Mara Music producer. Organization of concerts
Promotion bands
Recording
Production of clothing and gadgets for merch (pin. patch ...) Mara Production isn’t a brand.

prints on clothes (screen printing) It’s a voice from the depths. We don’t follow trends. We don’t sell illusions. We make clothes that don’t scream fashion — they scream truth. Mara is born of metal, music, and spirit. We dress those who don’t need to fit in — because they never did. But that’s just the surface…
We’re also a music label. Since day one, we’ve released over 60 albums for bands from

Poland and across the world. We back artists who give a damn about more than likes, streams, and algorithms. We support music that dares to speak — raw, loud, and without compromise. Mara is You —
if you carry darkness but burn with light,
if you're fire, and you keep your silence,
if you're done pretending. Welcome to the circle. This is your place.
__________________________________________________________
Mara Production to nie marka. To głos z głębi. Nie podążamy za trendami. Nie sprzedajemy iluzji. Tworzymy odzież, która nie krzyczy modą — tylko prawdą. Mara zrodziła się z metalu, muzyki i duchowej siły. Ubieramy tych, którzy nigdy nie musieli się dopasowywać — bo nigdy nie chcieli. A to dopiero początek…
Jesteśmy też wydawcą muzycznym. Od początku naszej drogi wydaliśmy ponad 60 albumów dla zespołów z Polski i całego świata. Wspieramy artystów, którym nie zależy na klikach, zasięgach i taniej popularności. Promujemy muzykę, która odważa się mówić — głośno, szczerze, bez kompromisów. Mara to Ty —
jeśli nosisz w sobie ciemność, ale płoniesz światłem,
jeśli jesteś ogniem, który milczy,
jeśli masz dość udawania. Witaj w kręgu. To Twoje miejsce.

Arouse The DarknessYouTube: https://www.youtube.com/watch?v=Qq3k0WIcqn4YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=KFNmYNLz...
06/09/2026

Arouse The Darkness
YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=Qq3k0WIcqn4
YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=KFNmYNLzf0Y
DISTRO: https://awakeninginthedark.pl/en_US/searchquery/AROUSE+THE+DARKNESS/1/phot/5?url=AROUSE,THE,DARKNESS

💀Arouse The Darkness 💀 – w y w i a d
𝙶𝚍𝚢𝚋𝚢 𝚍𝚣𝚒ś 𝙰𝚛𝚘𝚞𝚜𝚎 𝚃𝚑𝚎 𝙳𝚊𝚛𝚔𝚗𝚎𝚜𝚜 𝚘𝚋𝚌𝚑𝚘𝚍𝚣𝚒ł 𝚞𝚛𝚘𝚍𝚣𝚒𝚗𝚢, 𝚗𝚊 𝚝𝚘𝚛𝚌𝚒𝚎 𝚋𝚢ł𝚘𝚋𝚢 𝚝𝚢𝚕𝚔𝚘 𝚜𝚣𝚎ść ś𝚠𝚒𝚎𝚌𝚣𝚎𝚔. 𝙹𝚎𝚍𝚗𝚊𝚔 𝚣𝚎𝚜𝚙ół 𝚗𝚒𝚎 𝚓𝚎𝚜𝚝 𝚍𝚢𝚕𝚎𝚝𝚊𝚗𝚝𝚎𝚖 𝚠 ś𝚠𝚒𝚎𝚌𝚒𝚎 𝚖𝚎𝚝𝚊𝚕𝚒. 𝙿𝚊𝚗𝚘𝚠𝚒𝚎 𝚝𝚠𝚘𝚛𝚣ą 𝚗𝚊𝚙𝚛𝚊𝚠𝚍ę 𝚏𝚊𝚓𝚗ą 𝚖𝚞𝚣ę, 𝚝𝚊𝚔ą 𝚗𝚊𝚔𝚒𝚎𝚛𝚘𝚠𝚊𝚗ą 𝚗𝚊 𝚕𝚊𝚝𝚊 𝟿𝟶., 𝚖𝚊𝚓ą𝚌ą 𝚠 𝚜𝚘𝚋𝚒𝚎 𝚝𝚎𝚗 𝚖𝚒𝚗𝚒𝚘𝚗𝚢 𝚔𝚕𝚒𝚖𝚊𝚝. 𝙼𝚘ż𝚎 𝚓𝚎𝚍𝚗𝚊𝚔 𝚙𝚛𝚣𝚎𝚓𝚍ź𝚖𝚢 𝚍𝚘 𝚠𝚢𝚠𝚒𝚊𝚍𝚞 𝚣 𝙼𝚊𝚛𝚔𝚒𝚎𝚖 𝚒 𝙳𝚊𝚠𝚒𝚍𝚎𝚖, 𝚗𝚒𝚎𝚌𝚑 𝚘𝚗𝚒 𝚗𝚊ś𝚠𝚒𝚎𝚝𝚕ą 𝚖𝚊ł𝚎 𝚌𝚘 𝚗𝚒𝚎𝚌𝚘 𝚠 𝚝𝚎𝚓 𝚔𝚠𝚎𝚜𝚝𝚒𝚒.
😈 Che! Jesteście stosunkowo młodą formacją, aczkolwiek szlifowaliście swoje początki w Dolina Cieni i tu rodzi się pytanie, czy nie żałujecie tego etapu życia za sobą. Wszak spędziliście tam szmat czasu... Jedak każdy jest kowalem swojego losu.
– Cześć! Na pewno nie żałujemy czasu spędzonego w Dolinie Cieni. Przez te kilka lat mogliśmy nabyć wiele cennego doświadczenia.
😈 Jednak to Wy założyliście poprzedni zespół i trwaliście w nim chyba z osiemnaście lat, aż tu nagle coś pykło: „Nie chce nam się już grać jako Dolina Cieni, wolimy być od teraz Arouse The Darkness”.
– Zespół zawiesił działalność w 2020 roku i każdy poszedł w swoją stronę. My jednak postanowiliśmy dalej działać i tworzyć własną muzykę. Tak powstał projekt Arouse The Darkness.
😈 Wróćmy jednak do meritum. Gracie we dwóch kawał porządnej, hipnotyzującej muzy. Taki stan rzeczy wam odpowiada? Rozumiem, że znacie się jak łyse konie i te prawie trzy dekady mówią same za siebie, ale czy nie myśleliście o poszerzeniu składu? Chyba że w waszym przypadku wchodzi w grę wyłącznie wnikliwa selekcja, bo co nagle, to po diable.
– Znamy się od dziecka i lubimy podobne klimaty, więc forma dwuosobowa nam jak najbardziej odpowiada. Na ten moment nie planujemy powiększać składu, ponieważ nasza dwójka w zupełności wystarcza do realizacji naszych pomysłów.
😈 Patrząc na historię Arouse The Darkness, mam wrażenie, że przeszliście w podziemiu bez większego echa. Znalazłem zaledwie kilka recenzji, a nawet po samym logo nie udało mi się wyłapać śladów waszej obecności na scenie. Czy to świadomy wybór i taki stan rzeczy wam odpowiada, czy może coś przeoczyłem?
– Prawda jest taka, że o zespołach, które nie koncertują, słychać znacznie mniej. Nasza obecność ogranicza się głównie do internetu i naszych wydawnictw. Zakładając projekt muzyczny, bez koncertów, byliśmy w pełni świadomi takiego stanu rzeczy. Mimo to dzięki naszemu wydawcy oraz platformom streamingowym możemy docierać do słuchaczy na całym świecie.
😈 Jeśli choć trochę trafiłem z poprzednim pytaniem, można by rzec, że „markę” buduje się latami w ciszy i spokoju, bez zbędnego rozgłosu. Wydaje mi się, że w przypadku Arouse The Darkness po prostu czekacie na odpowiedni moment.
– Robimy to, co lubimy, i chcemy zarażać naszą muzyką innych. Nie czekamy na odpowiedni moment. Po prostu działamy własnym tempem i na swoich warunkach.
😈 Zatem jak mam sklasyfikować waszą muzykę? Według mnie to bardziej klimatyczny death niż doom, choć z założenia to, co mroczne i tajemnicze, powinno pozostać nieodgadnione. Po części sugerowałem się tym, co usłyszałem na „Cemetery of Buried Hopes”. Wiadomo jednak, że muzyka bywa zagadkowa i każdy interpretuje ją na swój własny sposób.
– Trudno jednoznacznie określić naszą muzykę. Za podstawę można przyjąć death doom, ale pojawiają się też wpływy black i post metalu. Tworząc utwory, zależy nam na wypracowaniu charakterystycznego stylu, opartego głównie na melodii, która zostaje w pamięci na długo.
😈 Zupełnie inaczej wypada „Lost in grief” – tutaj ewidentnie czuć ducha starego doom metalu. To wygląda tak, jakbyście w ciągu zaledwie trzech lat wykonali skok w nadprzestrzeń. Można rzec, że odwróciliście losy, choć nadal poruszacie się w szwedzkim klimacie, w stylu à la Cemetery.
– Nie chcieliśmy nagrać dwóch takich samych płyt. Minęło trochę czasu od pierwszej płyty, a wydarzenia w naszym życiu miały duży wpływ na bardziej doomowe oblicze „Lost in Grief”.
😈 Zdaję sobie sprawę, że moje wnioski mogą brzmieć nieco zabawnie, ale różnica jest wyraźnie wyczuwalna. Mimo że wciąż zachowujecie swoje charakterystyczne brzmienie i melodyjność, na drugim materiale zdajecie się łagodnieć, stawiając mocniej na atmosferę.
– Melodia i klimat to rzeczy, które muszą się pojawić w naszej muzyce. To, czy utwór będzie mocniejszy czy łagodniejszy, zależy od pomysłu, jaki mamy na ten kawałek. Nie narzucamy sobie żadnych ram — robimy to, co czujemy w danym momencie.
😈 Nie zmienia to jednak faktu, że obie płyty posiadają specyficzny, kosmiczny wymiar. Trudno to jednoznacznie określić, ale mam wrażenie, jakbyście zabierali słuchacza w wielką galaktyczną wyprawę.
– Dokładnie taki mieliśmy zamiar. Chcieliśmy, by każdy słuchacz wciągnął się w klimat naszej muzyki i pozostał w jej objęciach na długo.
😈 Za każdym razem budujecie taką depresyjną aurę skłaniającą człowieka do retrospektywnych rozważań i przez to może w waszej muzyce jest tyle nostalgii... Co by było, gdybym postąpił inaczej?
– Świat nie jest taki kolorowy. Nasza muzyka przedstawia bardziej negatywne barwy rzeczywistości. Jeżeli po przesłuchaniu ktokolwiek zaczyna zastanawiać się nad własnym losem i otaczającym światem, to znaczy, że to, co tworzymy, ma sens. Jeśli ktoś da szansę naszej muzyce, z pewnością nie pozostanie jej obojętny.
😈 Może jest to wpływ kapel pokroju My Dying Bride, Anathemy czy naszego Cemetery of Scream? W związku z tym mam pytanie, które zadaję wszystkim: czy schlebiają wam takie porównania, a może inspiracje czerpiecie zupełnie skądinąd?
– Pewne wpływy na pewno są słyszalne w naszej twórczości. Dobrze znamy zarówno te zespoły, jak i inne z tego klimatu. Takie porównania to dla nas zaszczyt.
😈 Biorąc pod uwagę odstęp między albumami, należcie do grona kapel, które zanim wydadzą coś nowego, muszą mieć pewność, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik.
– Poświęcamy bardzo dużo czasu na dopracowanie nawet najmniejszych szczegółów. Stworzenie takiego albumu to dla dwójki osób ogrom pracy.
😈 A może po prostu nie macie czasu? Jak to niejednokrotnie bywa, następuje stagnacja i brak weny twórczej. Przemęczenie materiału – czy jak to cholerstwo się określa?
– Starannie poświęcamy na nasz projekt tyle czasu, ile możemy. Na razie weny nam nie brakuje, a jeśli czujemy zmęczenie, robimy krótką przerwę.
😈 Właściwie o czym traktują wasze teksty? Przy tak mrocznej i dołującej muzyce raczej nie napawają optymizmem. Osobiście odbieram to jako brak sensu życia. Bo po co istnieć, skoro i tak obrócimy się w popiół?
– Teksty mówią m.in o życiu w samotności, tragediach, sile rządzących światem i śmierci. Tematy są raczej przygnębiające i mało optymistyczne.
😈 I w tym momencie idealnie oddają te wszystkie odczucia wokale Marka. Połączenie growlu, screamu i czystego śpiewania jeszcze bardziej to wszystko potęguje. Człowiek przenosi się w inny wymiar, do innej rzeczywistości.
– Do takiej muzyki i poruszanej tematyki nie wyobrażamy sobie innego brzmienia wokalu.
😈 Żeby nie było, że Arouse The Darkness to tylko wokalista – jest przecież jeszcze Dawid. To człowiek odpowiedzialny za muzykę, który nadał twórczości zespołu wręcz magiczną otoczkę. Teraz staje się jasne, dlaczego przerwa między albumami trwa tak długo.
– Za muzykę odpowiadamy we dwójkę, ale wszystkie instrumenty i nagrania ogarnia Dawid, co dla jednej osoby jest nie lada wyczynem.
😈 Zarówno „Cemetery of Buried Hopes”, jak i „Lost in Grief” wydaliście w tej samej wytwórni – Mara Productions. Czy to był jedyny wariant brany pod uwagę od razu, czy nie chcieliście tracić czasu na czekanie na odpowiedzi od innych labeli?
– Pierwszy album wysłaliśmy do Mara Productions, która od razu zaproponowała współpracę. Trwa ona do dziś. Cieszymy się, że Mara nas dostrzegł i rozpowszechnia naszą muzykę, zwłaszcza że na początku projektu zakładaliśmy głównie platformy streamingowe.
😈 Domniemam, że na kolejny materiał od was przyjdzie mi czekać jeszcze ze dwa lata, aby zachować równowagę we wszechświecie – no chyba że macie już zarys tego, co ma nadejść?
– Obecnie pracujemy nad pierwszymi szkicami utworów na nowy album. Ciężko jeszcze określić, kiedy będzie gotowy.
😈 Koncerty, w waszym wypadku, raczej odpadają z wiadomego względu, ale powiedzcie tak szczerze – nie chcielibyście wystąpić na scenie w blasku jupiterów?
– Oczywiście, że chcielibyśmy. Mamy sporo zapytań w tej sprawie, ale zdajemy sobie sprawę, że to nie jest takie proste, jak się wydaje. Na razie pozostajemy przy tym, co robimy.
😈 Wielkie dzięki za odpowiedź na te idiotyczne pytania, panowie. Już dawno nie spędziłem tyle czasu nad wywiadem. Jeszcze raz podziękował!
– My również bardzo dziękujemy za zainteresowanie. Pozdrawiamy serdecznie!
Marek i Dawid

06/09/2026

"Mystagogue" is not merely a record - it is a journey through the C...

05/09/2026

MORIA - MIST OF SOULSFrom album "Path Of The Dead' 2025Look - I...

🔥Barkasth „Silent Torment” PRE-ORDER🔥OUT: SEPTEMBER 09, 2026 / 9 WRZESIEŃ 2026🔥Available in two editions: Jewel Case and...
05/09/2026

🔥Barkasth „Silent Torment” PRE-ORDER
🔥OUT: SEPTEMBER 09, 2026 / 9 WRZESIEŃ 2026
🔥Available in two editions: Jewel Case and Digipak
🔥PRE-ORDER: https://awakeninginthedark.pl/en_US/searchquery/Barkasth/1/phot/5?url=Barkasth

🔥YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=NhS9NBKLKiw

🔥Apocalyptic Rites , recenzja Barkasth „Silent Torment”
https://apocalypticrites.blogspot.com/2026/08/recenzja-barkasth-silent-torment.html?fbclid=IwY2xjawUJNrZwZG9mAWV4dG4DYWVtAjEwAHNydGMGYXBwX2lkEDIyMjAzOTE3ODgyMDA4OTIAAR50WwnEJcfj5r62AUnKpRam3Xz8dIXYYzE4sreibUAcf_hBTKFpfWX_3OzUdQ_aem_MCROgfzrfD50b42yxRWXcQ

 wśród fanów
05/09/2026

wśród fanów

Hailz! \m/ 🔥

Jak mnie niezmiernie cieszy to, że w mojej czarciej robocie znajduję czasami takie materiały, które nawet mnie (który słyszał już niejedno) mocno potrafią zaskoczyć! I kilka takich miedzy innymi zarzucę na piekielny patefon już w najbliższy poniedziałek w 2️⃣0️⃣4️⃣ wydaniu. A popłyniemy sobie trzeci raz z rzędu w czerń w rozmaitych odcieniach, ale nie będzie to zwykła podróż, tylko niemalże skok w otchłań nieznanego. Jak doskonale wiecie, celem mojej audycji jest popularyzowanie ekstremalnej muzy ogółem, ale przede wszystkim sukcesywne udowadnianie wam, że zdecydowanie warto sięgać po nowe.

A co po konkrecie poleci? A takież oto zacności!


✠ Acherad (Mara Productions)
✠ Necromorbid (Godz ov War Productions)
✠ Regent Death (Mara Productions)

✠ Con (Deäth Postüre Records)
✠ Wallfahrer

Gotowi na 90 minut black metalu w rozmaitych odcieniach?
Seth🔥\m/ Słuchowisko z Piekła rodem🔥Audycja emitowana w poniedziałki co dwa tygodnie o 21:00 🔥

✠ tu słuchać: https://www.mixcloud.com/sluchowiskozpieklarodem
✠ playlista: https://sluchowiskozpieklarodem.blogspot.com
✠ fanpage: https://www.facebook.com/sluchowiskozpieklarodem
✠ klimaty:
✠ kontakt [email protected]

🔥Recenzja MetalRuleZ🔥Besatt Horde "Hellstorm"🔥EN: The reissue by Mara Production offers a prime occasion to revisit Hell...
04/09/2026

🔥Recenzja MetalRuleZ
🔥Besatt Horde "Hellstorm"

🔥EN: The reissue by Mara Production offers a prime occasion to revisit Hellstorm—the third full-length from the Bytomian beast—more than two decades later. I still vividly recall the sheer impact this kind of music had on me back then, right as I was stepping into adulthood. And it wasn't just the records; gigs like the one at Katowice's Mega-Club are burned into my memory for good. Those were the days when Besatt’s straightforward, purely Satanic message, delivered with zero compromises or sugar-coating, truly struck a nerve.

Hellstorm is cut from that exact cloth. Straightforward, tried-and-tested craft, free of pretension or any urge to step outside genre boundaries—pure, unadulterated black metal. Curiously enough, within what is inherently a fairly rigid framework, the band managed to inject a solid dose of variety. You get feral, blinding, hurricane-force assaults, grooving mid-tempos, and agonizing slowdowns dripping with frostbitten atmosphere. Tracks like "Created of Lightning" and "Devil’s Eyes" are notably long and expansive by black metal standards, proving that even back then Besatt was capable of delivering far more than three minutes of tremolo picking and relentless blast beats. And, of course, there is "Ave Master Lucifer"—an immortal, bone-crushing live staple and, in my book, the band's ultimate anthem. It's precisely in tracks like this where Besatt's unvarnished approach hits hardest: venomous shrieks, punchy riffs, and drumming that is straightforward without ever feeling primitive. Nothing is superfluous; every single element serves one dark purpose: forging aggressive, freezing, and unabashedly diabolical black metal.

Naturally, with decades gone by, the production shows its age. It’s raw, and one could certainly wish for a bit more heft in the guitars. Granted, this isn't some necrotic, lo-fi forest buzzing where you have to guess half the instrumentation, but it still falls well short of a massive, crushing wall of sound. That said, that was the undeniable charm of the era, and I wouldn’t want anyone attempting to artificially polish this material or dress it in modern, sterile production today—it would strip away far too much of its soul. I do have mixed feelings about the new visuals, however. I definitely favored the original artwork. The visual used by Mara Production nods to it, appearing to be yet another variation of the art used for the 2018 reissue, but it doesn't quite resonate with me.

Nostalgia aside, Hellstorm still firmly holds its ground sonically. Any way you slice it, this is a formidable piece of Polish black metal history, and the album fully deserves classic status. It’s great to see Mara Production dragging it back into the light of day—though in the case of Hellstorm, it's probably more fitting to say: dragging it back into the pitch-black abyss.

Label: Mara Prod., 2026

Rating: 666/10

🔥PL🔥
Reedycja Mara Production daje okazję, żeby po ponad dwóch dekadach ponownie wrócić do „Hellstorm”, trzeciego albumu bytomskiej bestii. Pamiętam, jakie wrażenie robiło na mnie takie granie ponad dwie dekady temu, kiedy sam dopiero wchodziłem w dorosłość. Zresztą nie tylko same płyty – takie koncerty, jak chociażby ten w katowickim Mega-Clubie, pozostaną mi w pamięci chyba już na zawsze. To były czasy, kiedy bezpośredni, czysto sataniczny przekaz Besatt, bez zbędnego owijania w bawełnę, naprawdę robił wrażenie.

„Hellstorm” dokładnie taki jest. Proste, dobrze znane środki, żadnych udziwnień czy prób wychodzenia poza gatunkowe ramy – czysty black metal. Co ciekawe, w obrębie tej przecież dość hermetycznej formuły zespół potrafił jednak osiągnąć całkiem sporą różnorodność. Są brutalne, szybkie, huraganowe napieprzania, są bujające średnie tempa, a także zwolnienia ociekające mroźną atmosferą. Takie „Created of Lightning” czy „Devil’s Eyes” to jak na black metal całkiem długie i rozbudowane kompozycje, pokazujące, że Besatt już wtedy potrafił zrobić coś więcej niż trzy minuty tremola i blastów. No i jest oczywiście „Ave Master Lucifer”. Nieśmiertelny, łamiący kości koncertowy killer i dla mnie po prostu hymn tego zespołu. To właśnie w takich numerach najlepiej sprawdza się bezpośredniość Besatt. Jadowity wokal, konkretne riffy i proste, ale w żadnym wypadku prostackie bębny. Niczego nie ma tu za dużo, wszystko służy jednemu celowi – stworzeniu agresywnego, zimnego i jednoznacznie diabelskiego black metalu.

Wiadomo, brzmienie po tylu latach zdradza swoją epokę. Jest surowe i można byłoby sobie życzyć większego uderzenia gitar. Nie jest to wprawdzie żadne leśne bzyczenie komara, w którym połowy instrumentów trzeba się domyślać, ale do potężnej, soczystej produkcji również sporo mu brakuje. Taki już jednak urok tamtych czasów i chyba nie chciałbym, żeby dzisiaj ktoś próbował na siłę wygładzać tę muzykę i ubierać ją w nowoczesne brzmienie. Straciłaby wtedy sporą część swojego charakteru. Mam natomiast trochę mieszane odczucia względem nowej oprawy graficznej. Zdecydowanie bardziej podobała mi się oryginalna okładka. Ta wykorzystana przez Mara Production niby do niej nawiązuje i wygląda na kolejną wersję grafiki znanej już z reedycji z 2018 roku, ale jakoś nie do końca do mnie przemawia.

Cóż, nostalgia nostalgią, ale nawet bez niej „Hellstorm” nadal broni się muzycznie. Jakby na to nie patrzeć, to kawał historii polskiego black metalu i płytę tę można już śmiało nazwać klasykiem. Dobrze więc, że Mara Production ponownie wyciąga ją na światło dzienne. Choć w przypadku „Hellstorm” chyba bardziej pasowałoby napisać – z powrotem w ciemność.

Wyd. Mara Prod., 2026

Lista utworów:

Baphomet
Funeral Wind
Ave Master Lucifer
Hellstorm
For Glory of Satan
Gates of Hell
Created of Lightning
Devil’s Eyes
Ocena: 666/10

MetalRuleZ https://metalrulez.pl/33230/besatt-hellstorm

DISTRO: https://awakeninginthedark.pl/en_US/searchquery/besatt+hellstorm/1/phot/5?currency=EUR

wśród fanów

🔥Stainless Steel WPADAJCIE NA KONCERT :- Tychy ,Tawerna Pod Różą Wiatrów 11/09/2026- Katowice , Pub Korba 10/10/2026- Za...
02/09/2026

🔥Stainless Steel WPADAJCIE NA KONCERT :
- Tychy ,Tawerna Pod Różą Wiatrów 11/09/2026
- Katowice , Pub Korba 10/10/2026
- Zabrze , Pub Smocze Oko 06/11/2026
- Kraków , Klub Buda 11/12/2026
- Tarnowskie Góry , Pub Underground 09/01/2027

🔥Koszulki dostępne na merchu zespołu
Nadruk : sitodruk by Sitodruk - MARA Production 200g , 100% Cotton

Właśnie dotarła do nas świeża dostawa zupełnie nowych t-shirtów powiązanych z naszym debiutanckim albumem! Będziemy je mieli ze sobą już na najbliższym koncercie w Tychach! Więcej szczegółów odnośnie zamówień podamy w osobnym poście.
Bardzo dziękujemy Mara za wykonanie oraz realizację naszego projektu. Możecie być pewni że trafił nam się produkt niezwykle wysokich lotów. Zajrzyjcie na ich stronę i dodajcie do obserwowanych gdyż jest na czym oko zawiesić. Pozdrawiamy🔥

Adres

Janasa 4
Katowice
40-855

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Mara umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Mara:

Skróty

Udostępnij