11/08/2026
🐎 Historia sprzed 20 lat…
Ostatnio zacząłem oglądać zdjęcia i filmy z Końskiej Doliny w Izbach. Piękne widoki, konie, jazda konna… I tak patrząc na to miejsce po tylu latach, przypomniała mi się pewna historia.
Lipiec 2006 roku. Byłem wtedy studentem SGGW i przez cały miesiąc odbywałem praktyki studenckie w Izbach
Pewnego dnia konie same zerwały pastucha w ogrodzeniu i całe stado wydostało się z padoku. Zaczęła się akcja zaganiania ich z powrotem. Jeździliśmy za nimi, również samochodami, próbując je skierować w odpowiednią stronę.
W pewnym momencie stado ruszyło drogą.
Wiedziałem już wcześniej, że w tym stadzie jest jedna biała klacz, która przewodzi pozostałym. I wiedziałem też, że jeżeli uda się zatrzymać właśnie ją, jest szansa, że reszta pójdzie za nią.
Więc kiedy zobaczyłem ją biegnącą na czele stada, moim jedynym celem było złapanie właśnie jej.
I tutaj jest chyba najciekawsza część tej historii.
Ani przez moment nie pomyślałem, że to stado może mnie stratować.
Nie myślałem o tym, że kilkadziesiąt rozpędzonych koni biegnie prosto w moją stronę. W głowie miałem tylko jedno: złapać tę klacz.
Oczywiście jej nie złapałem. 😄
Stado dobiegło do mnie, ale zamiast we mnie wpaść, konie zaczęły mnie obiegać z obu stron. Pamiętam ten moment do dziś — stoję na środku jasnej, żwirowej drogi, a dookoła mnie przebiega całe stado.
Konie pobiegły dalej i skręciły na łąkę sąsiada. Później, wspólnymi siłami i przy pomocy samochodów, udało się je wszystkie zagonić i złapać.
I właśnie ten obraz najbardziej został mi w pamięci.
Kiedy zamykam oczy, nadal widzę tę drogę, góry w tle i stado koni pędzące w moją stronę, a potem rozbiegające się na boki i obiegające mnie.
Dlatego zrobiłem tę ilustrację — tak mniej więcej zapamiętałem tamtą scenę sprzed 20 lat. Oczywiście nie jest to fotografia, tylko próba odtworzenia wspomnienia.
Ciekawe, jak długo potrafią zostać w człowieku takie zupełnie przypadkowe chwile.
Końska Dolina, Izby — lipiec 2006. 🐎⛰️