10/04/2026
Cześć! Mamy piątek - porę na subiektywny wybór najciekawszego sprzętu, który gościł w naszym studio. Cykl "Sprzęt tygodnia" świetnie się rozwija, sprawia mi (a z rozmów wiem, że Wam również) dużo przyjemności. Szczerze dziękuję, że wybieracie nasz serwis - wiecie, dla mnie nie ma tu miejsca na korporacyjne lanie wody.
Powołując do życia Serwis Bajka chciałem, aby praca sprawiała mi przyjemność. Skupiłem się więc na rowerach, które w mojej opinii to właśnie dają. Odwdzięczam się najlepszymi na świecie narzędziami i chemią oraz traktowaniem każdego z Was tak, jak sam chciałbym być traktowany.
Dziś naprawdę trudno jest konkurować z firmami przez duże F posiadającymi milionowe budżety, jak i prowadzić transparentny biznes w naszym kraju. A do tego - wciąż czerpać przyjemność i czuć pasję do dwóch kółek. Dlatego cieszę się, gdy w czasach, kiedy serwis jest na co drugiej ulicy, topowy sprzęt trafia właśnie do nas. Jednocześnie obiecuję, że jeszcze nie raz Was pozytywnie zaskoczymy :-)
A dzisiejszy wybór był naprawdę trudny, mamy bowiem nieustającą klęskę urodzaju. Mimo wszystko staram się podejść do tematu jak najbardziej rzeczowo, na bok odstawiając osobiste animozje. Czy sam wybrałbym dla siebie e-bike'a? Nie, ale to nie znaczy, że nie bawiłbym się na nim doskonale. A przynajmniej przez chwilę ;-)
Specialized S-Works Turbo Levo 4 kosztujący ~65 000 zł dziś już nie szokuje. A amerykański producent ma w swej ofercie przecież jeszcze model LTD, cenowo dobijający do 100 000 zł. Gdzie jest kres? Moim zdaniem nigdzie, zawsze znajdzie się chętny na zakup. Ale na bok kwestie cenowe. Giganta z USA można lubić lub nie, podobnie jak "elektryki". Ale uwierzcie, że patrząc na ten rower widać, iż mamy do czynienia z produktem premium (niemniej z kilkoma poważnymi uwagami, o czym dalej).
Ramę wykonano perfekcyjnie, trudno się do czegokolwiek przyczepić oprócz ceny. Producent postawił na amortyzację od Foxa. Ktoś zapewne wolałby Cane Creek'a, inny Öhlins'a, ale moim zdaniem wstydu nie ma. Sztuciec i damper doskonale wykonują swoją robotę, ale kosztowo serwis zaboli. Tzn. takiego biedaka, jak ja - właściciela niekoniecznie.
Napęd zbudowano w oparciu o grupę SRAM Transmission. Słuchajcie, będę powtarzał to jak mantrę - tylna przerzutka działa IMHO zdecydowanie za wolno, ale za każdym razem tak samo pewnie układa łańcuch tam, gdzie ów ma trafić. Koła to oczywiście Roval, marka własna Speca. Zastanawiam się, dlaczego z uporem maniaka budują koła do e-bike'ów, które sobie w nich nie radzą?
Mamy tu bowiem carbonowe obręcze (ok) i piasty DT 240 w wersji DEG (niech będzie). Ale dlaczego do takiego roweru producent wybrał po 28 szprych na koło w wersji aero? Kończy się to tak, że właściciel rzeczonego Turbo Levo już któryś raz z kolei wymienia pękające szprychy. Dla kontry warto jednak pochwalić aplikację Speca, która po wpisaniu czego nam potrzeba, szybko wypluwa dane n/t tego, co powinniśmy kupić jako elementy zamienne. Gdybym jednak był złośliwy (ha, ha) powiedziałbym, że producent w takim wypadku po prostu musiał o nią zadbać.
Hamulce SRAM Maven to Magura Gustav M dawnych i Shimano Saint niedawnych czasów. Świetnie działające "kotwice", które doskonale zatrzymują tę kupę żelastwa i włókna węglowego. Robią to nierzadko tak zero-jedynkowo, że producent wypuścił tuningowe dźwignie, mające zmienić przełożenie siły. Przyznaję, jakość hamowania robi wrażenie co nie znaczy, że właściciel roweru nie pali montrualnej tylnej tarczy już któryś raz z rzędu.
Patrząc pod kątem serwisowym - Maveny działają w oparciu o olej mineralny i często ciekną im zaciski. Wiem, że w rowerze ze zdjęć było to reklamowane, ale roszczenie... odrzucono. Powstrzymam się tu od swojego komentarza (znacie mnie, nie muszę nic mówić). Dość rzec, iż właściciel roweru finalnie kupił nowy zestaw - na razie jest ok.
Z ciekawych rzeczy, wrażenie robi bezprzewodowa sztyca Fox Transfer. Działa porównywalnie do konkurencyjnego Reverba. Co prawda mam wrażenie, że o ułamek sekundy wolniej, ale pozostanie to raczej niezauważone. Co innego koszt serwisu - ten, podobnie jak w przypadku amortyzacji, potrafi zawrócić w głowie. Jednak sprawdźcie cenę narzędzi do tego droppera i brak gwarancji, że Fox za chwilę nie wymyśli czegoś nowego, do czego będą potrzebne kolejne klucze za grube tysiące złotych.
Ile waży tak skomponowany sprzęt? 24 kg i 240 gramów. Warto nadmienić, że Spec trafił do nas na kompleksowy przegląd zawieszenia, oraz kilka pomniejszych spraw serwisowych.
Turbo Levo przypomina mi, jak pewnego razu przejeżdżałem przez Konstancin rowerem i z jednego z okolicznych pałaców wyjechał tata z synem. Przy czym bąbel w kraciastym kaszkiecie poruszał się nowiutkim, topowym Turbo Levo, za równowartość którego kupiłby mój rower, ulicę, po której jechałem i mnie na dokładkę.
Dlatego ten właśnie rower zostaje "Sprzętem tygodnia". Bo najważniejsze, aby bawić się rowerami i jazdą na nich, czego sobie i Wam życzę.
Ściskam,
Grzegorz
PS Po więcej zdjęć roweru zapraszamy do naszej facebookowej grupy: Bike Check!
Jeśli chcesz, aby Twój sprzęt znalazł się w zaszczytnym podsumowaniu tygodnia - zapraszamy serdecznie do Serwisu Bajka:
601 071 072
[email protected]