02/08/2026
🚴♂️ Pierwszy bikepacking w życiu. Dwa dni, setki kilometrów i przygoda, która zostanie ze mną na zawsze 💛
Od dawna chodził mi po głowie jeden cel – dojechać rowerami z Chełmna do Krynicy Morskiej. W końcu przestało to być planem, a stało się rzeczywistością.
Naszą przygodę rozpoczęliśmy w Chełmnie, pięknym Mieście Zakochanych, gdzie zostawiliśmy samochód. Już od pierwszych minut wiedzieliśmy, że będzie to coś więcej niż zwykła wycieczka rowerowa.
Pierwszy dzień był prawdziwą próbą charakteru. Ponad 200 kilometrów, wysoka temperatura i słońce, które nie dawało ani chwili wytchnienia. Były momenty, kiedy nogi mówiły już „dość”, ale cel był coraz bliżej i to właśnie on dodawał nam sił.
Po drodze zachwycały nas kolejne miejsca. Klimatyczny Grudziądz, imponujący zamek krzyżacki w Gniewie, malownicza Dolina Wisły i spokojne krajobrazy Żuław. Polska po raz kolejny pokazała, że potrafi zachwycić.
Ale jeden moment z Przemkiem zapamiętamy chyba na całe życie.
Bardzo zależało nam, żeby zdążyć do Stegny na zachód słońca. Ostatkiem sił, po niemal dwustu kilometrach w nogach, udało się. Kiedy słońce zaczęło chować się za horyzontem, całe zmęczenie na chwilę zniknęło. Była tylko cisza, szum morza i ogromna satysfakcja. 🌅
To był jeden z tych momentów, dla których warto wsiadać na rower.
Na tym jednak przygoda się nie skończyła. Ostatnie kilometry do Krynicy Morskiej pokonywaliśmy już po zmroku. Droga prowadziła przez las, a dzika zwierzyna stała dosłownie kilka metrów od jezdni. Piękny klimat, ale jednocześnie pełne skupienie do samego końca. Mi padła lamka 😅
Dobrze że Przemek miał naładowana.
Z noclegiem mieliśmy ogromnego farta. Około 21:00 na Bookingu zostało zaledwie pięć wolnych obiektów. Trafiliśmy chyba najlepiej, jak tylko mogliśmy – pensjonat DALBA Marynarzy 5 , tuż przy plaży, z widokiem na morze i śniadaniem w cenie. Czasem spontaniczne decyzje okazują się najlepszymi.
To był również mój pierwszy wyjazd bikepackingowy. Wszystko, czego potrzebowaliśmy na dwa dni, wieźliśmy w sakwach. Nie było samochodu, bagażnika ani zapasowych rzeczy czekających w hotelu. Tylko rower, droga i to, co udało się spakować. I właśnie to daje niesamowite poczucie wolności.
Muszę też pochwalić swój rower – spisał się na medal. Ani jednej awarii, ani jednego problemu. Po prostu robił swoje kilometr za kilometrem.
Drugiego dnia postanowiliśmy trochę odciążyć nogi. Z Krynicy Morskiej do Elbląga przepłynęliśmy promem ( kursuje tylko w piątki) następnie pociągiem do Malborka, a stamtąd ponownie wsiedliśmy na rowery i wróciliśmy do Chełmna, gdzie czekał już na nas bus.
Los przygotował jeszcze jedną niespodziankę. Zupełnie przypadkiem trafiliśmy do Elbląga podczas Mistrzostw Europy w Triathlonie. Świetna atmosfera, mnóstwo kibiców i zawodników z różnych krajów. Sam Elbląg zrobił na nas ogromnie pozytywne wrażenie – piękna starówka i miasto, do którego zdecydowanie warto wrócić.
Nie sposób nie wspomnieć również o Malborku. Nawet krótki postój wystarczył, żeby po raz kolejny zachwycić się monumentalnym zamkiem i klimatem tego miejsca.
Kilka liczb na zakończenie:
🚴 2 dni przygody
📍 Chełmno → Krynica Morska → Chełmno
☀️ Ponad 200 km pierwszego dnia , 124 drugiego dnia.
🌅 Zachód słońca w Stegnie
⛴️ Rejs promem przez Zalew Wiślany
🚆 Powrót pociągiem z Elbląga do Malborka
🎒 Mój pierwszy bikepacking
Po tej wyprawie wiem jedno...
Najpiękniejsze w takich wyjazdach nie są same kilometry. To właśnie te nieplanowane chwile zostają w pamięci najdłużej. Zachód słońca, nocna jazda przez las, przypadkowo odkryty Elbląg podczas Mistrzostw Europy, nocleg znaleziony w ostatniej chwili i rozmowy, których nie da się zaplanować.
Jeśli jeszcze nigdy nie byliście na bikepackingowej wyprawie, to z całego serca polecam zrobić to choć raz w życiu. Nie musi to być 200 kilometrów. Wystarczy spakować sakwy, obrać kierunek i ruszyć przed siebie. Gwarantuję, że wrócicie nie tylko z pięknymi zdjęciami, ale przede wszystkim z historią, którą będziecie wspominać przez długie lata.
Na koniec wielkie podziękowania dla Przemka za świetne towarzystwo przez całą trasę. 💪 Nie było marudzenia, nie było odpuszczania – była wzajemna motywacja, dobra atmosfera i wspólny cel. W takich wyprawach dobry kompan jest równie ważny jak sprawny rower. Dzięki i... do następnego tripu! 🚴♂️🤝
Do zobaczenia na kolejnych rowerowych szlakach! 🚴♂️💚