01/05/2022
Słoneczna pogoda zachęca do spędzania czasu nad wodą. Wiosna jest okresem, w którym do letniej aktywności wraca także żółw ozdobny - najbardziej znany jednak z jednego ze swoich podgatunków - żółwia czerwonolicego. One również wychodzą tu po promienie słońca stąd też bardzo często można je zaobserwować na brzegach wód.
Warto mieć na uwadze jednak fakt, że choć na pierwszy rzut oka żółwie te mogą wyglądać całkiem uroczo, tak w rzeczywistości są to porzucone zwierzęta domowe, a ich obecność nie ma nic wspólnego z polską przyrodą. To zwierzęta wyrzucone przez nieodpowiedzialnych opiekunów, którym najczęściej nie chciało się przygotować merytorycznie do posiadania takich zwierząt, kupili je pod presją chwili, a gdy żółw (już nieco większy niż zakupiony maluszek) przerasta oczekiwania stając się problematycznym najłatwiej jest się go pozbyć.
Niestety, najczęściej zamiast poszukać odpowiedzialnego domu dla żółwia, wiele osób decyduje się je porzucić w lokalnych wodach np. miejskim oczku wodnym lub przepływającej obok rzece. Całkiem "szczęśliwie" dla żółwi nie są one spuszczane żywcem w toalecie jak ma to miejsce w przypadku ryb i mniejszych zwierząt, ale to nie z jakiejś dbałości o nie - tylko strachu przed zapchaną kanalizacją. Dlaczego ludzie to robią?
Przede wszystkim chodzi o unikanie wizerunku śmierci zwierzęcia i zachowanie "czystego sumienia". W końcu niezależnie czy to żółw znika pod wodą w stawie czy wraz spuszczeniem wody w toalecie ostatni raz był widziany przez człowieka żywym. Nie zabijając go interpretuje się to jako podarowanie drugiej szansy, czy też drugiego życia. Bardzo popularne jest nazywanie tego "wypuszczaniem na wolność", choć już mało kto by tak nazwał porzucenie psa, który podobnie jak żółw ozdobny jest zwierzęciem domowym i wymaga odpowiedzialnej opieki.
W porzuceniach żółwi nie chodzi o ich dobro, a o dobre samopoczucie nieodpowiedzialnego opiekuna. Łatwo dodać tu kolejne argumenty. Czy nie lepiej będzie takiemu żółwiowi w dużym stawie niż w zbyt małym akwarium? Można tak samo zapytać czy nie lepiej będzie psu w lesie niż w niedostosowanym do jego potrzeb kojcu? Nigdy nie powinny do nich nawet trafić! Przed zakupem zwierzęcia, jego przyszły opiekun powinien wiedzieć takie podstawy jak chociażby jakie rozmiary taki żółw osiąga (do ok. 5 kg i 40 cm długości karapaksu) i od razu mieć gdzieś w głowie, że potrzebne będzie odpowiednio duże akwarium, a nie mały plastikowy basenik z palemkami, który nawet nie ma 30 cm długości. Jeśli o tym nie myślał to co? Właściwie już w momencie zakupu żółwia skazał go na porzucenie. Kolejnym znaczącym argumentem wykorzystywanym przez takie osoby jest to, że w danym miejscu już były inne żółwie. A czy usprawiedliwieniem porzucenia psa byłoby wyjaśnienie, że już jakieś się i tak błąkały? Będzie im raźniej - tak mówią. No super.
Ostatnia opcja jest bardzo ważna. Oznacza to, że nawet gdy w zbiorniku jest obserwowany jeden żółw to wkrótce mogą pojawić się kolejne. Ma to też takie znaczenie, że problem porzuceń zwierząt akwariowych jest powszechnie ignorowany, u czego podstaw leży brak ignorancji oraz brak podejmowania działań dotychczas, a jak jakieś już podejmowano to wręcz sprzyjające kolejnym porzuceniom - np. zamontowanie wysepki - niby dla żółwi, ale właściwie chodzi tu dalej o człowieka, by mógł je obserwować. Wieloletnie zaniedbania spowodowały, że porzucone żółwie są bardzo często traktowane jako lokalna atrakcja, ciesząca oko lokalnych społeczności, która nie potrafi prawidłowo zinterpretować na co właściwie patrzą. Zaburzeniu ulega też ogólne postrzeganie co tak naprawdę jest elementem polskiej przyrody, a co zmienionym przez człowieka. Dlatego też w wielu miejscach mieszkańcy są przekonani, że w ich wodach nie występuje jakiś tam porzucony żółw akwariowy, tylko rodzimy i podlegający ochronie żółw błotny.
Żółw ozdobny w środowisku przyrodniczym w Polsce jest gatunkiem obcym, czyli przeniesionym przez człowieka poza swój naturalny obszar występowania - miał pełnić rolę ozdobnego zwierzęcia, a jako zwierzę domowe wymaga odpowiedzialnej, należnej mu opieki. Trafiając jednak do obcego im świata (to przecież nie żółwie decydują gdzie są wyrzucane, więc argumentacja, że to ich "dom" jest również mocno naciągana) próbują odnaleźć się najlepiej jak tylko potrafią powodując nieraz szkody w swoim otoczeniu - np. podżerając na ogromną skalę płazy, takie jak żaby, kumaki czy traszki. Dlatego nazywa się je inwazyjnymi gatunkami obcymi - status ten potwierdzają badania naukowe zajmujące się tym problemem. Nawet jeden żółw może odpowiadać za kilogramy skrzeku i w zależności od wielkości zbiornika odpowiadać za całkowitą zagładę płazów, dla których był faktycznym domem. Nie bez znaczenia jest też fakt, że żółw ozdobny jest wektorem salmonelli i chlamydii.
Obecnie żółwie ozdobne nie są masowo dostępne w handlu. Na rynku zoologicznym można było i wciąż można (żółwie trochę jednak żyją) trzy podgatunki: żółw czerwonolicy, żółw żółtolicy i żółw żółtobrzuchy. Po wprowadzeniu zakazu sprzedaży na rynek trafił zamiennik - żółwie z rodzaju Pseudemys, które rosną tylko większe i już teraz stwierdza się je także często w środowisku - z tych samych powodów co żółwie ozdobne.
Możesz pomóc.
Maj to świetny okres do obserwacji tych żółwi w środowisku. Bardzo łatwo zrobić jest im zdjęcie. Aby pomóc wystarczy przesłać takie fotografie wraz z datą i lokalizacją do lokalnego samorządu (np. gminnego wydziału ochrony środowiska, a oficjalnie do wójta/burmistrza/prezydenta) z podaniem daty i miejsca obserwacji. Jeśli nie masz chwilki lub nie wiesz do kogo przesłać możesz przesłać nawet do mnie - na prywatną wiadomość czy w komentarzach pod tym postem dodając zgodę na wykorzystanie zgłoszenia. Nie jesteś pewien gatunku jaki został zaobserwowany? To żaden problem - jeśli tylko fotografia na to pozwala, pomożemy w identyfikacji.
Zgłoszenia mają dużą rolę w zarządzaniu inwazyjnymi gatunkami obcymi w Polsce. Przede wszystkim to co najważniejsze dla samych zwierząt - niech te zgłoszenia pokażą skalę tych porzuceń. Niech będzie to argument do tworzenia dla tych zwierząt dedykowanych azyli, do których mogłyby trafiać po odłowieniu. Obecnie wygląda to tak, że sprawą jednego czy dwóch żółwi nikt nie będzie się przejmował, ale tych żółwi nie jest kilka tylko tysiące w skali kraju.
Od lat obowiązkiem gmin był odłów porzuconych czy błąkających się zwierząt domowych, co realizuje się w przypadku psa czy kota. Żółwie nie mogły liczyć na taką pomoc, za wyjątkiem pojedynczych oddolnych inicjatyw. Teraz jest dodatkowy obowiązek i szansa - weszły w życie przepisy ustawy o gatunkach obcych, która zobowiązuje dodatkowo samorządy do ich odłowu. Jeśli nie zrobi się nic to sprawa będzie się tylko nasilała, ponieważ kolejne żółwie są kupowane przez osoby często niemające kontaktu nawet z hobbystami w danej tematyce, u których mogłyby zasięgnąć rady, a ich wiedza o zwierzęciu jest głównie oparta na jego wizerunku np. w bajkach dla dzieci, reklamach tv czy właśnie porzuconych zwierząt w lokalnych wodach.
A co gdy mam takiego żółwia w akwarium i oczku wodnym?
Warto wiedzieć, że jest obowiązek zgłoszenia żółwia ozdobnego do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (ponieważ gatunek ten jest w wykazie IGO stanowiących zagrożenie dla Unii wnioski przesyłane jak dotychczas do właściwej RDOŚ będą odsyłane do GDOŚ). Do żółwia ozdobnego odnoszą się zakazy ujęte art. 7 rozporządzenia UE 1143/2014. Wniosek wysyła się bezpłatnie, a przy jego wypełnieniu mogę pomóc. Termin to 18 czerwca 2022. Wniosek jest o tyle ważny, że gdyby np. doszło do chęci rezygnacji z jego przetrzymywania w przyszłości to łatwiej będzie go komuś przekazać niż gdyby takiego dokumentu nie miał. Dobrze jest zadbać o przyszłość swojego zwierzaka.