27/07/2026
Poznajcie twórców z naszych stron! 📚✨
Dziś na tapetę bierzemy Krzysztofa Raduchę. Przeczytajcie poniżej, co sprawia, że jego historia wręcz domaga się poznania.
Chcecie więcej takich lokalnych perełek? Zostawcie ❤️ w komentarzu!
Krzysztof Raducha – o sobie i swojej twórczości
Rocznik 1963. Zambrowianin. Mąż, ojciec i współwłaściciel rudego kota Lucka. Miłośnik turystyki rowerowej i człowiek zakochany nie tylko w Podlasiu, ale z czasem również w całej Polsce wschodniej. Wierzę, że każda miejscowość, nawet ta omijana przez turystyczne przewodniki, skrywa opowieść wartą wysłuchania.
Moja przygoda z Polihymnią zaczęła się zupełnie niepozornie. Publikowałem krótkie gawędy w mediach społecznościowych, nie przypuszczając, że z czasem staną się one początkiem znacznie większej drogi. Impulsem była pewna rozmowa. Kiedyś zapytałem młodą kobietę, co warto zobaczyć w jej mieście. Odpowiedziała bez wahania: *Tu nie ma nic ciekawego. Same nudy.*
Nie zaskoczyła mnie ta odpowiedź, ale skłoniła do refleksji. Bo czy naprawdę potrafimy opowiedzieć o miejscu, w którym żyjemy? Czy umiemy sprawić, by ktoś obcy zechciał zatrzymać się właśnie tutaj? Zbyt często sami nie dostrzegamy piękna, które mamy na wyciągnięcie ręki.
Tak narodziły się moje gawędy. Początkowo publikowane wyłącznie w internecie, z czasem zgromadziły grono wiernych czytelników, którzy zaczęli pytać o wydania papierowe. W ten sposób powstały albumy łączące fotografie mojego autorstwa z opowieściami inspirowanymi odwiedzanymi miejscami. Bywały pełne humoru, czasem rubaszne, często podszyte ironią, ale zawsze prowadziła je ta sama myśl – pokazać, że każda ziemia ma swoją historię i zasługuje na miłość.
Nigdy nie chciałem zamykać się w granicach jednego regionu. Choć Podlasie od lat nazywam Bajkową Krainą, równie bliskie stały mi się Mazowsze i Lubelszczyzna. Dzisiejsze historyczne Podlasie rozciąga się przecież na teren trzech województw i trudno opowiadać o jego dziejach, sztucznie wyznaczając współczesne granice administracyjne. Najważniejsze są miejsca, ludzie i pamięć, a nie linie na mapie.
Przez pięć lat powstało jedenaście albumów. Każdy z nich zawiera fotografie wykonane podczas moich podróży oraz gawędy, których bohaterami są zarówno znane zabytki, jak i miejsca niemal zapomniane. Łącznie to ponad półtora tysiąca zdjęć i ponad sto pięćdziesiąt opowieści, które pokazują Polskę z nieco innej perspektywy.
Nie wszystkie historie dawało się jednak zamknąć w krótkiej formie. W szufladzie pozostawały opowiadania zbyt obszerne i zbyt wymagające, by odnaleźć się w mediach społecznościowych. W końcu postanowiłem zaryzykować i wydałem swój pierwszy zbiór opowiadań "Cicha kobieta. Opowieści pałacowe".
To książka o kobietach żyjących często w złotych klatkach. O bohaterkach pozbawionych prawa decydowania o własnym losie, własnym ciele i własnym szczęściu. Kobietach, które nierzadko stawały się elementem rodzinnych układów, ceną za wpływy, majątek lub polityczne sojusze. Większość opowiadań rozgrywa się w pałacach i dworach. Każde z tych miejsc ma swoją historię, a jeśli gdzieś zabrakło zachowanych przekazów, pojawia się Skryba z Kuryera Dworskiego – narrator, który dopowiada to, czego nie zapisali kronikarze.
W 2026 roku ukazał się „Revenant” – książka zupełnie inna, choć wyrastająca z tych samych doświadczeń. To zbiór opowiadań, w których znacznie częściej pojawia się męskie spojrzenie na życie. Nie dlatego, że mężczyznom jest łatwiej. Przeciwnie. Często nie uczy się ich mówić o emocjach, ale to nie znaczy, że nie przeżywają rozczarowań, utraty czy żałoby.
Jedna z czytelniczek napisała po lekturze opowiadania "Rozmowy w krypcie": "Myślałam, że o śmierci Urszulki wszystko zostało już powiedziane w Trenach Kochanowskiego. A jednak się myliłam". Dla autora trudno o piękniejszy dowód, że literatura wciąż potrafi dotknąć spraw, które wydawały się już opisane.
Słowo "revenant" oznacza tego, który powraca. Nie chodzi jednak wyłącznie o zjawy. Wracają wspomnienia, utracone uczucia, niewypowiedziane słowa i obietnice, których nigdy nie udało się spełnić. To właśnie o takich powrotach opowiada ta książka.
Tym razem opowieści opuszczają pałacowe sale. Trafiają do wiejskich chat, pensjonatów z przełomu XIX i XX wieku, małych miasteczek i miejsc znanych jedynie z lokalnych legend. Zmienia się sceneria, ale pozostaje to, co dla mnie najważniejsze – człowiek i jego historia.
Bo niezależnie od tego, czy piszę gawędę o zapomnianym dworze, opowiadanie o pałacowych tajemnicach czy współczesną historię o utracie i nadziei, zawsze próbuję odpowiedzieć na to samo pytanie: **co sprawia, że miejsce staje się pamięcią, a pamięć opowieścią.
książki można kupić w naszej księgarni lub na stronie https://www.puszczyk.sklep.pl