14/06/2026
Jeśli lubicie sztukę, ale macie czasem wrażenie, że galerie są zbyt poważne albo hermetyczne, to Wystawa Końcoworoczna krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych jest świetną okazją, żeby spojrzeć na twórczość z zupełnie innej perspektywy.
Przez kilka dni można zobaczyć setki prac stworzonych przez osoby studiujące na ASP – od malarstwa i rzeźby, przez grafikę, fotografię, projektowanie, aż po działania multimedialne i eksperymentalne formy sztuki. To nie jest klasyczna wystawa, na której oglądamy dzieła uznanych nazwisk. To spotkanie z młodą sztuką w momencie jej powstawania – z pomysłami, które dopiero szukają swojego miejsca i własnego języka.
Najbardziej cenię takie wydarzenia za autentyczność. W pracach nie ma jeszcze kalkulacji rynku ani potrzeby wpisywania się w oczekiwania odbiorców. Jest za to odwaga, świeże spojrzenie i ogromna różnorodność tematów. Można zachwycić się warsztatem, zatrzymać przy czymś niezrozumiałym albo znaleźć dzieło, które zostanie w głowie na długo po wyjściu.
Warto też pamiętać, że to wyjątkowa okazja, by zajrzeć do przestrzeni jednej z najstarszych uczelni artystycznych w Polsce i zobaczyć, czym żyją dziś młodzi twórcy. Ponad 900 osób studiuje na siedmiu wydziałach ASP, a ich prace można oglądać w kilku lokalizacjach rozsianych po Krakowie.
A jeśli chodzi o same eksponaty, to motyw śmierci powraca tutaj niemal obsesyjnie. Czaszki, metalowe maski i obracające się na karuzeli kościotrupy tworzą współczesną interpretację dawnego memento mori, łacińskiej sentencji oznaczającej. Czaszka odbijająca się w czarnej tafli zdaje się konfrontować widza z własnym odbiciem i nieuchronnością przemijania, podczas gdy pospawane maski wyglądają jak fragmenty tożsamości poskładane po katastrofie. Wirująca karuzela trupów przywodzi na myśl średniowieczny danse macabre – taniec śmierci, w którym wszyscy, niezależnie od statusu, uczestniczą na tych samych zasadach.