peletonu z potężną siłą. Czarno-żółte bolidy Team Visma-Lease a Bike to absolutny top of the top kolarskiego świata.
Ty także możesz poczuć cząstkę wyjątkowego świata najlepszych z najlepszych stając się posiadaczem jednego z najszybszych rowerów szosowych na świecie – modelu S5.

Na rok modelowy 2026 wprowadzono zmiany, które jeszcze bardziej poprawiają aerodynamikę, komfort i nieco obniżają masę frameset’u. Niewprawne oko nie dostrzeże tych zmian względem produkowanego od 4 lat modelu MK4 . Są niewielkie, co tylko podkreśla jak zaawansowana i dopracowana jest to konstrukcja.

Na szybki test wpadł mi w ręce S5 w najbardziej ekonomicznej wersji. Wyposażony w homogeniczny napęd Shimano Ultegra Di2 2x12 i koła Reserve 57/64TA. Tak… To minimalny próg wejścia.

Ciężko nie zacząć od designu. Kontrowersyjnego, to na pewno. Mi te rowery podobały się zawsze. Są inne, ciekawe – w tym pozytywnym znaczeniu. Jednak dopiero na żywo (szczególnie w prezentowanym malowaniu Carnelian) szczęka opada a oczy wytrzeszczają. Nooo kurde… Cervello (mózg) traci znaczenie na korzyść serca i emocji.
Jedyne co chciałem zrobić to natychmiast to wrzucić go na asfalt.

Sporo czytałem i oglądałem o S5 w ostatnim czasie. Musiałem wejść dość mocno w temat, by sprostać wymagającemu klientowi, który czeka już na swoją topową wersję tego roweru. Zanim sam miałem okazję doświadczyć S5, miałem już sporą bazę testów, opracowań i opinii.
Jakby jednak nie było – jeśli jeden z najlepszych team’ów na Świecie, mający do dyspozycji ultra-lekkiego R5 czy wszechstronnego Soloist’a, śmiga praktycznie cały czas na ultra-aero S5 – coś w tym musi być.
W skrócie - bo to ważne – z wielu testów i praktyki teamu przed TdF wyszło, że cięższy i mniej „sprytny” aero-bolid jest w ogólnym rozrachunku po prostu najszybszy… A w tym wypadku w końcu tylko to się liczy.

No to lecimy!
Pierwsze spostrzeżenia zgodnie z oczekiwaniami – sztywno i efektywnie! Są rowery bardzo sztywne, ale w sposób mało wyrafinowany i efektywny. Bardziej efektowny.
A są takie jak Cervélo – bardzo sztywne, ale przyjemne w jeździe. Czujesz, że każdy Watt idzie w asfalt. Żaden element roweru nie odstaje jakością, przyczynia się do skutecznego nabierania prędkości.

Dynamika tego roweru jest… To ciekawe… Pomimo wyjątkowej sztywności całej konstrukcji, nie czuć tego specyficznego „wychodzenia spod nogi”. To nie jest rower premiujący szarpanie, skoki i szastanie mocą.
Jego żywiołem jest stabilna, równa, mocna jazda. Ty i czysta moc.

Wiele osób zarzucało poprzedniemu S5 brak komfortu. Obecny, w moim odczuciu – jest genialny pod tym względem. Biorąc pod uwagę iż jest to hard-corowa szosa aero, rama tłumi podstawowe, asfaltowe nierówności wybitnie. Jedyny dyskomfort generują większe nierówności typu uskoki asfaltu czy dziury walące od razu w nadgarstki poprzez potężnie sztywny zespół zintegrowanego widelca.
Sama kierownica jest bardzo sztywna ale i wygodna w każdym niemal ułożeniu dłoni.
Dolny chwyt staje się w tym rowerze super naturalny, co jednocześnie podpowiada jego przeznaczenie.

Cervélo S5 to rower absurdalnie wręcz stabilny. Nie jeździłem na konstrukcji gwarantującej zbliżone nawet cechy. Zorientowałem się dopiero po dłuższym czasie, że ten rower jedzie po idealnej linii, przed siebie. Dokładnie tam, gdzie chcesz, bez najmniejszej konieczności pilnowania linii jazdy czy dokonywania korekt. W każdej pozycji przy każdej prędkości. Imponujące.
Również kiedy wiercisz się sięgając po bidon czy batona – rower jakby był wpięty w trenażer. Tnie niewzruszony przed siebie.

Pierwsze szybkie zakręty pokonałem jak tirem. Czyżby stabilność i równowaga jazdy powodowała tak przeciętną zwrotność? O nie… Po prostu trzeba wczuć się w ten rower, nauczyć jego specyfiki i geometrii.
Domyślnie gwarantuje skrętność równą, stabilną i raczej po większym łuku.
Ale kiedy trzeba zacieśnić, skorygować zakręt lub po prostu wejść w niego ostro, dynamicznie – nie ma sprawy. Tnie jak skalpel. Nie jest to jednak nerwusek, jak spora część bardziej klasycznych szos.
Oczekuje bardzo wyraźnej decyzji i kierowania. Czeka na instrukcje kierownicy i ciała.
Innymi słowy – nie pomaga. Robi co Ty zdecydujesz, a musisz wiedzieć co robisz, żeby czuć się z tym dobrze i być skutecznym.

Na wyjściu z jednego zakrętu miałem awaryjne hamownie… Wyszedłem z tego bez problemu, rower zachował się bardzo stabilnie i bezpiecznie. Pierwszy raz też zdałem sobie sprawę z ograniczonego zakresu skrętu kierownicy, a raczej specyficznego widelca. W normalnej jeździe nie ma to jednak znaczenia.

Dzień testu obfitował w wiatr. Miejscami dość mocny. I teraz najlepsze… Jak bardzo ten rower jest niewrażliwy na jakikolwiek wiatr to jest szok…
Ogromną rolę w tym odgrywają koła Reserve 57/64 Turbulent Aero, które znane są z doskonałych właściwości aerodynamicznych sprawdzających się w rzeczywistych warunkach jezdnych (nie tylko w tunelu i na papierze). Są sztywne, rozsądnie ważące (ok. 1580 gramów dla wersji z DT 240) i totalnie, totalnie niewrażliwe na jakiekolwiek podmuchy.
Na co dzień jeżdżę na Roval CLX Rapide – kołach doskonałych pod kątem aerodynamiki i odporności na wiatry boczne. Ale te z S5 to inny poziom. Ważę szałowe 65 kg i na niektórych kołach (nawet dużo niższych stożkach) potrafiło mną miotać.
S5 i Reserve to duet wind-proof imponujący.
Ktoś recenzował, że S5 nie zwalnia nawet jadąc pod wiatr. Nie przesadzałbym, ciężko jest złamać zasady fizyki (szczególnie, kiedy niemal 90% oporów powietrza stanowisz Ty sam).
Ale faktem jest, że jadąc na S5 masz wrażenie, jakbyś jechał na tempomacie.

Coś co jednak uderzyło mnie niemal od razu to… Ten rower wydaje się wolny. Cały czas miałem wrażenie, że jadę ślamazarnie, jak na gumie.
Spoglądając jednak na kafelek aktualnej prędkości doznawałem zaskoczenia. Wrażenie jazdy jakbym męczył ledwo 30-32 km/h, a w rzeczywistości było to 37-39… Wow! Bardzo ciekawe wrażenie, bo na moim rowerze doskonale wiem, kiedy zbliżam się do 40. Tu? Zupełnie nie.
Szkoda, że nie jestem w sezonowym gazie tylko w totalnym roztrenowaniu. Chętnie wrzuciłbym S5 na trening Sweet Spot czy interwały w ponad progiem.
Skromne próby dociśnięcia tempa powodowały szybki i imponujący wzrost prędkości. Ale znów – bez fajerwerków wokół. Tak po prostu.

Cervélo S5 wydaje się być totalnie niewzruszony. Robi robotę, dając Ci przestrzeń na skupienie nad generowaniem mocy i byciem najlepszą wersją samego siebie. Wygląda szybko, jeździ szybko, zapewnia spokój, precyzję i… Brak nadmiernych emocji. Nie zrozumcie mnie źle. To nie wada. To cecha. S5 to rower od lat budowany dla topowych zawodników, dla profesjonalistów, zwycięzców największych wyścigów świata.
Trzeba o tym pamiętać, bo może się okazać, że nie będzie to dobry wybór dla każdego. Ale jeśli po przeczytaniu powyższego tekstu (o ile moje wrażenia z 80 km są trafne i nie tylko subiektywne) jarasz się i wiesz, że to Twój świat – raczej nie znajdziesz lepszego roweru dla siebie.
Cervélo S5 to platforma kompletna. Do bólu dojrzała i dopracowana.
Jeśli jednak bliżej Ci do cuore (serca), emozioni (emocji), fuochi d’artificio (fajerwerków) a cervello (mózg) nie ma nic do gadania – poszukaj czegoś innego (może Wilier Filante? Postaram się zrobić test jego najnowszego wcielenia ID2 już niedługo).

Dużo lepiej rozumiem już ruchy Jonasa Vingegaarda w kluczowych momentach wyścigów. Tam, gdzie idzie ogień, dynamiczny atak – on raczej „niespiesznie” dojeżdża swoim tempem. Kiedy atakuje, też jest to raczej mocna, liniowa, równa jazda. On po prostu tak jeździ, ale Cervélo S5 dokładnie taką jazdę, w moim odczuciu, premiuje.
Przyspiesza liniowo, jest bardzo szybki, ale przy tym izoluje od nadmiernych emocji z tym związanych. Jest „chłodny” i wyrafinowany. S5 to nie rower, to urządzenie do generowania mocy i prędkości.
Jazdę nim można porównać do luksusowej, piekielnie mocnej limuzyny z wolnossącym silnikiem o dużej pojemności. Nawet nie wiesz kiedy jedziesz po utratę prawka… ; )

Jeśli zmierzasz jeździć wolniej niż typowe prędkości uzasadniające kunszt aerodynamiczny rowerów, to lepiej skupić się na czymś, co da Ci więcej frajdy z takiej jazdy.
W ofercie Cervelo jest na przykład wyjątkowo udany i bardzo chwalony Soloist (którego mam nadzieję też niedługo przetestować), który łączy cechy S5 i górskiego R5.

Cervélo S5 to rower tak udany, tak dobry, że zupełnie uzasadnione w jego przypadku jest myślenie „czy ja potrzebuję aż takiego sprzętu?”.
To zależy. Jeśli oczekujesz topowego performance do bicia własnych rekordów – odpowiedź twierdząca jest oczywista.
Jeśli nie koniecznie… Podobnie jak wielu kierowców super-sportowych samochodów możesz mieć to w „D” i po prostu cieszyć się top of the top. Mieć świadomość, że sprzętowo już ciężko przeskoczyć wyżej. A jak wiadomo – czego nie dojeździsz to dowyglądasz. I co komu do tego…

Jeśli chcesz spełnić takie rowerowe marzenie bez względu na powód, cel – zapraszam do kontaktu.

Adres

Duchnice
05-850

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Hi:Q umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Hi:Q:

Udostępnij

Kategoria