21/07/2026
📖 Dziś urodziny miałby Ernest Hemingway. Przy takich okazjach zwykle wraca „Stary człowiek i morze”, ale ja odruchowo myślę o „Komu bije dzwon”.
Pamiętam, że podczas lektury najmocniej interesowało mnie to, jak autor ukazał bezsens wojny na tle naszych zwykłych, życiowych pragnień. Bo przecież obojętnie co się dzieje wokół, to człowiek nadal chce kochać i obudzić się obok kogoś bliskiego. Mieć przed sobą jeszcze trochę czasu. Ocalić choćby kawałka codziennego życia, mimo że wszystko traci swój porządek.
Pojawia się świadomość, że jedna chwila z drugim człowiekiem może pomieścić więcej niż całe lata. No i ta myśl, że cudza historia nigdy nie jest do końca cudza. Że nawet kiedy próbujemy stać z boku, dzwon i tak bije także dla nas. Bo nie da się całkiem odłączyć od świata i uznać, że sprawy innych nas nie dotyczą.
Jeśli jeszcze nie czytaliście Hemingway'a, to sięgnijcie po jego książki. Nie po to, żeby „nadrobić klasykę”. Po prostu po to, żeby na chwilę pobyć z opowieścią.