07/09/2026
Cześć wszystkim! ❤️
Rok szkolny ruszył pełną parą, a u nas w tym roku naprawdę sporo zmian! Lea poszła do 1 klasy, Nel do 4, a Mia rozpoczęła swoją przygodę ze żłobkiem. Uwierzcie mi- dużo nowości, dużo emocji i… jak dla mnie całkiem sporo stresu! 😅
Wiem, że wiele osób pod koniec wakacji mówi: „Nareszcie szkoła, wracamy do normalnego rytmu!”. A ja? Ja już czekam na kolejne wakacje! 😂
Bo wraz ze szkołą zaczyna się u nas prawdziwa gonitwa z czasem: praca, szkoła, zajęcia dodatkowe, prace domowe, nauka… i próba zmieszczenia tego wszystkiego w jednej dobie. Ktoś jeszcze ma wrażenie, że od września czas płynie dwa razy szybciej? 🙈
Mamy też już pierwszą lekturę „Mikołajka”. 📚 Przyznam, że sama nigdy nie byłam jego największą fanką, ale bardzo podoba mi się to, że dzieci dostają do czytania książki, które są im bliskie, zabawne i po prostu sprawiają im frajdę. Widzę, że wtedy zupełnie inaczej podchodzą do czytania z większą ciekawością i bez tego słynnego: „Muszę przeczytać lekturę…”. 😉
I chyba właśnie o to chodzi- żeby pokazać dzieciom, że czytanie może być przyjemnością, a nie tylko kolejnym szkolnym obowiązkiem.
Bo ja w ich wieku… cóż. 😂 Lektur nie znosiłam! Czytałam głównie streszczenia i oczywiście zawsze wybierałam te najkrótsze. Im mniej tekstu, tym lepiej! 🙈 Z perspektywy czasu myślę jednak, że problem nie był w samym czytaniu, tylko w tym, że wiele szkolnych lektur zwyczajnie mnie nie porywało.
Chociaż były wyjątki! ❤️ „Mały Książę”- wiadomo, ale książką, która naprawdę mnie pochłonęła, była „Dżuma”. Pamiętam ją do dziś.
I teraz jestem bardzo ciekawa Waszych wspomnień! 😊
Lubiliście w szkole czytać lektury?
A może tak jak ja- byliście mistrzami wyszukiwania najkrótszych streszczeń? 😂
I koniecznie napiszcie, czy była taka lektura, która naprawdę Was wciągnęła. Może stworzymy tutaj małą listę książek, które faktycznie warto polecać dalej! ❤️