21/03/2019
Całkiem niedawno, sobota, po pracy. Jesteśmy z Poliną na spacerze. Dostaję wiadomość w postaci zdjęcia: dwóch uśmiechniętych mężczyzn w księgarni. W mojej księgarni...w środku! Jakim cudem? Fotomontaż? Upewniam się, potwierdzają: pchnęli drzwi, było otwarte, weszli, światło paliło się na zapleczu, wołali, nikt nie odpowiadał, myśleli o poszukiwaniu zwłok w piwnicy ale najpierw spróbowali z tym zdjęciem. Jasna cholera! Nie zamknęłam drzwi! Biegnę, ale każą się nie spieszyć, zaczekają. I rzeczywiście, czekają, nawet światła nie zapalili. W lekkim półmroku zastaję ich na naszej sofie, dyskutują w najlepsze. Dołączam, słucham ich relacji z tego zdarzenia, a w głowie przemyka mi myśl, w sumie nie nowa : hmmm... ludzie dobrze się tu czują. I ciepło mi w środku, tak trochę w brzuchu, ale w sumie wszędzie...satysfakcja, to ona. Coś mi się tu chyba udało.
Chciałam stworzyć przyjazne zakupom miejsce, a wyszło sporo więcej i inaczej. A wszystkiemu winni ludzie! Wy i wy i oni, i jeszcze kupa innych! Klienci, przechodnie, pracownicy, sąsiedzi i hejterzy oraz jeden pies. A w sumie to kilka ich było, stacjonarny jest jeden. Myślę, że te spotkania nas wszystkich, tutaj, stworzyły Księgarnię Niebieski Kredens i pewnie dlatego tak mi ciężko samej to zakańczać. Nie uczą nas tego w szkole: jak zamknąć? Ledwo uczą jak otworzyć. Postuluję wprowadzenie takich zajęć! Serio! Lepiej odebrać taką naukę w szkole niż w życiu.
W tym wszystkim mam mnóstwo szczęścia. Szczęścia do pracowników, którzy ze mną pracowali, pozwolę sobie wymienić, bo nie było ich aż tak wiele, a poza tym, to po prostu dla mnie ważne: Beata, Iza, Zuzia, Kasia i Beata - dziękuję! Dziękuję z całego serca.
Szczęściem do klientów chwalić się nie wypada, ale ci wszyscy stali, regularni i ci mniej, nawet jednorazowi, potrafili odmienić mój dzień. To bardzo banalne, ale uśmiech i dobre słowo działają, jeszcze jak! Tego mnie tutaj nauczyliście. Cenna lekcja.
Ale największe szczęście mam do nich - RODZICE. I to im dedykuję to zamknięcie. Może wydawać się to absurdalne, ale tak właśnie czuję. To oni, na wieść o mojej decyzji o zamknięciu, powiedzieli : ok, działaj. Tak samo zachowali się kiedy 6 lat temu przedstawiłam im pomysł otwarcia księgarni. Ich niezachwiana wiara i ciągłe wsparcie sprawia, że zawsze mogłam i mogę nadal, być sobą, próbować, szukać, odnosić sukcesy i porażki. Są najlepsi! Dali mi siostrę, bez której w ogóle by nic się tu nie wydarzyło!
Rodzina, przyjaciele, bliscy i znajomi! Odwiedzali jak mogli, wpadali jak po ogień, albo na dłużej. Dla nich na serio powinnam była pomyśleć o kawiarni ;) Dziękuje wam myszki!
Także, tak... zapraszam wszystkich do 31.03 wyprzedajemy co jest, może coś dla siebie znajdziecie, książki w dobrych cenach, ale i meble i tysiące pierdoletów - sami wiecie jak to u nas wyglądało. Pomóżcie się tego pozbyć! A w ostatni weekend przyjdźcie na ciasto, może ktoś przyniesie :D
Oscary już rozdane ale zrobiłam filmik. Taki niedoskonały, ale mój, dla Was. I się poryczałam. Chyba do mnie dotarło, że to koniec. Ale nikt i nic nie jest dane nam na zawsze. Kolejna cenna lekcja. Za wszystkie jestem wdzięczna.
Nie zapomnicie?
Ściskam!
Justi i Polka
Shared using GoPro