17/07/2024
XII-wieczny chiński poeta zakochany w kotach. Poszukując materiałów do tego posta, znalazłam artykuł pisany przez Koreańczyka, który tak rozpoczął swój tekst: „W Korei właściciele kotów nie są nazywani właścicielami, ale „goyangi jibsa”, czyli dosłownie „koci lokaje”.
Najwyraźniej pomysł, że koty odwróciły scenariusz dotyczący zwierząt domowych, nie służąc ludziom, ale będąc przez nich obsługiwanymi, wykracza poza granice kultur. Prześledźmy chociażby te XII-wieczne strofy, w których „poeta z dynastii Song, Lu You”, jeden z najważniejszych artystów swej epoki, opisywał wierszami swą przemianę z właściciela kota w kociego niewolnika.
Historia zaczyna się w 1138 roku, kiedy „pechowy uczony-urzędnik Lu You przygarnia kota, ponieważ szczury ciągle chrupią jego książki”. Osiem wierszy z tej serii zaczyna się od pochwały zwierzęcia: „Jest tak miękki w dotyku i ciepły do tulenia w łóżku / Tak odważny i zdolny, że pozbył się gniazda szczurów”. Poeta opisuje też kolejne nabywane koty, które „pokonują szczury, jedynie okazjonalnie oddając się objadaniu kocimiętką”.
Tak było na początku. Później pojawia się „Wierszu dla Różowego Noska”: „Noc w noc masakrowałeś szczury / Tak zaciekle strzegłeś magazynu zboża. / Więc dlaczego teraz zachowujesz się tak, jakbyś mieszkał w murach pałacu / Jedząc codziennie ryby i śpiąc w moim łóżku?”.
Z biegiem czasu Lu odkrywa, że „podaje ryby na czas” kotom tylko po to, by odkryć, że „śpią bez zmartwień”. Gdy szczury szaleją, poeta żali się: „moje książki są niszczone, a ptaki budzą mnie przed świtem”.
Wygląda jednak na to, że Lu nie żałuje… „Wiatr omiata świat, a deszcz zaciemnia wioskę / Dudnienie przetacza się po górach jak wzburzone fale oceanu”, pisze w »Ulewie czwartego dnia jedenastego miesiąca« z 1192 roku. Jednak „piec jest kojący, a dywan ciepły / Ja i mój kot nie wychodzimy z domu”.