21/05/2026
Człowiek zatrzymał samochód przy lesie,
bo zobaczył małe niedźwiedzie.
I nagle cały ten dziki świat,
stał się na chwilę atrakcją turystyczną.
Drzwi samochodów trzaskały gdzieś między drzewami.
Telefony unosiły się do góry jak lornetki nowoczesnego świata.
Ludzie podchodzili coraz bliżej.
Jeszcze krok.
Jeszcze zdjęcie.
Jeszcze filmik.
Bo przecież natura najlepiej wygląda wtedy,
gdy można ją wrzucić do internetu.
A las patrzył na to wszystko
tym swoim starym, milczącym spokojem,
którego człowiek od dawna już nie rozumie.
Później przyjechała policja.
Światła radiowozu zaczęły przecinać drzewa.
Sygnały alarmowe rozlały się po lesie hałasem,
jakby człowiek naprawdę uwierzył,
że naturę można ustawić dźwiękiem syreny.
I chyba właśnie tak dziś wygląda nasza relacja ze światem,
który był tu długo przed nami.
Najpierw wycinamy las.
Budujemy drogę.
Wchodzimy coraz głębiej w przestrzeń zwierząt.
Dokarmiamy je dla zabawy.
Płoszymy dla zdjęcia.
Nagrywamy dla kilku sekund uwagi obcych ludzi.
A potem wystarczy jeden atak.
Jedna tragedia.
Jeden moment,
w którym dzikie zwierzę przypomni sobie,
że jest dzikie.
I nagle człowiek chce wybijać wilki.
Niedźwiedzie.
Wszystko, co nie chciało zachowywać się jak maskotka.
Bo człowiek kocha naturę.
Ale głównie wtedy,
gdy jest cicha, spokojna
i dobrze wychodzi na nagraniu.
Dziki niedźwiedź nie zna internetu.
Nie rozumie lajków.
Nie wie, czym jest viral.
Wie tylko tyle,
że ktoś obcy podszedł za blisko młodych.
I największy absurd naszych czasów,
polega właśnie na tym,
że człowiek coraz częściej wchodzi naturze prosto do serca,
a później jest oburzony,
że usłyszał jej prawdziwe bicie.
Pan Od Absurdów
Facebook, Instagram.