23/11/2023
Hej ;)
To konto nie będzie aktywne, dlatego kto lubi historie właścicielki niedziałające już Piernikarni, zapraszam by zaobserwować Matka Polka Piernicząca.
Będę tam za jakiś czas tworzyć coś z piernika oraz pisać jak do tej pory o życiu.
Jeśli lubisz, chodź ;)
Facebook lub insta.
Miłego dnia ;)
Drogi pamiętniku.
Minęło już 10 miesięcy, jak nie ma naszej pracowni fizycznie. W miejscu Piernikarnia Cafe przez chwilę był kebab. Tylko przez chwilę. Do tej pory budynek stoi pusty.
Znajomi wielkorotnie pytali mnie czy coś otworzę, czy tęsknię. Wolałam nie odpowiadać, bo zmęczenie wypierało przeszłość. Nawet tą, która wczoraj jeszcze była teraźniejszością.
Siadłam w domu w okół kartonów. Części nie sprzedałam, dużą część gratów przechował mi dobry znajomy. Co sprzedać, a co zostawić? Czy będę jeszcze piekła? Czy odetnę ten rozdział tak mocno związany z moim byłym mężem. Jedna wielka niewiadoma, która potrzebowała czasu by znaleźć odpowiedź.
W pierwszych 2 tygodniach bezrobocia przyszło do mnie pewne uczucie. Czułam się jak przestępca, bo o godzinie 10:00 mogłam wyjść z domu bez żadnych zobowiązań czasowych. Moja foremka w głowie zwana "pracą" tak mocno zakorzeniła się w umyśle, że czułam się winna, że nic nie robię. Reakcja na stres była taka, że codziennie przez 8 dni wchodziłam na ponad godzinę do gorącej kąpieli. Tylko tam czułam się w miarę bezpiecznie.
Byłam zła, smutna, przestraszona.
"Monia, a może byśmy zrobiły to. A może zajęła byś się tym".
A mnie okrywała nostalgia pomieszana z chwilową radością sangwinika.
Pojawiał się pomysł, zapaliłam się na chwilę by potem pomyśleć o konsekwencjach decyzni - będzie trzeba się wywiązać. Działać, a jak to zły pomysł...
Dobrze, że wiedzałam czym na pewno chcę się zajmować. Byłam we Wrocławiu by spotkać się z ludzmi, z którymi się rozwijam. To duże miasto z wieloma kulturami trochę mnie otrzeźwiło. Wyszłam ze swojego małomiasteczkowego podwórka i zobaczyłam tętniące życiem miasto.
Potem była Warszawa, Lublin, Gdynia i Toruń.
Wiesz pamiętniku, mogę podziękować wielu ludziom za okazane wsparcie. Jednak dziękuję przede wszystkim sobie. Za dreptanie powolne w kierunku zmian. Za powiedzenie sobię "tak" - jadę tam lub "tak" - idę do psychologa.
Za wybór - nie będę się użalać nad sobą, ale będę dla siebie wyrozumiała.
Za wybór - postawię swoje granice.
Za wybór - te relacje mi służą, a te nie.
Za wybór - zajmę się sobą.
A kiedy zajmujesz się sobą zachodzą zmiany, nie tylko w Tobie ❤️.