28/02/2026
Już dostępna: https://foxesbooks.pl/ksiazki-lisow.html
W opisanych losach Grijalvy zastanawiać może zwłaszcza jedna rzecz – kim się czuł, czemu zdecydował się uciec od Chiricahuów i jaki miał do nich stosunek. Nie sposób tego jednoznacznie stwierdzić, zwłaszcza, że jego tożsamość była bardzo złożona – sam był przecież Indianinem, ale zarazem przykładnym obywatelem Wicekrólestwa Nowej Hiszpanii, a później – Meksyku. Potem był wychowywany na apackiego wojownika, by jednak w końcu związać swoje losy z białymi Amerykanami – obywatelami USA.
Wydaje się, że ocena Sweeneya, iż Grijalva po prostu wolał życie w „cywilizowanym świecie” białych, najlepiej oddaje jego motywację, mimo że nie jest poparta rozległą argumentacją. Próbując pokusić się o drobną analizę dojdziemy pewnie do wniosku, że Grijalvą nie powodowała zemsta. Zawzięcie ścigał Apaczów, ale raczej dlatego, że na tym polegała jego praca. Potrafił nawet oskalpować kilku z nich, gdy obiecano mu za to nagrodę, jednak nie odczuwał do nich nienawiści (choć mógł mieć ku temu powody, w końcu Chiricahuowie rozbili jego rodzinę). Wydaje się, że był dość prostolinijnym i szczerym człowiekiem, niezwykle pragmatycznym i działającym zadaniowo, przy tym bardzo oddanym, obowiązkowym i dzielnie znoszącym trudy życia. Robił to wszystko, bo stanął po stronie świata białego człowieka. Jednocześnie potrafił się później przyjaźnić z Apaczami, pomagał im podczas pobytu w rezerwacie, adoptował dwie apackie dziewczynki. Jedna z nich, Guadalupe (właściwie była to Indianka Mohave), wyszła potem za mąż za Noseya – słynnego i prominentnego przywódcę Apaczów Coyotero (zachodniego odłamu Apaczów Białogórskich). Grijalva był na uroczystości i najwyraźniej cieszył go ten związek.