05/08/2026
Taka piękna historia z nami w tle.
🕊️Taka historia mnie spotkała w minioną niedzielę⤵️
Pojechałem do Nowa Księgarnia. Dochodząc tam - na rogu Madalińskiego i Sandomierskiej - zobaczyłem młodą kobietę parzącą się na stado gołębi, które jadło ziarenka rozsypane na trawniku.
Po pewnym czasie, gdy wracałem, ona nadal tam stała. Z przejęciem i w skupieniu nadal patrzyła. Tym razem na gołębie na dachu budynku po przeciwnej stronie ulicy.
Nie wytrzymałem i zapytałem - Przepraszam bardzo. Czy pani patrzy tak ogólnie na te gołębie czy na jakiegoś konkretnego?
I tak zaczęła się rozmowa, która trwała pewnie z pół godziny. Po rosyjsku, bo pani była z Białorusi. Okazało się, że uciekła do Polski przed represjami i tu pracuje jako informatyczka w sektorze IT.
Tydzień wcześniej zobaczyła na ulicy chorego gołębia. Nie mógł się wzbić w powietrze, był wyraźnie osłabiony. Przygarnęła go, zgłosiła się do weterynarza, podawała leki. A gdy po siedmiu dniach zobaczyła, że wrócił do zdrowia, wypuściła go.
Spotkałem ją właśnie w tamtym momencie. Stąd u niej to skupienie i przejęcie.
A czemu to opowiadam? Przecież to profil antykwaryczny.
1. Mogę tu robić wyjątki od książkowej tematyki od czasu do czasu, prawda?
2. Bardzo wzruszyła mnie ta historia.
3. Chciałbym poznać jej ciąg dalszy. Bo kiedy rozmawialiśmy na tym mokotowskim skrzyżowaniu, pani dostrzegła kolejnego chorego gołębia i zabrała go do swojego domu obok. Ciekawi mnie jak się mają.
Jest tu 11 tysięcy obserwujących. Może uda mi się dzięki Wam dotrzeć do tej pani.