Dziś jest nieco zapomniany - a szkoda! Fisharmonie były przez wiele lat znacznie bardziej popularne niż pianina jako instrument domowy do wspólnego muzykowania. Były przydatne do ćwiczenia w domu dla organistów, ale służyły również na chwałę Bożą w kościołach i kaplicach. Wiele osób, usłyszawszy po raz pierwszy brzmienie fisharmonii, jest zadziwionych, że tak stosunkowo niewielki instrument może wydobyć z siebie tak piękne dźwięki, zbliżone do brzmienia organ, ale jednocześnie posiadające własny urok. Oby fisharmonie częściej gościły w domach - nie tylko jako ozdoby, a zwłaszcza w kościołach, nie dając miejsca ohydnemu cyfrowemu brzmieniu keyboardów i brzdękaniu gitarek!