01/07/2025
Zgłoszenie konkursowe nr 34
OPIS:
„Rycerze Smaku i Legenda Piernika Karpackiego”
Za siedmioma wzgórzami, za 7 lasami, istniało królestwo o nazwie Głodomiria. Rządzili nim dobrzy, lecz zmęczeni monarchowie – Król Bolemir Apetitus i Królowa Deseria Słodkoluba. Ich poddani żyli dostatnio, lecz cierpieli na jedno straszne przekleństwo…
W królestwie nie było już niczego, co by naprawdę smakowało.
Kucharze robili co mogli, ale ciasta be, bezy fe, nawet cuda z czekolady na nie!
Zwołano więc wielką naradę. Król wstał, wzniósł złotą łyżkę i rzekł:
– „Wyruszcie, dzielni rycerze i znajdźcie Smak Raju! Mówi się o nim w pieśniach. Jest podobno ukryty w sercu Karpat, w cieście miękkim jak obłok, z duszą śliwki i magią przypraw!”
I tak oto trzech najdzielniejszych rycerzy ruszyło w drogę:
Sir Gryziwąs Czekoladowy – co na koniu jadł tylko desery i miał miecz zrobiony z marcepanu.
Lady Korzenna Śmiała – panna o sercu gorącym jak imbir i języku ostrym jak nóż do piernika.
Giermek Śliniaczek – młody, nieco okrągły chłopak, co więcej jadł niż walczył, ale miał nos do zapachów.
Przebyli rzeki herbaty, góry z cukru pudru, a nawet przeszli przez Mroczną Dolinę Owsianek, gdzie nikt nie jadł nic słodkiego od lat (ponure miejsce, nikt nie chce wracać).
Wreszcie, po tygodniach wędrówki, dotarli do Doliny Zapachu, a tam, na kamiennym piedestale, spoczywał Piernik Karpacki.
Miał polewę lśniącą jak zbroja elfa, zapach jak skrzynia z przyprawami, i kształt tak idealny, że Giermek Śliniaczek zemdlał z zachwytu.
Na tabliczce wyryto:
„Tylko ten, kto zna wartość cynamonu, odwagę śliwki i mądrość korzenną – może spróbować Smaku Raju.”
Lady Korzenna uniosła piernik i odłamała kawałek. W środku cudowne nadzienie śliwkowo-jabłkowo-aroniowe. Zapach, jak sen o świętach i babcinej kuchni. Smak, jak pocałunek wróżki na języku.
Wszyscy troje zapłakali. A potem…
Zjedli po kawałku, żeby „sprawdzić jakość”.
Potem jeszcze po kawałeczku, żeby „nie było, że niesprawdzone”.
A potem już było za późno.
Gdy dotarli do zamku, mieli miny nieco wstydliwe, brzuchy lekko napięte… i małe pudełeczko, które trzymali jak relikwię.
Król Bolemir i Królowa Deseria spojrzeli z napięciem.
– „Czy to… Smak Raju?” – zapytał król z nadzieją.
Sir Gryziwąs wyjął zawiniątko z jedwabiu. W środku był jeden maleńki kawałek piernika, który lśnił, pachniał i wyglądał jak skarb.
Królowa ujęła go delikatnie. Wzięła gryz.
Zamknęła oczy. I…
– Mój Boże. To... to naprawdę…
– …Smak Raju – dokończył król, oblizując okruszek z tronu.
Od tego dnia postanowiono wysłać dyplomatyczną delegację, by zdobyć więcej piernika Karpackiego, tym razem z chłodnią i nadzorem, a nie głodnymi rycerzami.
I tak oto Smak Raju trafił do Królestwa – nie w ilości, lecz w jakości.
Bo czasem nawet jeden kęs wystarczy, by wiedzieć jak żyć długo i szczęśliwie!