26/08/2024
MY już czekamy
💠Do premiery "Niezapominajki" już tylko 3 dni, nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was do świata Matyldy, Zosi i Nawojki tym oto fragmentem. Mam nadzieje, że prolog rozbudzi Wasz apatyt na całą opowieść o tych niesamowitych kobietach...
💠 💠 💠
PROLOG
Kobieta przedarła się przez chaszcze i stanęła wśród starych dębów. Spojrzała w górę. Ciemne chmury przesuwały się po niebie, jakby umykały przed jej wzrokiem. Miała wrażenie, że wciąż biegnie, mimo że stała w miejscu. W lesie, pomiędzy drzewami, nie czuła wiatru. Łzy zamieniły się w igły i kłuły twarz. Listopadowy świt zaskoczył ją pierwszym przymrozkiem. Wzmagające się podmuchy unosiły liście, które tańczyły na wietrze, tworząc fale. Dookoła nie było żywej duszy. Zerwała z głowy chustę i owinęła nią tobołek, który trzymała w ramionach. Pojedyncze pasma włosów, wcześniej splecione w warkocz, plątały się na wietrze. Delikatnie ułożyła zawiniątko w wydrążonym pniu, jak w kołysce. Popatrzyła na nie oczami pełnymi łez, odwróciła się i pobiegła. Biegła pod wiatr, każdy kolejny krok był trudniejszy, miała wrażenie, że wietrzysko przybrało na sile i próbuje zniszczyć wszystko, co stanie na jego drodze. Łzy zamarzały na policzkach. Na skraju lasu ostatkiem sił uniosła obie ręce do góry i z jej gardła wydobył się rozdzierający krzyk. Upadła na kolana i zaniosła się płaczem. Nie wiedziała, jak długo tak tkwiła. Otoczona ciszą, uniosła głowę i odwróciła się. Wiatr ustał, a brunatny dywan liści przykrył ziemię i ślady, które w niej zrobiła. Tylko gdzieniegdzie spod grubej warstwy listowia przebijały się jeszcze zielone kępki trawy. Podniosła się i wróciła tą samą drogą. Z pnia drzewa zabrała tobołek. Ściskając go w ramionach, szepnęła: przepraszam, tak cicho, że prośba o wybaczenie została porwana przez wiatr. Jednak wśród szmat zalśniły duże, niebieskie oczy, które patrzyły na nią z dziecięcą ufnością.
💠 💠 💠
Jesteście ciekawi co będzie dalej?