26/07/2025
Jak zostałem mistykiem
Moja droga zaczęła się około dziesięciu lat temu. Zaintrygowany pytaniami o sens życia, istnienia Boga i duchowej prawdy, zacząłem zgłębiać historię religii świata.
To, co odkrywałem, było dla mnie trudne do przyjęcia.
Zamiast światła, pokoju i miłości – napotkałem opowieści o krwi, śmierci i manipulacji społecznościami.
Wojny, prześladowania, systemy kontroli – wszystko to dokonywało się „w imię Boga”.
Pojawił się we mnie głęboki bunt wobec tego obrazu.
Nie godziłem się na to. Czułem, że prawda musi być gdzieś indziej – cicha, delikatna, lecz głęboko obecna.
I tak podjąłem studium teraźniejszości.
Zamiast szukać Boga w opasłych księgach i systemach, zacząłem zwracać uwagę na chwilę obecną – tu i teraz.
Otworzyłem się na doświadczanie, nie wiedzę. Zacząłem słuchać nie tylko tego, co mówi umysł, ale też tego, co jest pomiędzy myślami – w ciszy, w oddechu, w spojrzeniu na liść, który drży na wietrze.
Z czasem zrozumiałem, że mistycyzm nie jest wiedzą, lecz obecnością.
Nie jestem wyznawcą żadnej religii, ale uznaję obecność rzeczy widzialnych i niewidzialnych, zarówno tych, które rozumiem, jak i tych, które mój umysł jeszcze nie obejmuje – a może nigdy nie pojmie.
Żyję w świadomości, że jestem częścią większej całości, z którą współistnieję.
Tą całością nazywam Bogiem – choć nie potrzebuję dla niej imienia.
Mistyk nie szuka prawdy w oddalonym niebie, lecz w tym, co jest – właśnie teraz.
Mistyk nie chce przekonywać, ale przeżywać, nie chce panować, ale współodczuwać.
Bycie mistykiem to dla mnie codzienny wybór, by patrzeć głębiej – i żyć ciszej.
A Ty – czy zdarza Ci się zatrzymać i poczuć, że w ciszy teraźniejszości jest coś więcej, niż potrafią opisać słowa? 🌿