20/12/2023
Masz się za wędkarza? Uwalniaj jazgarza!
Mówi się, że "wędkarstwo daje poczucie jedności z naturą, a zarazem uczy cierpliwości i pokory wobec niej, udowadniając, że bez zrozumienia przyrody, nawet najlepszy sprzęt jest tylko gadżetem"...
Tymczasem zawsze znajdą się osoby, które za swoje niepowodzenia obwiniają właśnie naturę. Jej głównym tu przedstawicielem wśród ryb będzie rodzimy jej element - jazgarz, który przez wielu traktowany jest jako "szkodnik", co właściwie jest raczej uzasadnieniem odnoszonych porażek w połowach ryb, a jednocześnie braku wykazywania cech promowanych w wędkarstwie, z cierpliwością na czele.
Wędkarstwo zmaga się z licznymi problemami, z których jeden uznawany jest za arcyważny - czyli zarządzanie wodami. Niestety, w wyniku tego wszystkie pozostałe są raczej spychane na dalszy plan, no bo przecież według przeciętnego posiadacza wędki nie będą miały tej samej rangi. To trochę jak w polityce. Jest jeden, ogólnie znany, główny winny całego zła jakie nas otacza. Takie podejście powoduje niestety, że przymyka się oko na szereg niepożądanych elementów, które również tworzą wędkarstwo i jego wizerunek w społeczeństwie.
Jazgarz, pomimo tego, że jest gatunkiem rodzimym dla krajowych wód, niestety, jest niekiedy zestawiany obok takich gatunków jak sumik karłowaty, trawianka czy czebaczek amurski. Przez niektórych nawet nazywany jest mylnie inwazyjnym gatunkiem (co jedynie pokazuje brak wiedzy w tym zakresie, nierozumienia używanych pojęć, a co za tym idzie - także nierozumienia i tym samym nieprzestrzegania przepisów wędkarskich). Podobnie jak inwazyjne gatunki obce ryb jazgarz jest często wyrzucany w "krzaki" (czyli poza wodę, najlepiej tak by nikt nie widział), najczęściej żywy, by się pomęczył. Jest to oczywiście znęcanie się nad zwierzętami. Coś co nie powinno mieć miejsca w przypadku żadnego gatunku, w tym wspomnianych IGO.
Jazgarzowi z pewnością nie pomaga też jego ksywka, czyli "r***i sandacz". Tutaj chcę podkreślić, że tego typu znęcanie się nie powinno mieć miejsca względem jakiegokolwiek gatunku, w tym inwazyjnych gatunków obcych. Wyrzucanie przykładowo żywego sumika karłowatego na brzeg unikając jego uśmiercenia w sposób humanitarny (które jest konieczne z uwagi na obowiązujące przepisy prawne i ochronę przyrody) nie jest nie tylko dobrą praktyką w wędkarstwie czy pokazaniem braku wiedzy i doświadczenia, ale również w myśl przepisów prawnych - przestępstwem (ustawa o ochronie zwierząt), tak samo w przypadku utrzymywania jakiejkolwiek ryby po odłowieniu poza wodą. Ponadto, takie działanie w przypadku inwazyjnych gatunków obcych jest niezgodne z przepisami ustawy o rybactwie śródlądowym (w przypadku odłowienia ryb należących do IGO należy je niezwłocznie uśmiercić w sposób humanitarny) i ustawy o gatunkach obcych (wyrzucenie żywej ryby w "krzaki" wciąż wpisuje się w zakaz wprowadzania do środowiska i przemieszczania w środowisku gatunków obcych lub ich uwalniania).
Znęcanie się nad rybami jest tu uzasadniane często pewną zemstą pseudowędkarza za swoje niepowodzenia. Oczywiście czasem jest to także dlatego, że wiele osób sięgających po wędkę po prostu nie potrafi humanitarnie uśmiercić ryby, nawet po to by skrócić jej męki jeśli się fatalnie zahaczyła. Jak dla mnie - po prostu wstyd. Warto też zauważyć, że osoby te nie są zdolne do przestrzegania przepisów dotyczących inwazyjnych gatunków obcych, a jednocześnie których zobowiązują się przestrzegać w chwili zarzucenia wędki.
Najprościej mówiąc, jeśli jakikolwiek posiadacz wędki znęca się nad rybami lub wyrzuca rodzime gatunki w "krzaki" to absolutnie daleko mu do wizerunku wędkarza, który przynajmniej w mojej opinii należy promować. Uważam, że takie podejście powinno być bezwzględnie eliminowane w tym hobby.
Na koniec chciałbym serdecznie podziękować wszystkim wędkarzom, którzy regularnie wstawiają się za jazgarzem i bronią wizerunku wędkarza jako osoby odpowiedzialnej za ekosystemy wodne Polski. Choć komentarze dotyczące traktowania jazgarza za "szkodnika" wciąż się zdarzają, to w ostatnim czasie, są one już dość nieliczne wśród komentarzy osób znajdujących w rodzimym gatunku potrzebę jego zachowania, a poza tym te pierwsze są zauważane i poddawane wyraźnej krytyce. To naprawdę duża zmiana na plus i bardzo się cieszę, że również mogłem się do niej przyczynić.
Szanujmy przyrodę i czujmy się za nią odpowiedzialni