myfreedom.ania

myfreedom.ania Contact information, map and directions, contact form, opening hours, services, ratings, photos, videos and announcements from myfreedom.ania, London.

•Rozwój • warsztaty, • sesje 1:1 • coaching • masaże (lomi lomi nui i gorącymi kryształami) • kryształy i kamienie szlachetne oraz półszlachetne • podróże ku sobie "w BliskośCi" • kobiece spotkania w kręgu "Czas KobieTy" • "Warsztaty z Mapą Marzeń"

15 lat temu zawołał mnie Londyn...Znaczy marzenie żyło we mnie dużo wcześniej, ale wakacje 2011 roku planowałam zasadnic...
16/06/2026

15 lat temu zawołał mnie Londyn...

Znaczy marzenie żyło we mnie dużo wcześniej, ale wakacje 2011 roku planowałam zasadniczo w Irlandii. Jednak odwiedziła nas tego roku kuzynka z Londynu i zaproponowała, że może jednak by podbić jakieś królestwo?! 🤔

Pamiętam ekscytację z jaką leciałam. Mapy wydrukowane z google, rozpiskę, że mam dotrzeć na Victorię, a potem kierunek Pekcham. I mknęłam czerwonym autobusem ulicami miasta. Wtedy niewiedziałam, że kiedyś stanie się moim domem.

Od początku miałam grupę wspierającą, która organizowała moją przestrzeń tak, że niemożliwe stawało się możliwe. Londyn oferował prace i metody zarobkowania tak abstrakcyjne, że trudno mi by było sobie je wyobrazić.

Jednak przyszedł październik i powrót na studia.

Do Londynu wracałam jeszcze kilka razy. W 2014 roku, aby po tygodniu przenieść się do Donbasu, gdzie akurat zaczynała się wojna.

Rok później uciekłam z wojny i po 2 dniach w domu postanowiłam wyjechać stopem do Anglii, gdzie spędziłam kolejne 6 miesięcy. Potem wróciłam do Polski, gdzie spełniałam marzenie o studiach w Krakowie. I wreszcie po kilku latach przyjechałam za chłopakiem. W 2018 zaczęliśmy wspólną podróż przez życie i nie przypuszczałam na ile rzeczy się zdobędę w tym mieście.
Od 2021 Londyn nazywam swoim domem.

Eksplorowałam różne obszary i doświadczałam. Własny biznes najpierw online, a potem stacjonarny, prowadzenie warsztatów, kobiece kręgi, masaże, wydawanie planerów, tworzenie i sprzedaż biżuterii.

Praca w terenie rozwożąc kanapki, liczenie aut na drodze, testowanie leków, praca w pubie i restauracji, a nawet (o czym do tego weekendu zapomniałam) praca w biurze. No jeszcze korpo z moim rekordem ponad 2 lat w jednym miejescu pracy. Mieszkając w March opiekowałam się jeszcze ludźmi z niepełnosprawnością umysłową.

Spełniłam wiele marzeń, doświadczyłam wielu rzeczy.

I poraz pierwszy w życiu zamieszkałam sama na obczyźnie. Załatwiłam sobie dach nad głową, sama znalazłam pracę. Zaczęłam znajdywać klientów na swoje usługi i produkty. I zaczęłam żyć mniej lub bardziej samodzielnie.

To wszystko wydarzyło się na przestrzeni 15 lat. Choć spędziłam tu prawie 8 lat łącznie.

Wdzięczna za to, że mogę.
A.

Kiedy powiem sobie dość...🎶A może "kiedy powiem sobie dość?"Dość przekraczania siebie, dość służalczości i irracjonalnyc...
14/06/2026

Kiedy powiem sobie dość...🎶
A może "kiedy powiem sobie dość?"

Dość przekraczania siebie, dość służalczości i irracjonalnych zachcianek mężczyzn.

W listopadzie u.r. odwiedziłyśmy z siostrą pewną lokalną dla mnie kawiarnię. I choć odwiedziłam sporo knajpek po przeprowadzce w te rewiry, to jakoś z tą nie było mi po drodze, aż do odwiedzin Tysi.

Obie zachwyciłyśmy się jej wnętrzem i ogólną atmosferą. Być może to moje późniejsze, już samotne wizyty w kawiarni, sprawiły, że na urodziny wybrałam się do Maroka, którego sporo w wystroju. Bo jak się później miało okazać właścicielami są 2 Marokańczycy.

I nie wiem, czy wspomniałam, ale panowie podczas mojej wizyty w Maroko, jakoś szczególnie za mną nie przepadali.
Jeden "sprzedawca marzeń" nie uzyskawszy odpowiedzi na swoje nagabywanie uznał mnie, za "trudną". Inny stwierdził, że "powinien mnie nauczyć, jak zachować się wobec mężczyzny, bo jego 3 żony wiedzą, a ja nie. I on będzie dla mnie "miły" tylko dlatego, że jest Ramadan."🤦🏻‍♀️ no poszę Was.
W każdym bądź razie fakt, że pan, który mnie, jak się później okazało, zatrudnił jest Marokańczykiem, mocno mnie zaciekawił. I postanowiłam dać się rozwinąć temu wątkowi. Jednocześnie czując, że lekko nie będzie.

Kiedy zimą odeszłam z mojej poprzedniej pracy, zadawałam sobie pytanie, "co ja mam teraz robić?" I pomyślałam o restauracji po sąsiedzku. 2 dni później zobaczyłam, że szukają ludzi, zaniosłam CV (tylko jedno, bo nigdzie indziej, jakby nie startowałam), a tydzień później stałam się częścią zespołu. Przynajmniej dla większości pracowników.

Jako osoba typu "hard working" i z syndromem zadowalacza "tak szefie, co każesz" stawałam na głowie, aby zadowolić miłościwie panującego dyktatora. A z tygodnia na tydzień wymagania zmieniały się. Sposoby działania się modyfikowały i aktualnie obowiązujące zakazy i nazakazy ulegały przemianom. A najczęściej dotyczyły tylko mnie. Jakby sprawdzał moją wytrzymałość.
Przez niespełna 3 miesiące usłyszałam cały jeden raz, że widzi moje zaangażowanie, że nie boję się pracy, ani rozmowy z klientem. I na tym wykończyłam ilość komplementów.

Jednocześnie wysłuchiwałam peanów na cześć pozostałych pracowników, że są jak rodzina dla niego. Obserwowałam, jak ich przytula i zbija z nimi piątki. A potem wracałam do obsługi moich fantastycznych klientów i słyszałam, jak szef stojąc 3 metry ode mnie, w rozmowach z rodziną, znajomymi, moimi kolegami z pracy i czasem z klientami, mówi że jestem do zwolnienia i tu powodem było wszystko. Nie tak siedzę, nie to jem, nie tak podaję kawę, nie w tym miejscu leży cukiernica, nie w takim kolorze mam spodnie, albo że mam sukienkę, nie to robię w danym momemncie, nie tego klienta obsługuję jako pierwszego, za dużo się śmieję, nie tak zamiatam, czy zmywam podłogę, a nawet wczoraj usłyszałam (to akurat od menadżerki), że nie taką bieliznę noszę do legginsów... jak żyć? 🤷‍♀️

I wiecie co? Od kilku dni miałam już w sobie ciśnienie, że choć uwielbiam to miejsce, klientów i kolegów z pracy, to psychicznie i coraz bardziej fizycznie czuję się przytłoczona. I trudniej mi rano wstać z ochotą.

Nawet moje , zrozumienie, że on tak ma. Że jest z pokolenia, które nie chwali, że jest z innej kultury, że jest przewrażliwiony, bo to jego biznes i chce go dopieścić... nie pomogły. Ciśnienie narastało, a dziś po prostu powiedziałam "dość".
Moja empatia ma level zdecydowanie za duży. Umiejętność tłumaczenia ludzi i ich zachowań nawet najgorszych przychodzi mi z wyjątkową łatwością. Przekraczanie własnych granic, albo ich brak był moim znakiem rozpoznawczym przez lata.

I przez te kilka dni, gdy rosło we mnie napięcie, winy szukałam w sobie. To pewnie moja wina, bo jeszcze zdarzają mi się pomyłki w zamówieniach, albo zapominam dodać jakąś informację na temat posiłku. Jednocześnie starałam się oddzielić moje "samobiczowanie" i zobiektywizować moje nadinterpretacje od podwójnych standardów firmy, tudzież jednego z szefów.

I oto dziś zaproponowałam, że jeśli nie lubi mojej pracy, to mogę wrócić do domu. Usłyszałam, że jeśli jeszcze raz tak powiem, to mnie odeśle. I chyba się zdziwił, że w odpowiedzi usłyszał, że mu to ułatwię i odchodzę.

Po prostu wyszłam. Pożegnałam się z kolegami, oddałam wszystko, co było firmowe, podziękowałam i wyszłam.

Wiecie po co to piszę?

Z kilku powodów:
💜 może mi się wydaje, ale czuję, że takich, jak ja wysokowrażliwych osób, może nawet z wciąż aktywnym syndromem "people pleasera" jest więcej. I być może też czujesz, że wciąż rosnące i zmieniające się zasady w otoczeniu, Cię przytłaczają, a Ty czujesz lęk i paraliż przed wyrażeniem niezgody na przekroczenia / nadużycia władzy. Nie każę Ci odchodzi, zrywać relacji, itp. Pokazuję, że inni też tak mają. I masz prawo czuć lęk i komunikować swoje granice. Albo podejmować "decyzje", które dla otoczenia wydają się irracjonalne. Możesz też nie robić z tym nic. Masz wybór i opcje. I czasem po prostu świadomość, że nie jesteś w tym sam/a jest zbawienna.

💜masz prawo powiedzieć "nie" zachowaniom mobingowym i przekroczeniom w pracy. I wiem, że czasem konfrontacja może oznaczać "koniec świata", bo np. twoje granice nie są zbudowane. W przeszłości "nie" oznaczało wykluczenie lub karę. A jednak to "szef", czy przełożony rozdaje karty płacąc Ci pensję. Nadal masz prawo do sprzeciwu. Możesz poszukać wsparcia, skonsultować sytuację z doradcą, albo osobą znającą się na prawie pracy. Możesz też poszukać wsparcia w budowaniu własnych granic, kursów, czy szkoleń z asertywności, itp.

💜możesz czuć się niekomfortowo ze swoimi decyzjami, albo z ich konsekwencjami. To jest normalne. Wiele osób nie lubi zmian. Tym bardziej, jeśli są szybkie i gwałtowne. A konsekwencje bywają bolesne. W moim przypadku to brak płynności finansowej, brak nowej pracy. Niepewność co mam robić dalej. I to drugi raz w zaledwie 4 miesiące.
Mam jednak poczucie, że jak zwykle "jakoś to będzie".

💜możesz też zobaczyć jaśniejszą stronę. Ja wierzę, że każde doświadczenie nas czegoś uczy, jeśli chcemy się nauczyć. I od byłych pracodawców biorę sobie "good case practice" i "bad case practice" w biznesie. Bo wiele tam było też wartościowych rzeczy. Co Twoje doświadczenie wnosi do Twojego życia?
Ja biorę sobie też nowe znajomości i poznanie sąsiedztwa, po ponad roku w tym miejscu.
Oraz kolejną lekcję o moich granicach i własnych limitach. A także ponowną lekcję o zaufaniu do siebie i swojej intuicji. I fakt, że w tej pracy wielokrotnie wykorzystałam "prawo przyciągania", "prawo założenia" i zmanifestowałam sobie nie tylko tę pracę, ale także obroty w firmie, a nawet fakt, że moi klienci komplementowali mnie do menadżmentu. I nawet to, że szef nie lubiąc chwalić, docenił mnie w pracy.
I chyba zmanifestowałam sobie odwagę do powiedzenia "nie" przekroczeniom w pracy. I zajęło mi to mniej niż 3 miesiące. Po ponad 2 latach w poprzedniej pracy... jest progress 💪😉

💜masz prawo sprawdzać i badać swoje własne granice, to gdzie Ci dobrze, a gdzie niewygodnie. Może dzięki temu zaczniesz szukać tam, gdzie Ciebie chcą, doceniają, szanują, a nie tam, gdzie musisz się wciąż starać, "doskakiwać", stawać na głowie i gimnastykować się za ochłapy emocjonalnej przynależności.

💜nie musisz być pomidorówką. Kapuśniak i ogórkowa jak dla mnie są dużo smaczniejsze, a czasem wystarczy chłodniczek. 😁 Są miejsca gdzie pasujemy idealnie z naszymi talentami, temperamentem, przekonaniami i całą gamą barw, które mamy w sercu. Po co tracić energię na miejsca, gdzie trzeba się "poświęcać"?

Foteczka z wakacji w Maroko, chciałam się wpasować w klimat 😆

Wszyscy dorośli byli kiedyś dziećmi ( choć niewielu z nich o tym pamięta )”~Antonine de Saint-Exupéry~Ta młoda dziewczyn...
01/06/2026

Wszyscy dorośli byli kiedyś dziećmi ( choć niewielu z nich o tym pamięta )”
~Antonine de Saint-Exupéry~

Ta młoda dziewczyna na zdjęciu, już ma za sobą sporo doświadczeń, które jeszcze dziś poruszają jej serce i wywołują łzy, gdy nikt nie patrzy.

Lecz jeszcze nie wie, że kiedyś to, co wiele osób z jej otoczenia odrzucało, będzie jej 🦸‍♀️ mocą. Nie przupuszcza, że uciekanie w świat wyobraźni pomoże jej przetrwać nie tylko trudne chwile w dzieciństwie, ale także kreować jej przyszłość. Materializować marzenia i sprawiać, że to, co niemożliwe nie istnieje.

Nie przypuszcza, że jej marzenie o byciu aktorką i staniu na scenie się nie sprawdzi. Choć epizody bywały. I nie wie, że zostanie pierwszoplanową aktorką swojej sztuki zwanej życiem.

Nie wie jeszcze, że jej odmienny sposób myślenia i uwarunkowania "oprogramowania" sprawią, że będzie żyła wieloma życiami.

Nie wie, że będzie podróżowała, żyła w kilku krajach i mieszkała na różnych kontynentach.

Dzień dziecka to dzień każdego z nas. Warto czasem spojrzeć na siebie z tamtych lat, z czułą czułością. Przytulić i pobyć ze sobą. A może wtedy inaczej spojrzymy na nowe pokolenia. Oni też mierzą się ze swoimi lękami, demonami, brakiem naszej uwagi, zapętleniem w sieci i milionami spraw o których my nie mamy pojęcia. A może, gdyby tak z tymi dziećmi pobyć naprawdę okazałoby się, że jednak jesteśmy do siebie podobni?🤔🤷‍♀️

No nie wiem, co sądzisz?

Masz jakiś przekaz dla siebie z tamtych lat?

Tym małym i dużym dzieciom w dniu ich święta spełnienia marzeń i dużo radochy w życiu.

Ściskam Ania
___

Cisza w eterze, bowiem stawiam w tej chwili na siebie. Poza masażami i tworzeniem biżuterii nie działam na projektach.Od...
21/05/2026

Cisza w eterze, bowiem stawiam w tej chwili na siebie. Poza masażami i tworzeniem biżuterii nie działam na projektach.
Odbywam za to w ostatnich miesiącach głębokie podróże ku sobie. Poznając meandry mojego pięknego umysłu.

I w tak zwanym międzyczasie zaczęłam czytać książkę "Rozproszone umysły" Gabora Maté. Czytam powoli, ale z radością. Gdyż tak samo, jak w przypadku książek Petitcollin dla wysokowrażliwców, mam wrażenie, że autor w wielu momentach opisuje moje własne umysłowe doświadczenia.

"Rozproszone umysły", to książka o dorosłych ludziach z AD(H)D. Autor celowo używa jedynie 3 literek, więc "H" wpisuję w nawias.

Jedną z oznak są wyzwania związane z pamięcią, tudzież nieogarnięciem mówiąc kolokwialnie. Potrzeganie czasu przez takie osoby jest troszkę zmienione, stąd wieczny "niedoczas", zadania realizowane na ostatnią chwilę (cała moja edukacja 🤷‍♀️). Tudzież wtopy, jak spóźnienie na zajęcia o jedyne 75 min. Weszłam na ostatnie 15 minut, gdyż piękności nie można ponaglać, a mój wspaniały narząd, który powinien przeprowadzać procesy myślowe stwierdził, że spóźnię się 15 minut na zajęcia. Nie uwierzyłam zegarkowi w tramwaju. I wytłumaczyłam to sobie, że pewnie przez 2 tygodnie nie zmienili czasu, bo akurat to było po zmianie czasu na zimowy. Jakież było me zdziwienie, gdy po 15 minutach od megompojawienia się wykładowczyni zakończyła wystąpienie. 😂 A koledzy z roku parskali ze mnie śmiechem.

Autor podaje także przykład, gdy zjawił się dzień wcześniej na lotnisku. I to wywołało moją lawinę śmiechu, bo też mam doświadczenia kupowania biletów na inną datę, niż miałam w planie - Autobus z Ukrainy do Polski 🤦🏻‍♀️. Też pojawiłam się o dzień za wcześnie.
Albo pomyłka z moją pierwszą samodzielną podróżą zagraniczną. Gdzie postanowiłam spędzić Dzień Św. Patryka w Irlandii🍀. Z tym, że kupiłam bilety na kwiecień, zamiast na marzec. I to w dodatku z Corc do Wrocławia i z powrotem. Zamiast z Polski do Irlandii. 🤷‍♀️ A można.

Tak więc obecnie podróżuję gigantycznymi korytarzami mojego super łącza w mózgu. W którym czasem następują zwarcia i spięcia, których nie ogarniam, lecz uczę się z nich śmiać.

A jak tam Wasze zwoje mózgowe? Też doświadczacie przeciążeń na lini? 😁

__

Rozwój osobisty potrafi być bardzo mylący i buduje różne dziwne sytuacje, oczekiwania w nas i czasem także rozczarowania...
06/05/2026

Rozwój osobisty potrafi być bardzo mylący i buduje różne dziwne sytuacje, oczekiwania w nas i czasem także rozczarowania. A często te najgłębsze i najtrwalsze procesy zachodzą mimochodem. Po prostu tracąc naszą uwagę i zaangażowanie.

Jednak, gdy już wydaje nam się, że coś udało się zbudować, zmienić, transformować, uleczyć, wtedy najczęściej przychodzi sytuacja, która nas sprawdza.

Nie wiem jak u Ciebie, ale ja mam tak, że im bardziej pragnę zmiany, im większy wkładam wysiłek by jej dokonać, tym trudniej mi wytrwać w postanowieniach.

12 lat temu, mieszkając w Donbasie, gdzie właśnie toczyły się regularne walki (tak, wojna w Ukrainie zaczęła się w 2014 roku, o czym nie wiele osób pamięta) próbowałam dokonać pewnej zmiany. Chciałam pozbyć się mało przyjemnego nawyku -palenia. Ale jak to zrobić, gdy paczka kosztuje 7 złotych, a wszystkie koleżanki z pracy, spotykają się za szkołą na przerwach, aby zapalić papieroska?

I dokładnie dziś mija 12 lat, gdy stanęłam na balkonie z moją paczką i zaczęłam palić jednego papierosa za drugim, aż skończyła się moja ostatnia paczuszka fajek.

Potem na długo wytworzyłam sobie odruch, że nawet nie mogłam stać obok ludzi, którzy palili.
Czy było łatwo? Na początku nie, lecz miesiąc później na rok odstawiłam drugi przysmak, który często idzie wespół w zespół z fajkami- poranną kawkę. I wtedy jakoś poszło.

Dlaczego o tym mówię, bo gdy w początkach starałam się być silna, bywało tfudno, lecz gdy zapomniałam, że paliłam przestało mnie wołać. Nie było papierosów w zasięgu wzroku, a i jakoś palący znajomi się wykruszuli. Skończyły się trigery.

Nie zrobiłabym tego codziennie myśląc o tym, jak mi trudno. Zrobiłam to, bo przekierowałam uwagę na inne elememty.

I w tym roku poraz pierwszy miałam ochotę zapalić, jednak wiem, że to stary nawyk dawał o sobie znać, lecz cena, którą trzeba by zapłacić jest zbyt wysoka. No i ten zapach...🥴

A Ty jak masz z budowaniem nawyków i zmianami? Łatwo? Trudno? Siła woli, czy let it go...?
A.
____
.

Cześć,mam na imię Ania.Jestem tu, bo żyćko podpowiada mi, że może być dobrze, nawet, gdy jest źle. Wiem, że wszystko jes...
10/04/2026

Cześć,

mam na imię Ania.

Jestem tu, bo żyćko podpowiada mi, że może być dobrze, nawet, gdy jest źle.
Wiem, że wszystko jest po coś, a to, co wydaje się największym bagnem, w którym byliśmy w końcu pomaga nam wzrosnąć, jeśli zobaczymy tę historię w innym świetle. 🪷

Nie mówię: "uśmiechnij się, bo inni mają gorzej". Mówię raczej, że to, co przeżywasz może być dla Ciebie dziś za duże. I chcę, abyś wiedział/a, że jest ktoś, kto to rozumie. Serio. Wiem, że życie czasem przynosi dla nas za duże. Dlatego cenię ludzi, którzy potrafią usiąść przy Tobie i towarzyszyć. To coraz bardziej mój kierunek. A słowa Biblii "dwóm jest łatwiej niż jednemu" mocno we mnie pobrzmiewają już prawie 10 lat.

Ostatnio mało tutaj moich "mądrości", a od ponad 2 lat widzę, jak mało jest tu o tym, czym kiedyś chciałam się zajmować - dzieleniem się narzędziami rozwojowymi.
Mam ich sporo w swoim arsenale, jednak w ostatnich miesiącach cenię towarzystwo drugiego człowieka bardziej, niż jego naprawianie.
Rozmowę, słuchanie i obecność bardziej niż doradzanie.

Więc jeśli czujesz, że potrzebujesz kompanki w drodze do siebie, to jestem. Nie jako przewodniczka. Jako towarzyszka w drodze ku sobie.

Co mogę Ci zaproponować?
🧭"Podróż Bohatera". To narzędzie coachingowe, które pomaga w pracy nad sobą, poprzez wyznaczenie nowego kierunku w życiu. Możemy z niego korzystać, gdy utykamy w jakimś miejscu, czy to zawodowo, czy relacyjnie, albo w innych obszarach życia.
Poprzez formę gry, pytań, metafor, cytatów, itp. Przechodzisz proces coachingu. Obierasz kierunek, poznajesz siebie, wyznaczasz cele, sprawdzasz, jak tam dojść. I czy masz już zasoby, albo gdzie możesz ich poszukać, aby osiągnąć to, czego chcesz.

💆‍♀️💆 Masaże
💎Gorącymi kryształami.
Litoterapia, czyli metoda wykorzystująca energetyczną moc kamieni. Aromaterapia i masaż.
Ciepło, energia kryształów i minerałów, jak różowy kwarc, kryształ górski, ametyst i wielu innych. Olejki eteryczne pobudzające energię w ciele i praca z czakrami. To głęboki proces i bardzo relaksujący zarówno na poziomie fizycznym, jak i duchowym/energetycznym.

🌊Lomi lomi nui
Masaż który wywodzi się z Hawajów. To narzędzie, które może być jedynie źródłem relaksu. Jednak może także stać się drogą do uzdrowienia i transformacji tego, co już nie służy. Oryginalnie wykonywany był w świątyniach jako rytuał transformacji, dla osób, które piastowały ważne plemienne funkcje i miały podjąć ważne decyzje.

📒📗📘📙 Freedom Planner
Moje autorskie dzieło. Planner (niedatowany), w którym możesz planować rzeczy najważniejsze, śledzić postępy i życiowe zmiany. Notować swoje marzenia, plany i cele. I odbywać podróż w głąb siebie dzięki 52 ćwiczeniom w workbooku ukrytym na jego końcu.

👥️Sesje 1:1
To sesje, w których spotykamy się, aby dać uwagę temu, co właśnie przychodzi. W czym jesteś. Z czym się mierzysz. Tutaj stosuję narzędzia z wielu dziedzin, których uczyłam się w życiu. Ale przede wszystkim szukamy źródła blokad i poprzez pytania dochodzimy do Twoich rozwiązań.
To właśnie to, co nazywam "towarzyszem w drodze".
Wiele osób skorzystało z takich rozmów do tej pory. Poskutkowało to powstaniem kilku marek, zmianą kierunku zawodowego, rozszerzeniem oferty, nowymi projektami, rebrandingiem, nowymi współpracami, zmianami zawodowymi i prywatnymi. A także wyznaczeniem nowych standardów życia. Może pora na nasze spotkanie.

Zapraszam do kontaktu.

Ania

Codziennie biegniemy. Mijamy ludzi niezauważamy tych, których twarze widzimy codziennie.Zapominamy o budowaniu relacji. ...
31/03/2026

Codziennie biegniemy. Mijamy ludzi niezauważamy tych, których twarze widzimy codziennie.

Zapominamy o budowaniu relacji. Nie tylko z innymi, ale też z sobą. Pytaniach kontrolnych (nie kontrolujących).
Doradzamy, jesteśmy ekspertami od realcji i zdrowia innych, oraz tego co kiedy i jak powinni robić.
Zapominamy o przestrzeni na wypowiedź drugiej strony. I nie mówię tego tylko o innych. Bywa, że robię tak sama.
Dlatego coraz częściej milczę w przestrzeni SM. Dlatego nie zwołuję kręgu kobiet. Wsłuchuję się we własny głos. I robię dla siebie taką przestrzeń, jaką kiedyś tworzyłam dla Was.

Zabiegani, zaplątani w codzienności niewidzimy zmian, które każdego z nas dotyczą.
I nagle "otwiera się okno". Krótki moment, gdzie mijając się z drugą istotą przystajesz, zdejmujesz słuchawki, wyłączasz telefon i pytasz.
Taki gest na przełamanie lodów. I możesz zagadać ciszę nim pojawi się odpowiedź, albo sprawić, że druga osoba poczuje się widziana, chciana. Może nawet kiedyś zrobisz to dla siebie? Zapytasz i zostaniesz z tym pytaniem bez uciekania.

Wczoraj po prawie roku wspólnego mieszkania odważyłam się zagadać do jednego z lokatorów. Od ponad miesiąca trzaska drzwiami, tupie, podjada nocami. Nie robi tego pewnie świadomie, ale jako że mam pokój przy kuchni odczuwam ten jego stres mocno, zwłaszcza nocą.

Zapytałam, co go tak wkurza ostatnio? I wiecie co. Zaskoczyłam go, że zwróciłam uwagę na zmianę sposobu chodzenia. Otworzył się. Opowiedział o zmianach w swoim życiu, a ja miałam wrażenie, że jego ramiona się rozluźniły, jakby ktoś zdjął z nich ciężar, pozwolił poczuć słabość, niepewność. I zwyczajnie był przy nim z tym, co przeżywa. 2 minuty rozmowy, a zmiany...
On wyszedł z kuchni uśmiechnięty, a dziś jego dziewczyna do mnie zagadała sama z siebie. Przypadek?

Zmiana zaczyna się w nas.

Najlepszego
Ania

Zapraszam na spotkanie w masażu. Podaruj sobie czas dla siebie.

📷moja kochana Gruzja. Jako istoty czujące potrzebujemy bliskości i czułości.

•towarzyszę w drodze •w BliskośCi
•podróże ku sobie •masuję •prowadzę warsztaty
___

Jak bardzo cenisz spokój w swoim życiu?Pytam, ponieważ coraz więcej odbieram telefonów z zapytaniem o moje masaże. O to ...
24/03/2026

Jak bardzo cenisz spokój w swoim życiu?
Pytam, ponieważ coraz więcej odbieram telefonów z zapytaniem o moje masaże. O to jaki masaż wykonuję?

Z przykrością stwierdzam, że większość panów szuka rozładowania napięcia seksualnego, dlatego niewielu spośród moich klientów to panowie.

Są jednak osoby, które szukają głębokiego masażu, albo sportowego.
Jednak niewielu dzwoniących rozważa opcję masaży, które oferuję. Nie zdając sobie sprawy, że obie formy (lomi lomi nui i masaż gorącymi kryształami) mogą być równie wspierające dla ich ciała, a czasami nawet bardziej pomocne niż klasyczne masaże.

Nazywam swoje masaże relaksacyjnymi. Ponieważ są to masaże, które rozluźniają mięśnie, regulują układ nerwowy nie tylko poprzez dotyk, ale całościowy proces. Dlatego lomi lomu nui często polecany jest przez terapeutów i psychologów, jako wspieranie pracy w ich gabinetach.

Kiedy wykonuję sesję nie skupiam się jedynie na ciele. Choć w tej przestrzeni działam i poprzez dotyk rozluźniam napięcia w ciele. Staram się dbać o to, abyś znalazł/a komfort w naszym spotkaniu. I aby rozluźnienie nie dotyczyło jedynie ciała, ale by także dusza, umysł i emocje miały bezpieczną przestrzeń do regulacji.

Od progu witają Cię aromatyczne olejki, podczas sesji towarzyszy nam łagodna muzyka. Gdy leżysz na stole smaruję Twoje ciało rozgrzanym olejem, a jeśli wybierasz masaż kryształami korzystamy także z ciepła i energii kamieni. A na koniec wplatam aromaterapię, by odprężenie nastąpiło na jeszcze głębszym poziomie.

Ten czas 60, 90, czy 120 min to nie tylko sesja za którą płacisz. To czas na odpoczynek, gdy brakuje Ci go w codzienności. Chwila zatrzymania dla siebie, między milionami obowiązków i zadań do wykonania. Czas, w którym problemy świata tracą blask. I jesteś tu dla siebie.

Dlatego bardzo mnie cieszy, gdy w trakcie zabiegu dobiega pochrapywanie, albo oddech się pogłębia. Dla mnie to znak, że Twoje ciało pozwala sobie na puszczenie, rozluźnienie, relaks. Twój sen jest dowodem, że czujesz się w MYfяeeDOM bezpiecznie.

Układ nerwowy pod wpływem dotyku zaczyna się rozluźniać, rozpuszczać napięcia. Powoli odpuszcza kontrolę. Choć to nie zawsze dzieje się podczas pierwszej sesji.

Zdarza się, że pojawiają się łzy, albo przychodzą trudne historie (także te rodowe), które potrzebujesz uwolnić. I to też jest ok. Jesteśmy w tym razem. Ja towarzyszę moim klientom od ponad 3 lat.

Jedyni przychodzą po dotyk, inni spokój myśli, jeszcze inni po rozmowę. I wszystko to możesz znaleźć w mojej przestrzeni, jeśli jest gotowość.

Zapraszam. Chętnie potowarzyszę Ci w Twojej drodze ku sobie.

Ania💜

DrzewoDąb to siła i moc. Brzoza może leczyć. Wierzba to dla mnie Eywa - Drzewo Dusz z Avatara. Drzwo ma dla mnie dużo sy...
14/03/2026

Drzewo

Dąb to siła i moc.
Brzoza może leczyć.
Wierzba to dla mnie Eywa - Drzewo Dusz z Avatara.

Drzwo ma dla mnie dużo symboli. I od zawsze rysowałam je z mnóstwem korzeni.
Bo drzewa zawsze widzę, jako te elementy, które zakorzeniają. Łączą z mamą Ziemią, ale każdego roku stają się coraz wyższe i potężniejsze, strzelając w górę ku światu, ku ojcu Niebo. Stają się silniejsze, a z czasem owocują.
A pomiędzy Ziemią i Niebem jest magia życia.

Pracując z kobietami na kręgach mam wrażenie, że jesteśmy jak drzewa. Pod spodem, pod niewidzialną warstwą ziemi, na poziomie dusz jesteśmy połączeni korzeniami.
Łączą nas podobne historie, doświadczenia, pragnienia. I spotykamy się z drugą istotą, kiedy jesteśmy nawzajem w stanie dotknąć czegoś w nas.
Zaplatamy swoje życiowe historie, budując niewidzialną, ale silną nić.
Bywa, że wiatr, deszcz i wszelkie wichury rzucają nami. Czasamy upadamy, powaleni nawałnicą życiowych doświadczeń, ale wciąż zachowujemy swoje piękno. A innym razem starsze, silniejsze drzewa chronią nas w swoich konarach. Albo ich moc i potęga przysłaniąją słońce, którego nam potrzeba by wzrosnąć. I próbujemy uciekać z ich cienia. Brzmi, jak życie w rodzinie? Potężni przodkowie, z tytułami, pozycją, których nigdy nie prześcigniemy, bo zrobili tak wiele. I utykamy w cieniu, zamiast szukać swego światła.

Dlaczego o drzewach?

Rysowałam sobie drzewo mojej mocy zainspirowana neurografiką, ale nie "po bożemu" (tak już mam, że czasem wyłamuję się ze schematu, więc Patrycjo wybacz). To miał być symbol, aby znaleźć odpowiedzi. Przypomnieć sobie o "tajnym składniku" mojej super mocy. 🐼 "Kungfu Panda" służyła swą mądrością.

I przypomniało mi się, że gdy brałam udział w kursie ustawień systemowych, prowadząca zaproponowała zrobienie drzewa genealogicznego. I jak zwykle narysowałam je od starszyzny w korzeniach po najmłodszych w koronie drzewa. I okazało się to błędem.😠
Kminiłam, kminiłam, ale mój umysł ni jak nie chciał tego odwrócić

Chodziło o to, że w genealogii starszyzna przedstawiana jest u góry i mlodzież pojawia się w dole, dzięki temu można dodawać kolejne pokolenia u dołu strony, budując kolejne generacje. Trochę jak na drugim zdjęciu.

Jednak tworząc drzewo genealogiczne w formie graficznej 🌳 to nie ma sensu. Ponieważ my czerpiemy wiedzę, mądrość, doświadczenia, historie, tradycje, rytuały z przeszłości, korzeni. Z pokoleń, które przyszły przed nami. Tak tworzyłam drzewo genealogiczne od dziecka. To symbol, który mówi skąd przychodzę. Gdzie wrosłam w ziemię, co mnie karmiło.

Dużo czasu upłynęlo zanim mój umysł przekształcił bezsens argumentacji, że tak się nie przedstawia rodu. Jak można się domyślić odpowiedź "bo tak" nie należała nigdy do moich ulubionych🤷‍♀️. I od dziecka mocno lubiłam z nią polemizować ku irytacji dorosłych, którzy zapomnieli, że kiedyś sami byli dziećmi.

Może ten sposób w jaki ja widziałam drzewo genealogiczne był jednym z powodów dla których od dziecka byłam zwrócona w stronę korzeni, przeszłości i tych, którzy byli tu przede mną.
Myślę, że zawsze symbolicznie widziałam rodzinę jak drzewo. Jak Temple Grandin swoje "drzwi" w filmie.

Z pomocą przyszła piosenka Goorala i Paprodziada "Kąpiel". Genealogia pozwala zobrazować, jak ta wiedza, mądrość i doświadczenia spływają do nas z góry. Jak byśmy patrzyli na wodospad. Czyli starszyzna przekazuje w dół. I od tamtej pory mam niewielki próg tolerancji na nie-drzewo genealogiczne.

Jednak mój ród widzę jak drzewo. Drzewo, to drzewo, i nie puści nowych pędów w korzeniach. A ja kocham ten symbol przebardzo. Jest taki prosty, ale tyle w sobie niesie. Z biegiem lat pojawiają się nowe słoje. Jak nasze zmarszczki. Czasem pojawią się dziuple, albo takie wielkie dziury, jak ta, w której się schowałam.
To drzewo nazwałam "sercem lasu", bo z boku, gdy się na nie patrzy przypomina ludzkie serce z którego odchodzą różne naczynia krwionośne. Choć na upartego ta moja dziupla trochę wygląda jak 🐚🤭, a więc brama życia.

Zobaczcie
🌳... jakie piękne stworzenie.😍

Czyż nie jest dowodem na to, że Bogu ma niezwykłą wyobraźnie i tworzy prawdziwe cuda?
Jak my.

Czasem mamy silne i zdrowe korzenie. A czasem bardzo wątłe i łatwo nas "wykorzenić".
I jak one rodzimy się w pewnym miejscu, rośniemy i próbujemy jak najwyżej strzelić w górę. Ale czasem życie plącze nasze pnie z innymi, albo skręca nas. Innym razem urośnie jakaś huba z boku 😆.

Mój "piękny umysł" pełen wyobraźni, symboli, nieoczywistych skojarzeń, to jedna moich super mocy. Zaczynam je dostrzegać coraz bardziej w podróży ku sobie. W podróży bohaterki.

I w akcie (s)twórczym dzisiejszego dnia przyszedł AHA moment, choć słyszałam to tysiące razy. Tajnym składniekiem, aby stać się "smoczym wojownikiem" jest jego brak.
Nie ma tajnego składnika. Nie potrzebujemy stawać się kimś innym i robić rzeczy, tak, jak ktoś "mądrzejszy" nam karze, czy sugeruje. Potrzebujemy pozwolić sobie być sobą. Dać sobie przyzwolenie na to, by usłyszeć swój własny głos i zaakceptować go takim, jaki jest. Nawet, jeśli brzmi dziwnie dla innej osoby.

Ja i mój neurotypowy umysł dziękujemy za uwagę.
Dobrego weekendu.
Ania 💜

Jakby ktoś miał chęć na wspólne sesje zapraszam do kontaktu. Potowarzyszę Ci w Twojej Podróży Bohatera

Address

London
NW72JP

Opening Hours

Friday 10am - 8pm
Saturday 10am - 8pm
Sunday 10am - 6pm

Telephone

+447761206098

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when myfreedom.ania posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Business

Send a message to myfreedom.ania:

Share