03/02/2021
Krótkie opowiadanie dla osób o mocnych nerwach…
Trzy tygodnie przed oficjalną premierą pewnego bestsellera wspólnie z Szanowanym Wydawcą uknuliśmy plan! Zrobimy przedsprzedaż nowego, piątego tomu serii. Seria poczytna i zabawna. Sprzedająca się doskonale, będzie fajnie.
Dobra. to zrobimy to tak….
Książka będzie w cenie okładkowej, ale dołożymy do tego bawełnianą siatkę, widokówkę związaną z miejscem powieści i autografem autora, zakładeczkę i będzie cymes. Datę wysyłki damy realną z tygodniowym zapasem, tak żeby nie było stresu, że coś się wydarzy przy okazji druku albo jakiś kurier dopomoże.
Wyszło znakomicie! 50 egzemplarzy rozeszło się jak świeże knedliki, w mniej niż 24h!
Dwa dni później zaczęły się tkać siatki i podpisywać widokówki. Nie minęły dwa kolejne dni i karteczki wysłały się zza Olzy do nas, drugi pakiet powędrował do polskiego magazynu Wydawnictwa.
Siatki zameldowały się terminowo. Kartki u Wydawcy też, ale u nas już nie. Książki, co prawda wydrukują się z opóźnieniem, ale dzień przed premierą będą u nas. Siła spokoju, panujemy nad wszystkim.
Piątek, 5 dni do premiery.
Pierwszy stres, gdzie są kartki?
Poniedziałek, dwa dni do dnia D.
Są kartki. Jesteśmy uratowani!
Wtorek.
Juhu… są książki! Pakujemy wysyłamy!
No tak… Tylko, czemu okładka jest z czwartego tomu a środek piątego? Może jednak nie będziemy wysyłać?
Tak.. odsyłamy do drukarni. Pomerdali to niech teraz ratują.
Środa, teoretyczny dzień premiery.
Drukarnia stanęła na wysokości zadania. Zrobili nowe 60 sztuk i wysłali!
Czwartek, dzień po.
Mamy numer nadania! Zły kurier. Bardzo zły kurier. Prawdziwie zły kurier! Ma przesyłkę, ale nie podjął nawet próby doręczenia.
Piątek, dwa dni po DP. Troszkę wstyd.
Godzina już taka, że przesyłka powinna być w doręczeniu a strona kuriera mówi, że raczej nie jest. Dzwonię. Wniosek z rozmowy krótki i zaskakujący „Państwo nie jesteście adresatem”. Panie Wydawco Ratuj Pan. Pan Wydawca uratował. Drukarnia zleciła zmianę adresu dostawy.
Poniedziałek, dużo dni po, wstyd…
Paczka w doręczeniu. Juhu!
Co prawda ten zmieniony adres był zły ale kurier w świecie bywały. Domyślił się, że my to my!
Mamy 60 egzemplarzy! 35 dobrych, 25 z defektami! 50 sprzedanych, juhu?
Wtorek, jeszcze więcej dni po. Przyzwyczajamy się do wstydu.
Wysyłamy 35 sztuk w kolejności spływania zamówień. Godzinę po wysyłce pierwsze pytanie „A kiedy ja dostanę?”. A jednak wstyd. Ale…. drukarnia wysłała resztę nakładu. Jutro będzie dobrze.
Środa, tydzień po niedoszłej premierze. Przyzwyczailiśmy się do wstydu!
Są paczki! Zaraz wyprostujemy rzeczywistość i świat znowu będzie piękny a rzeczywistość policzalna! Taaakkkk….. Tylko, czemu ta książka ma mniejszy format, niż wszystkie pozostałe w cyklu? Dlaczego te wczorajsze były większe? Czyżby „oprawca” zdarł ze starego nakładu okładki nakleił właściwe a potem dociął z trzech stron po 4mm? Z białych kruków zrobił jeszcze bielsze?
Środa to właśnie dziś. Epopeja trwa. Przyzwyczajam się do wstydu.
Wszystkie opisane tu fakty nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. To tylko moja bujna wyobraźnia 😱