02/10/2026
🚵♂️ LAS JEST DLA GRZYBIARZY, A NIE DLA ROWERZYSTÓW! 🍄😂
Pamiętacie mój ostatni wypad na gravelu? Po spotkaniu z ziemią stwierdziłem, że las jest dobry dla grzybiarzy, a nie do jazdy rowerem.
No więc co zrobiłem?
Oczywiście… zapisałem się na zawody gravelowe. 😂
Tym razem 95 km w Jakuszycach. Jadąc tam, byłem święcie przekonany, że czekają mnie piękne szutry, szerokie leśne dukty, łąki, trochę asfaltu i widoki Gór Izerskich. Czyli gravelowe eldorado. ❤️🚴
I przez chwilę rzeczywiście tak było…
A potem piękne szutry zamieniły się w mordercze singletracki. 😅
Kamienie, korzenie, błoto, wąskie ścieżki, podjazdy, zjazdy i ciągła walka z rowerem. Początkowo single nawet mi się podobały. Było pięknie, technicznie i zupełnie inaczej niż na naszych wielkopolskich trasach.
Tylko że z każdym kolejnym kilometrem uśmiech robił się coraz mniejszy. 😂
Z informacji, które później zebrałem, wynikało, że singletracków mogło być około 30–35 km. I przyznaję bez bicia — na nich wymiękłem. Zabiły mnie kondycyjnie. Nie byłem przygotowany na tak długi techniczny odcinek i ostatecznie zabrakło mi sił na kolejną pętlę po singlach.
Problemem było też wyprzedzanie. Na bardzo wąskich odcinkach często nie było gdzie przepuścić szybszych zawodników. Kilkukrotnie musiałem się zatrzymać albo zejść z roweru, żeby zrobić miejsce. Na kamieniach, korzeniach i stromych fragmentach nie zawsze było to komfortowe.
I tutaj dochodzimy do rzeczy, która najbardziej mnie zaskoczyła.
Zapisywałem się na zawody GRAVEL. Gdybym na oficjalnej stronie organizatora przeczytał wprost, że znacząca część dystansu będzie prowadziła technicznymi singletrackami, wiedziałbym dokładnie, na co się piszę.
Nie mam problemu z tym, że trasa była trudna. Zawody mają być wyzwaniem. Ale charakter trasy powinien być moim zdaniem jasno opisany na oficjalnej stronie. Nie każdy śledzi Facebooka, lokalne portale czy szuka informacji w kilku różnych miejscach.
Rozmawiałem też z innymi zawodnikami i okazało się, że nie tylko ja byłem mocno zaskoczony tym, co zastaliśmy na trasie.
Według wyników, które sprawdzałem, z 87 startujących tylko 34 osoby ukończyły pełny dystans w limicie 6 godzin. To najlepiej pokazuje, że łatwo nie było.
Trochę szkoda również samej końcówki imprezy. Rozumiem limit czasu, klasyfikację i brak medalu po przekroczeniu 6 godzin. Ale zawodnicy, którzy mimo wszystko walczą dalej i docierają później do mety, zasługują moim zdaniem chociaż na przywitanie przez konferansjera i trochę atmosfery na mecie. Po tylu godzinach walki naprawdę ma to znaczenie.
Nie będę też ukrywał — bezpośrednio po zawodach byłem mega wkurzony. 😅 Zmęczenie zrobiło swoje, a przede wszystkim trasa była zupełnie inna, niż sobie ją wyobrażałem.
Teraz emocje już opadły, noga przestała boleć i patrzę na wszystko z większym dystansem.
Czy żałuję?
Absolutnie nie. 💪
Góry Izerskie są przepiękne, dostałem konkretną lekcję pokory i przeżyłem coś, co na pewno będę długo pamiętał. A przede wszystkim wiem już, że jeżeli następnym razem zobaczę w opisie „GRAVEL”, to najpierw dokładnie sprawdzę, ile tego gravela jest w gravelu. 😂
A las?
Chyba jednak zostawię go grzybiarzom. 🍄😂
Kto z Was również jechał w Jakuszycach? Jak odebraliście trasę i czy spodziewaliście się aż tylu singletracków?
A jeżeli chcecie zobaczyć cały przebieg trasy to podsyłam link do YouTube
https://youtu.be/_4ykxjGAG_k?is=twQjCfEC5eV4A-Cx