10/06/2026
❤️Dla tych co lubią czytać i podejmować decyzje
Zbliża się mój upragniony, wyczekany urlop 🥰Już mi mój stary (znaczy ten, no... „Ukochany mąż”) zakomunikował gdzie w tym roku nas zabiera i …no cóż…oj będzie fajnie!
Całej naszej rozmowie przysłuchiwały się oczywiście Lulinki. Dwie z nich pognały do swojego pokoju po to by po minucie pojawić się spowrotem- spakowane, „wylaszczone” i gotowe na wspólne przygody. Zawsze w takiej sytuacji serce mi się kraje gdy muszę zakomunikować, że dam radę zabrać ze sobą tylko jedną z nich….no ale takie są smutne realia.
Która z nich pojedzie ze mną zależy od Waszej decyzji (czyli tych którym się to wszystko chce poczytać do końca i oddać swój głos w komentarzu).
Ale …uwaga…decyzję podejmiecie nie na podstawie wyglądu Lulinki…ale na podstawie tego jakiej relacji z naszych wspólnych przygód możecie się spodziewać od każdej z nich.
Bo to właśnie Lulinka (a nie ja) będzie pisać o tym gdzie jesteśmy, co robimy i czy to jest fajne czy do bani.
Po to byście wiedziały jakiej narracji możecie się spodziewać- przeprowadziłam mały test na każdej z nich. Dzięki temu co przeczytacie poniżej będziecie mogły zdecydować, która z odpowiedzi (wypowiedzi) podobała Wam się bardziej…a ja dzięki temu będę wiedzieć, która Lulinka jedzie ze mną.
👉Pytanie, jakie zadałam lalkom było bardzo proste:
-A gdybyśmy będąc na wakacjach, zupełnie nieoczekiwanie spotkały na drodze osła. Ale takiego nietypowego …bo całkowicie przemalowanego na różowo, ubranego w niebieską pelerynę Supermana, w skarpetkach w kolorze tęczy …no i jeszcze pomalowanymi brwiami. No to co byś na taki widok napisała na naszym fejsbuku? Jakbyś to ujęła?
👉Pierwsza z nich (nie powiem, która) chwilkę pomyślała a potem uderzyła w takie oto tony:
-Właśnie widzimy wyjątkowego osła. Jakiś osioł pomalował go na różowo. Do tego dał mu wielką chusteczkę do wysmarkiwania nosa…ale na plecy…jak ten osioł ma se nasmarkać na plecy to ja nie wiem… bez sensu. Na tej chusteczce jest jeszcze wielka literka „S”….pewnie to skrót od jego imienia: może to Stanisław, a może Stefan …albo Swarożyc?. Jakoś to wszystko dziwnie wygląda …jedynie brwi ma fajnie pomalowane… modnie całkiem…taką super grubą kreską (ale cieniej niż Kaśka se maluje). No i skarpetki ma super… kolorowe... przynajmniej mu kopyta nie śmierdzą. Kaśka też se powinna kupić takie…bo ona w sandałkach cały czas, i jak jej powiedziałam „ej Kaśka….wąchnij se kopyto” to myślała, że osła ma wąchać. Czapkę by se też na to słońce kupiła bo widać, że mózg słabo pracuje 🙂 Pozdrawiamy!
👉Druga z nich (ale nie powiem która) odchrząknęła i zaczęła trajkotać, jakby strzelała z karabinu:
-Właśnie spotkałyśmy wyjątkowo ubranego osła…oznaczać to może tylko jedno: jesteśmy w Meksyku , jakieś 70km od miasta Meksyk, a dokładnie to w małym miasteczku Otumba! Ale super…załapałyśmy się na coroczne Narodowe Święto Osła (Feria Nacional Del B***o!) Zapewne zaraz pojawią się kolejne jakoś wyjątkowo ubrane, w jakieś stroje panny młodej, albo rakietę … i będziemy mogły wziąć udział w głosowaniu na najładniejszego! Ale super, Ale super! Wiesz, że dwa lata temu wygrał osioł przebrany za balon na gorące powietrze? Nawet lekko się unosił. A rok temu wygrał osioł przebrany za Shakirę!
A teraz szybko… idziemy się zapisać jako uczestnicy konkursu, który zawsze towarzyszy tej imprezie , czyli konkurs „ryczenia”! Coś czuję, że wygramy! Serio…jak czasem na nas rykniesz to się ziemia trzęsie! Pozdrawiamy!
No to która narracja bardziej do Was przemawia? Która Lulinka zrelacjonuje nasze przygody w sposób jaki chciałybyście czytać?
Podejmijcie decyzję i napiszcie ją w komentarzu.
No i pamiętajcie…nie ma opcji, że pojadą obie Lulinki…więc nie ma opcji że relacje będą zarówno merytoryczne jak i abstrakcyjnie żartobliwe (wykazujące też dużą ignorancję i braki w elementarnej wiedzy).
Wasza,
Kasia