Antiquoholics

Antiquoholics An expanding family business based in the heart of London, with over 20 years of experience Jezeli ktos rozumie i robi to z pasja to wie o czym mowie.

Tysiace kilometrtow przejachanych .Setki kilometrow schodzonych po to zebysmy razem mogli sie powymieniac wiadomosciami jak i spostrzezeniami na temat antykow i starych zegarkow .Wraz z moja kochana zona i synem ktorzy towarzysza mi w mojej odwiecznej tulaczce. Nieprzespane noce, zmeczone dni i wciaz doprzodu co tydzien w innym miejscu by byc na czas. Adrenalina ktora niczym paliwo w naszych orani

zmach nie pozwala nam sie zatrzymac. Dla mnie jest to narkotykiem. Czasami przedawkuje(euforia) wtedy nie slysze i nie widze nikogo dookloa mnie ale to trwa kilka chwil pozniej wracam do rzeczywistosci.To co mnie kreci to historia danego przedmiotu jak byl zrobiony, kto byl jago wlascicielem .Ale koniec tego gadania, wszystkie ciekawe antyki beda u nas na FB oraz nowo powstalej stronie
https://antiquoholics.netlify.app/about
zapraszamy rowniez na Ebay
https://www.ebay.co.uk/usr/antiquoholics?_trksid=p2047675.l2559

Podazajcie za nami

W kieszeni albo na łańcuszku przy kamizelce— zależnie od tego, czy właściciel bardziej ufał modzie, czy grawitacji — poj...
18/06/2026

W kieszeni albo na łańcuszku przy kamizelce— zależnie od tego, czy właściciel bardziej ufał modzie, czy grawitacji — pojawiał się zegarek z czasów, gdy „Rolex” jeszcze nie świecił koroną na tarczy.

Srebro lub złoto, koperta o miękkiej geometrii.
W środku szwajcarska mechanika Reberg, spokojna i pewna jak zegar w pustym dworcu.
Na zewnątrz: tarcza z prawdziwej emalii, biała, czysta, bez udawania starości.

I gdzieś dyskretnie: W& D. Nie legenda. Jeszcze nie.

Zegarek z epoki, w której marka dopiero uczyła się swojego nazwiska, a nie świata.

Co to za model, który stoi na granicy między historią a narodzinami ikony?

Kilka takich egzemplarzy trafiło właśnie do dzisiejszej kolekcji w sklepie online — dostępnych jako nowe nabytki, które nie udają przeszłości, tylko ją faktycznie noszą.

Co to za jeden?
Zapraszamy do zakladki "sklep" na https://antiquoholics.com/

In a pocket, or hanging from a watch chain on a waistcoat—depending on whether the owner trusted fashion or gravity more—a timepiece appeared from an era when “Rolex” did not yet shine with a crown on its dial.

Silver or gold, with a softly shaped case.
Inside, Swiss Reberg movement, calm and precise like a station clock in an empty railway hall.
On the outside: a genuine enamel dial, white and pure, with no attempt to fake age.

And somewhere discreetly: W & D. Not a legend. Not yet.

A watch from a period when the brand was still learning its own name, rather than defining the world around it.

What is this model that stands on the edge between history and the birth of an icon?

A few of these pieces have just arrived in today’s online collection—new additions that do not pretend to be the past, but genuinely carry it.

Courious what's that?
Visit our shop at https://antiquoholics.com/

London Watch Week 2026 — What They Didn’t Tell YouLondon Watch Week 2026 looked like an event.But what actually happened...
18/06/2026

London Watch Week 2026 — What They Didn’t Tell You

London Watch Week 2026 looked like an event.
But what actually happened was something else entirely.

No centre. No structure. No single story.

Just fragments scattered across Mayfair salons, W1 townhouses and glossy evening galas — each showing a different version of the watch world.
One side was pure theatre: tourbillons, repeaters, perpetual calendars. Brilliant. Expensive. Untouchable.

The other side was raw market reality: dealers talking numbers, collectors handling vintage pieces, real prices being discussed without the branding gloss.

And the contrast is impossible to ignore:

the most important watch conversations never happened on stage.

We’ve broken down what really went on — the highs, the contradictions, and the parts the official narrative quietly skips.

Read the full London Watch Week 2026 summary on our website.

London Watch Week 2026 wyglądał interesujaco.

Ale to, co się tam naprawdę wydarzyło, było czymś zupełnie innym.
Troszke bez struktury. Bez jednej historii.

Tylko rozproszone fragmenty: Mayfair, townhouse’y W1 i wieczorne gale — każda pokazująca inną wersję świata zegarków.

Jedna strona to czyste widowisko: tourbillony, repetery, wieczne kalendarze. Piękne. Drogie. Niedostępne.
Druga strona to rynek w surowej formie: dealerzy mówiący o cenach, kolekcjonerzy dotykający zegarków, realne rozmowy bez marketingowej warstwy.

I jeden wniosek, którego nie da się zignorować:

👉 najważniejsze rozmowy o zegarkach nigdy nie dzieją się na scenie.

Rozpisaliśmy wszystko, co naprawdę się wydarzyło — bez filtrów, bez narracji PR.

Pełne podsumowanie London Watch Week 2026 na naszej stronie

https://antiquoholics.com/articles

Jak świeżo wypieczona bułeczka z jeszcze ciepłym środkiem i chrupiącą skórką, na stronie właśnie pojawił się pełny artyk...
17/06/2026

Jak świeżo wypieczona bułeczka z jeszcze ciepłym środkiem i chrupiącą skórką, na stronie właśnie pojawił się pełny artykuł — gotowy, pachnący nowością i czekający w zakładce „Artykuły”.

Kto pierwszy, ten lepszy.

https://antiquoholics.com/articles

Like a freshly baked roll still warm from the oven, with a crisp crust and a soft, steaming centre, a full article has just appeared on the website — ready, fresh, and waiting in the “Articles” section.

First come, first read

W świecie zegarków vintage nic nie jest tak oczywiste, jak się wydaje.Marki, które dziś brzmią jak legenda, nie zawsze w...
17/06/2026

W świecie zegarków vintage nic nie jest tak oczywiste, jak się wydaje.

Marki, które dziś brzmią jak legenda, nie zawsze wygrywały na polu jakości. A te zapomniane… często miały więcej do powiedzenia, niż pozwolono im pokazać.

Już dziś wieczorem na Antiquoholics pojawi się nowy artykuł, który dotyka właśnie tego napięcia między sławą, jakością i historią.

A zanim się pojawi — zapraszamy do odkrycia już dostępnych historii. Każda z nich to inny fragment świata, który nie spieszył się tak bardzo jak nasz.

https://antiquoholics.com/

SAR case.Trzy litery, które dla jednych są tylko tajemniczym stemplem na deklu, a dla innych kawałkiem historii zegarmis...
15/06/2026

SAR case.

Trzy litery, które dla jednych są tylko tajemniczym stemplem na deklu, a dla innych kawałkiem historii zegarmistrzostwa.

Czy spotkaliście się kiedyś z takim oznaczeniem?

Wiedzieliście, że za tym niepozornym symbolem kryje się opowieść o czasach, gdy zegarki były przede wszystkim narzędziami, a nie luksusowymi dodatkami?

Jesteśmy ciekawi Waszych opinii.

Czy zwracacie uwagę na producentów kopert i detale ukryte wewnątrz zegarka, czy liczy się dla Was głównie marka na tarczy?

Jeśli temat Was zainteresował, zajrzyjcie do zakładki „Przewodnik” na Antiquoholics, gdzie opisujemy nie tylko SAR case, ale także wiele innych fascynujących historii, oznaczeń i tajemnic świata vintage watches. Bo czasem najciekawsze opowieści kryją się tam, gdzie większość nawet nie zagląda.

https://antiquoholics.com/guide

SAR case.

Three letters that, to some, are nothing more than a mysterious stamp on a case back, while to others they represent a fascinating piece of horological history.

Have you ever come across this marking?

Did you know that behind this seemingly insignificant symbol lies a story from a time when watches were primarily tools, not luxury accessories?

We'd love to hear your thoughts.

Do you pay attention to case makers and the details hidden inside a watch, or is the name on the dial what matters most to you? If this topic has sparked your interest, visit the "Guide" section on Antiquoholics, where we explore not only SAR case but also many other fascinating stories, markings, and mysteries from the world of vintage watches. Sometimes the most interesting stories are hidden in the places where few people think to look.

https://antiquoholics.com/guide

ZAGADKA CO TO JEST?Ten mały obiekt mieści się w dłoni jak sekret, którego nikt nie powinien był wynieść z zamkniętej szu...
14/06/2026

ZAGADKA
CO TO JEST?

Ten mały obiekt mieści się w dłoni jak sekret, którego nikt nie powinien był wynieść z zamkniętej szuflady starego jubilera. Złoto – jeśli to w ogóle jeszcze tylko złoto – ma w sobie ciepło, ale i coś niepokojąco mechanicznego, jakby pod powierzchnią kryło się drugie życie.

Wystarczy jeden ruch. Jeden cichy obrót. I nagle świat, który powinien być martwy, zaczyna się poruszać… powoli, precyzyjnie, jakby ktoś gdzieś indziej właśnie przypomniał sobie melodię sprzed lat. Tyle że to nie jest zwykła muzyka. I nie jest to też zwykła biżuteria.

Są modele, które zdradzają więcej niż powinny – obracające się detale, mikro-ruchy, które nie mają prawa istnieć w czymś tak małym. Jakby ktoś zamknął w metalu fragment większej historii i kazał mu udawać ozdobę.

Tylko pytanie brzmi: czy to wciąż ozdoba… czy już coś, co żyje własnym rytmem, kiedy nikt nie patrzy?

Odpowiedź nie leży na powierzchni. Leży tam, gdzie trafiają rzeczy, których nie da się w pełni opisać słowami.

Zostawcie komentarz jeśli wiecie co to jest?

A jeśli nie, zapraszamy na naszą stronę ne internetową https://antiquoholics.com/

Reszta czeka w zakładce „sklep-nowosci” na naszej stronie.

PLDzisiejsze targi w Londynie miały w sobie ten znajomy, lekko chaotyczny rytm, w którym rzeczy nie są ułożone według wa...
14/06/2026

PL
Dzisiejsze targi w Londynie miały w sobie ten znajomy, lekko chaotyczny rytm, w którym rzeczy nie są ułożone według wartości, tylko według tego, kto pierwszy je dostrzegł. Metal, szkło, skóra i papierowe etykiety, które próbują opowiedzieć historię w kilku słowach, choć ta zawsze jest o wiele dłuższa.

Wśród tego wszystkiego znaleźliśmy trzy zegarki, które nie powinny stać obok siebie, a jednak wyglądały, jakby ktoś na chwilę zebrał trzy różne epoki w jednym miejscu.

Pierwszy — wczesny Rolex z calibre 548, jeszcze z czasu, gdy marka dopiero budowała swoją tożsamość. Drugi — Omega De Ville Quartz z lat 80., już po kwarcowej rewolucji, kiedy precyzja stała się bardziej technologią niż rzemiosłem. I trzeci — najbardziej bezpośredni w swojej formie — Cyma Air Ministry AM z 1942 roku, zegarek stworzony dla pilotów Royal Air Force.

I to właśnie Cyma spina tę historię najmocniej.

Rok 1942. Europa jest wtedy przestrzenią napięcia, nie mapą. Lotnictwo nie daje luksusu pomyłki — wszystko dzieje się w rytmie sekund, które mają realną wagę. Cyma Air Ministry powstała właśnie z tej potrzeby: czytelności, niezawodności i prostoty, która nie może zawieść.

Piloci RAF, w tym także Polacy, którzy po 1939 roku trafili do Wielkiej Brytanii, funkcjonowali w świecie nowych procedur, nowych baz i nowych komend. Jedno jednak pozostawało wspólne — konieczność pełnego zaufania do czasu, który mieli na nadgarstku.

Ten zegarek nie był symbolem. Był narzędziem.

Obok niego Rolex, który dopiero uczył się swojej przyszłej legendy. Omega, która właśnie przechodziła transformację epoki kwarcowej. I Cyma — najbliższa realnym warunkom, w których powstała.

Kupiliśmy je dziś na londyńskich targach, gdzie historia zmienia właściciela bez ceremonii.

Więcej zdjęć, szczegóły zegarków oraz krótką opowieść o samych targach znajdziesz w naszej nowej zakładce Artykuły na stronie.

ENG
Today’s London markets had that familiar, slightly chaotic rhythm where objects aren’t arranged by value, but by whoever notices them first. Metal, glass, leather, and handwritten labels trying to compress history into a few words, when in reality it never fits that neatly.

Among all of it, we found three watches that shouldn’t really belong in the same story, yet they sat there like three different eras briefly sharing the same table.

First — an early Rolex with the Calibre 548, from a time when the brand was still shaping its identity. Second — an Omega De Ville Quartz from the 1980s, born after the quartz revolution, when precision became technology rather than craftsmanship. And third — the most direct of them all — a Cyma Air Ministry AM from 1942, made for pilots of the Royal Air Force.

And it’s the Cyma that holds everything together.

Europe was not a map anymore, but a pressure field. Aviation offered no margin for error — everything happened in seconds that carried real weight. The Air Ministry Cyma was built out of that reality: clarity, reliability, and a simplicity that had to hold under pressure.

RAF pilots, including Poles who arrived in Britain after 1939, operated in a world of new bases, new procedures, and new commands. Yet one constant remained — absolute trust in the time on their wrist.

This watch was never a symbol. It was a tool.

Alongside it, a Rolex still unaware of the legend it would become. An Omega transitioning through the quartz transformation that reshaped the industry. And the Cyma — the closest to the conditions that shaped it.

We bought them today at London markets, where history changes hands without ceremony.

More photos, watch details, and a short story about the markets themselves can be found in our new Articles section on the website.

https://antiquoholics.com/

Address

London
N22

Opening Hours

Monday 9am - 6pm
Tuesday 9am - 6pm
Wednesday 9am - 6pm
Thursday 9am - 6pm

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Antiquoholics posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Share

Category