06/09/2026
Arouse The Darkness
YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=Qq3k0WIcqn4
YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=KFNmYNLzf0Y
DISTRO: https://awakeninginthedark.pl/en_US/searchquery/AROUSE+THE+DARKNESS/1/phot/5?url=AROUSE,THE,DARKNESS
💀Arouse The Darkness 💀 – w y w i a d
𝙶𝚍𝚢𝚋𝚢 𝚍𝚣𝚒ś 𝙰𝚛𝚘𝚞𝚜𝚎 𝚃𝚑𝚎 𝙳𝚊𝚛𝚔𝚗𝚎𝚜𝚜 𝚘𝚋𝚌𝚑𝚘𝚍𝚣𝚒ł 𝚞𝚛𝚘𝚍𝚣𝚒𝚗𝚢, 𝚗𝚊 𝚝𝚘𝚛𝚌𝚒𝚎 𝚋𝚢ł𝚘𝚋𝚢 𝚝𝚢𝚕𝚔𝚘 𝚜𝚣𝚎ść ś𝚠𝚒𝚎𝚌𝚣𝚎𝚔. 𝙹𝚎𝚍𝚗𝚊𝚔 𝚣𝚎𝚜𝚙ół 𝚗𝚒𝚎 𝚓𝚎𝚜𝚝 𝚍𝚢𝚕𝚎𝚝𝚊𝚗𝚝𝚎𝚖 𝚠 ś𝚠𝚒𝚎𝚌𝚒𝚎 𝚖𝚎𝚝𝚊𝚕𝚒. 𝙿𝚊𝚗𝚘𝚠𝚒𝚎 𝚝𝚠𝚘𝚛𝚣ą 𝚗𝚊𝚙𝚛𝚊𝚠𝚍ę 𝚏𝚊𝚓𝚗ą 𝚖𝚞𝚣ę, 𝚝𝚊𝚔ą 𝚗𝚊𝚔𝚒𝚎𝚛𝚘𝚠𝚊𝚗ą 𝚗𝚊 𝚕𝚊𝚝𝚊 𝟿𝟶., 𝚖𝚊𝚓ą𝚌ą 𝚠 𝚜𝚘𝚋𝚒𝚎 𝚝𝚎𝚗 𝚖𝚒𝚗𝚒𝚘𝚗𝚢 𝚔𝚕𝚒𝚖𝚊𝚝. 𝙼𝚘ż𝚎 𝚓𝚎𝚍𝚗𝚊𝚔 𝚙𝚛𝚣𝚎𝚓𝚍ź𝚖𝚢 𝚍𝚘 𝚠𝚢𝚠𝚒𝚊𝚍𝚞 𝚣 𝙼𝚊𝚛𝚔𝚒𝚎𝚖 𝚒 𝙳𝚊𝚠𝚒𝚍𝚎𝚖, 𝚗𝚒𝚎𝚌𝚑 𝚘𝚗𝚒 𝚗𝚊ś𝚠𝚒𝚎𝚝𝚕ą 𝚖𝚊ł𝚎 𝚌𝚘 𝚗𝚒𝚎𝚌𝚘 𝚠 𝚝𝚎𝚓 𝚔𝚠𝚎𝚜𝚝𝚒𝚒.
😈 Che! Jesteście stosunkowo młodą formacją, aczkolwiek szlifowaliście swoje początki w Dolina Cieni i tu rodzi się pytanie, czy nie żałujecie tego etapu życia za sobą. Wszak spędziliście tam szmat czasu... Jedak każdy jest kowalem swojego losu.
– Cześć! Na pewno nie żałujemy czasu spędzonego w Dolinie Cieni. Przez te kilka lat mogliśmy nabyć wiele cennego doświadczenia.
😈 Jednak to Wy założyliście poprzedni zespół i trwaliście w nim chyba z osiemnaście lat, aż tu nagle coś pykło: „Nie chce nam się już grać jako Dolina Cieni, wolimy być od teraz Arouse The Darkness”.
– Zespół zawiesił działalność w 2020 roku i każdy poszedł w swoją stronę. My jednak postanowiliśmy dalej działać i tworzyć własną muzykę. Tak powstał projekt Arouse The Darkness.
😈 Wróćmy jednak do meritum. Gracie we dwóch kawał porządnej, hipnotyzującej muzy. Taki stan rzeczy wam odpowiada? Rozumiem, że znacie się jak łyse konie i te prawie trzy dekady mówią same za siebie, ale czy nie myśleliście o poszerzeniu składu? Chyba że w waszym przypadku wchodzi w grę wyłącznie wnikliwa selekcja, bo co nagle, to po diable.
– Znamy się od dziecka i lubimy podobne klimaty, więc forma dwuosobowa nam jak najbardziej odpowiada. Na ten moment nie planujemy powiększać składu, ponieważ nasza dwójka w zupełności wystarcza do realizacji naszych pomysłów.
😈 Patrząc na historię Arouse The Darkness, mam wrażenie, że przeszliście w podziemiu bez większego echa. Znalazłem zaledwie kilka recenzji, a nawet po samym logo nie udało mi się wyłapać śladów waszej obecności na scenie. Czy to świadomy wybór i taki stan rzeczy wam odpowiada, czy może coś przeoczyłem?
– Prawda jest taka, że o zespołach, które nie koncertują, słychać znacznie mniej. Nasza obecność ogranicza się głównie do internetu i naszych wydawnictw. Zakładając projekt muzyczny, bez koncertów, byliśmy w pełni świadomi takiego stanu rzeczy. Mimo to dzięki naszemu wydawcy oraz platformom streamingowym możemy docierać do słuchaczy na całym świecie.
😈 Jeśli choć trochę trafiłem z poprzednim pytaniem, można by rzec, że „markę” buduje się latami w ciszy i spokoju, bez zbędnego rozgłosu. Wydaje mi się, że w przypadku Arouse The Darkness po prostu czekacie na odpowiedni moment.
– Robimy to, co lubimy, i chcemy zarażać naszą muzyką innych. Nie czekamy na odpowiedni moment. Po prostu działamy własnym tempem i na swoich warunkach.
😈 Zatem jak mam sklasyfikować waszą muzykę? Według mnie to bardziej klimatyczny death niż doom, choć z założenia to, co mroczne i tajemnicze, powinno pozostać nieodgadnione. Po części sugerowałem się tym, co usłyszałem na „Cemetery of Buried Hopes”. Wiadomo jednak, że muzyka bywa zagadkowa i każdy interpretuje ją na swój własny sposób.
– Trudno jednoznacznie określić naszą muzykę. Za podstawę można przyjąć death doom, ale pojawiają się też wpływy black i post metalu. Tworząc utwory, zależy nam na wypracowaniu charakterystycznego stylu, opartego głównie na melodii, która zostaje w pamięci na długo.
😈 Zupełnie inaczej wypada „Lost in grief” – tutaj ewidentnie czuć ducha starego doom metalu. To wygląda tak, jakbyście w ciągu zaledwie trzech lat wykonali skok w nadprzestrzeń. Można rzec, że odwróciliście losy, choć nadal poruszacie się w szwedzkim klimacie, w stylu à la Cemetery.
– Nie chcieliśmy nagrać dwóch takich samych płyt. Minęło trochę czasu od pierwszej płyty, a wydarzenia w naszym życiu miały duży wpływ na bardziej doomowe oblicze „Lost in Grief”.
😈 Zdaję sobie sprawę, że moje wnioski mogą brzmieć nieco zabawnie, ale różnica jest wyraźnie wyczuwalna. Mimo że wciąż zachowujecie swoje charakterystyczne brzmienie i melodyjność, na drugim materiale zdajecie się łagodnieć, stawiając mocniej na atmosferę.
– Melodia i klimat to rzeczy, które muszą się pojawić w naszej muzyce. To, czy utwór będzie mocniejszy czy łagodniejszy, zależy od pomysłu, jaki mamy na ten kawałek. Nie narzucamy sobie żadnych ram — robimy to, co czujemy w danym momencie.
😈 Nie zmienia to jednak faktu, że obie płyty posiadają specyficzny, kosmiczny wymiar. Trudno to jednoznacznie określić, ale mam wrażenie, jakbyście zabierali słuchacza w wielką galaktyczną wyprawę.
– Dokładnie taki mieliśmy zamiar. Chcieliśmy, by każdy słuchacz wciągnął się w klimat naszej muzyki i pozostał w jej objęciach na długo.
😈 Za każdym razem budujecie taką depresyjną aurę skłaniającą człowieka do retrospektywnych rozważań i przez to może w waszej muzyce jest tyle nostalgii... Co by było, gdybym postąpił inaczej?
– Świat nie jest taki kolorowy. Nasza muzyka przedstawia bardziej negatywne barwy rzeczywistości. Jeżeli po przesłuchaniu ktokolwiek zaczyna zastanawiać się nad własnym losem i otaczającym światem, to znaczy, że to, co tworzymy, ma sens. Jeśli ktoś da szansę naszej muzyce, z pewnością nie pozostanie jej obojętny.
😈 Może jest to wpływ kapel pokroju My Dying Bride, Anathemy czy naszego Cemetery of Scream? W związku z tym mam pytanie, które zadaję wszystkim: czy schlebiają wam takie porównania, a może inspiracje czerpiecie zupełnie skądinąd?
– Pewne wpływy na pewno są słyszalne w naszej twórczości. Dobrze znamy zarówno te zespoły, jak i inne z tego klimatu. Takie porównania to dla nas zaszczyt.
😈 Biorąc pod uwagę odstęp między albumami, należcie do grona kapel, które zanim wydadzą coś nowego, muszą mieć pewność, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik.
– Poświęcamy bardzo dużo czasu na dopracowanie nawet najmniejszych szczegółów. Stworzenie takiego albumu to dla dwójki osób ogrom pracy.
😈 A może po prostu nie macie czasu? Jak to niejednokrotnie bywa, następuje stagnacja i brak weny twórczej. Przemęczenie materiału – czy jak to cholerstwo się określa?
– Starannie poświęcamy na nasz projekt tyle czasu, ile możemy. Na razie weny nam nie brakuje, a jeśli czujemy zmęczenie, robimy krótką przerwę.
😈 Właściwie o czym traktują wasze teksty? Przy tak mrocznej i dołującej muzyce raczej nie napawają optymizmem. Osobiście odbieram to jako brak sensu życia. Bo po co istnieć, skoro i tak obrócimy się w popiół?
– Teksty mówią m.in o życiu w samotności, tragediach, sile rządzących światem i śmierci. Tematy są raczej przygnębiające i mało optymistyczne.
😈 I w tym momencie idealnie oddają te wszystkie odczucia wokale Marka. Połączenie growlu, screamu i czystego śpiewania jeszcze bardziej to wszystko potęguje. Człowiek przenosi się w inny wymiar, do innej rzeczywistości.
– Do takiej muzyki i poruszanej tematyki nie wyobrażamy sobie innego brzmienia wokalu.
😈 Żeby nie było, że Arouse The Darkness to tylko wokalista – jest przecież jeszcze Dawid. To człowiek odpowiedzialny za muzykę, który nadał twórczości zespołu wręcz magiczną otoczkę. Teraz staje się jasne, dlaczego przerwa między albumami trwa tak długo.
– Za muzykę odpowiadamy we dwójkę, ale wszystkie instrumenty i nagrania ogarnia Dawid, co dla jednej osoby jest nie lada wyczynem.
😈 Zarówno „Cemetery of Buried Hopes”, jak i „Lost in Grief” wydaliście w tej samej wytwórni – Mara Productions. Czy to był jedyny wariant brany pod uwagę od razu, czy nie chcieliście tracić czasu na czekanie na odpowiedzi od innych labeli?
– Pierwszy album wysłaliśmy do Mara Productions, która od razu zaproponowała współpracę. Trwa ona do dziś. Cieszymy się, że Mara nas dostrzegł i rozpowszechnia naszą muzykę, zwłaszcza że na początku projektu zakładaliśmy głównie platformy streamingowe.
😈 Domniemam, że na kolejny materiał od was przyjdzie mi czekać jeszcze ze dwa lata, aby zachować równowagę we wszechświecie – no chyba że macie już zarys tego, co ma nadejść?
– Obecnie pracujemy nad pierwszymi szkicami utworów na nowy album. Ciężko jeszcze określić, kiedy będzie gotowy.
😈 Koncerty, w waszym wypadku, raczej odpadają z wiadomego względu, ale powiedzcie tak szczerze – nie chcielibyście wystąpić na scenie w blasku jupiterów?
– Oczywiście, że chcielibyśmy. Mamy sporo zapytań w tej sprawie, ale zdajemy sobie sprawę, że to nie jest takie proste, jak się wydaje. Na razie pozostajemy przy tym, co robimy.
😈 Wielkie dzięki za odpowiedź na te idiotyczne pytania, panowie. Już dawno nie spędziłem tyle czasu nad wywiadem. Jeszcze raz podziękował!
– My również bardzo dziękujemy za zainteresowanie. Pozdrawiamy serdecznie!
Marek i Dawid