Księgarnia Czarnego

Księgarnia Czarnego Księgarnia kameralna na Muranowie z autorskim wyborem książek. Na naszych półkach znajdziecie literaturę piękną, reportaże, eseje, poezję i książki dla dzieci.

Zapraszamy od poniedziałku do piątku w godz. 11:00-19:00 i w soboty w godz. 10:00-15:00. Prosimy o płatność kartą.

Melinda Moustakis, „Alaskę masz we krwi”, przekład Jarek Westermark. Premiera w serii Opowiadania amerykańskie w środę 2...
18/06/2026

Melinda Moustakis, „Alaskę masz we krwi”, przekład Jarek Westermark. Premiera w serii Opowiadania amerykańskie w środę 24 czerwca. Na Nowolipkach znajdziecie ją od dziś.
Czytamy.

📖 Ma dziewiętnaście lat i jest w ciąży. Ma dziewiętnaście lat i jest w ciąży ze mną, i czeka na przystanku autobusowym, a w Fairbanks jest czterdzieści pięć stopni mrozu.
Któregoś razu jedzie autobusem na rozmowę o pracę na stanowisko sekretarki. Ona i mój ojciec mieli wtedy dwadzieścia trzy dolary całego majątku.
– Poprosili, żebym pokazała, jak dobrze umiem pisać na maszynie – opowiada – więc bez mrugnięcia okiem obgryzłam sobie paznokcie. Wszystkie co do jednego. Wyplułam je do kosza na śmieci na oczach kobiety w garsonce.
Teraz zapuszcza długie paznokcie, odrobinę dłuższe, niż byłoby elegancko, i maluje je na krwistą czerwień, żeby pasowały do szminki. Moje są takie same jak jej, tak twarde, że bolą przy obcinaniu, ale zawsze obcinam je na krótko. Oto więc kobieta z czerwoną szminką na wargach siedzi przy ognisku, patrzy, jak słońce ześlizguje się za szczyt Mount McKinley. W jej ustach żarzy się cygaro. Sama rozpaliła ognisko, machała siekierą, pocięła świerk na kawałki.
– Nawet się przy tym nie spociłam – mówi. Rozczapierza palce nad ogniem. – I nie złamałam paznokcia. (fragment pochodzi z opowiadania „Ta tutaj nie będzie się bać”)

Ilustracja na okładce: Rie Muñoz, Tenakee Medivac (1993)

Samanta Schweblin, „Dobre i złe”, przekład Tomasz Pindel, Wydawnictwo Pauza.Nowy zbiór opowiadań znakomitej argentyńskie...
18/06/2026

Samanta Schweblin, „Dobre i złe”, przekład Tomasz Pindel, Wydawnictwo Pauza.
Nowy zbiór opowiadań znakomitej argentyńskiej pisarki już na Nowolipkach. Polecamy!

Bohaterów tych opowiadań spotykamy w przełomowym momencie życia, oślepionych przeszywającym światłem zbliżającej się tragedii. Wrażliwi i bezradni, zatrzymują się w chwili, w której coś niepojętego wkracza w ich życie. Niektórzy przechodzą głęboką transformację, inni zastygają w samotności, jeszcze inni wahają się pomiędzy poczuciem winy a czułością. Każdego z nich przeraża niepewność losu. (z opisu wydawcy)

📖 Mój ojciec odbiera telefon. Ma dwadzieścia siedem lat i tak jak wszyscy w latach dziewięćdziesiątych podnosi słuchawkę, nie wiedząc, kto dzwoni. Ludzie po prostu dzwonią i mówią: „To ja, Carmen” albo „Dzwonię z urzędu pocztowego”, albo „Dzień dobry, chciałbym potwierdzić pańską wizytę”. Ale nocą, kiedy dzwoni telefon i ojciec go odbiera, nie odzywa się nikt. On czeka ze słuchawką przy uchu, aż w końcu nuży go to bezczynne stanie albo zadawanie pytań w próżnię, a może nawet rzucanie przekleństw. Odkłada słuchawkę na widełki, a choć mechaniczne kliknięcie zamyka temat, on czuje, że jest coś jeszcze. Ta cisza, która dzwoni do niego noc w noc, przylega do niego w ciągu dnia i ojciec nie może myśleć o Morrisie. O nim i o trzech dystrybutorach na stacji benzynowej w General Acha, pistolety z wężami osadzone na miejscu, podświetlony nocą napis YPF przy niekończącej się szosie przecinającej pampę. Dla mojego ojca to milczenie jest podchwytliwą pułapką, a te telefony – przeciągającą się tajemnicą, która będzie mu towarzyszyć przez prawie dwadzieścia lat.

Podwójnie miłe okoliczności towarzyszą premierze książki Stevena Price'a „Książę Lampedusy” w przekładzie Macieja Stroiń...
17/06/2026

Podwójnie miłe okoliczności towarzyszą premierze książki Stevena Price'a „Książę Lampedusy” w przekładzie Macieja Stroińskiego – Warszawa niczym Sycylia skąpana w słońcu i wizyta Raphaela Rogińskiego, wspaniałego muzyka, który od lat jest blisko związany z wyspą, szczególnie z Palermo.

Czytajmy! Leggiamolo!

📖 W dzieciństwie usłyszał od guwernantki, że piaski Sycylii przywiało z Sahary, co potem zawsze powtarzał, choć nie wiedział, czy to prawda. Wyobrażał sobie tumany pyłu nad wodą, rozgrzane, połyskujące czerwonawe chmury, które niesie wiatr z południa, pustynny sirocco omiatający wyspę Lampedusę. Co dzień rano wstawał i szedł po tarasie wzdłuż via Butera, stąpając po piasku, który osiadł nocą; ślady jego kroków urywały się, jakby nagle wyparował, przy murku nad Foro Italico, skąd zwykł podziwiać jutrzenkę, stojąc tyłem do Sycylii i do morza na południu, i do gorejącej wyspy, swojego dziedzictwa.
Nie kochał Palermo z jego zakurzonymi brukami i zniszczeniami po wojnie. Choć zamierzał umrzeć w mieście swego urodzenia, czuł do niego tylko gorycz, która przyćmiewała miłość. Z umiłowaniem wygrywały silniejsze uczucia. Miłość to było coś błahego, ulotnego, ludzkiego, arcyludzkiego. Kochał Anglię, wielbił Paryż, straceńczo uwielbiał austro-węgierskie obozy jenieckie, gdzie przecierpiał swoje podczas pierwszej wojny, i miłował lasy Łotwy, mroczne i bezkresne, oglądane z okien pociągów i autobusów. Ale zawsze wracał tutaj, do niekochanego miasta, do swej matki, księżnej wdowy, później, po jej śmierci – do starych uliczek noszących rodowe miana. Już kiedy się wychowywał w ojcowskim palazzo, dostrzegał w Palermo rozgrzane do czerwoności piekło, które leżało na poziomie morza. Pył dolatywał znad morza, jak gdyby z niego buzował, a promy z Neapolu wolno i ospale niosły śnięte od upału dusze. To jedno się nie zmieniło. Na stare lata, w połowie stulecia, mieszkał w zrujnowanym pałacu nad brzegiem, skąd miał widok na zatokę, mógł więc przyglądać się z góry promom cumującym w porcie, jakby wypatrywał na lśniących pokładach kogoś, kogo dawno stracił.

Aldona Kopkiewicz, „Kim jest ona, gdy mnie nie ma”. Dziś premiera. Polecamy!Choć żyjemy w epoce „bycia sobą”, autentyczn...
17/06/2026

Aldona Kopkiewicz, „Kim jest ona, gdy mnie nie ma”. Dziś premiera. Polecamy!

Choć żyjemy w epoce „bycia sobą”, autentyczność zniknęła nam z pola widzenia. Tymczasem to właśnie ona może być odtrutką na etykietki, które przyklejamy sobie zanurzeni w kulturze terapii. Z jednej strony pragniemy znaleźć się w szufladce diagnozy, z drugiej – rozpaczliwie chcemy zachować odrębność, jednostkowość i wyjątkowość.
A może warto przyjąć, że każdy z nas jest w jakiś sposób nie taki i nie da się go wyjaśnić ani wypowiedzieć do końca – i właśnie z tego powodu nikt z nas nie jest szczególnie wyjątkowy? Może dziwność jest czymś, co ze sobą dzielimy, a zgoda na nią sprawiłaby, że świat stałby się luźniejszym i radośniejszym miejscem?
Aldona Kopkiewicz odpowiada na te pytania, opisując własne doświadczenie – czterdziestolatki, poetki, Polki, córki, wnuczki, partnerki. W autobiograficznym eseju zachęca nas, byśmy sami odpowiedzieli na pytanie, gdzie kończy się „ona” – maska, konstrukt społeczny, awatar realnej osoby, a zaczyna prawdziwe „ja”.

Jutro premiera książki Aldony Kopkiewicz „Kim jest ona, gdy mnie nie ma”, a od dziś do poniedziałku 22 czerwca w specjal...
16/06/2026

Jutro premiera książki Aldony Kopkiewicz „Kim jest ona, gdy mnie nie ma”, a od dziś do poniedziałku 22 czerwca w specjalnej promocji znajdziecie kilkadziesiąt tytułów eseistycznych.
Zapraszamy na Nowolipki i na stronę Wydawnictwa Czarne.

Wspaniały reportaż Michała Książka powraca!„Jakuck. Słownik miejsca”, wydanie drugie, jest już na Nowolipkach.Wacław Sie...
16/06/2026

Wspaniały reportaż Michała Książka powraca!
„Jakuck. Słownik miejsca”, wydanie drugie, jest już na Nowolipkach.

Wacław Sieroszewski trafił na Syberię w 1878 roku, a owocem jego wieloletniego zesłania było wybitne dzieło etnograficzne „Dwanaście lat w kraju Jakutów”. Edward Piekarski, zesłany dziesięć lat później, napisał słownik języka jakuckiego. Michał Książek pojechał do Jakucji z własnej woli. Podążając śladem swych wielkich poprzedników, przemierzył tę rozległą, białą krainę, zafascynowany zwyczajami i językiem jej mieszkańców.
Jakucję, kraj o powierzchni dziewięć razy większej od Polski, zamieszkuje niespełna milion osób. Zima trwa przez większą część roku, więc określeń dla różnych rodzajów śniegu i mrozu jest bez liku, a chłód bywa tak dotkliwy, że w języku Jakutów sympatycznego Dziadka Mroza zastąpił B*k Zimy.
Odmieniając jakuckie słowa przez polskie przypadki, Książek pisze swoistą gramatykę tych odległych, a przecież bliskich nam, śnieżnych przestrzeni.

Wiersze na dziś.Charles Reznikoff, „Co robisz na naszej ulicy”, wybór i przekład Piotr Sommer, Wydawnictwo Biblioteki Wi...
16/06/2026

Wiersze na dziś.
Charles Reznikoff, „Co robisz na naszej ulicy”, wybór i przekład Piotr Sommer, Wydawnictwo Biblioteki Wielkopolskiej.

▪ Światło poranka ▪

Światło poranka
jest blade i niebieskie –
milczące światło
lasu;
ale już słychać
nikłe a przecież nieprzebrane
odgłosy deszczu.

▪ W czerwcowym popołudniowym słońcu ▪

W czerwcowym popołudniowym słońcu,
tam gdzie woda przelewa się z marmurowych mis fontanny,
wzdłuż krawędzi brodzą niebiesko-czarne gołębie,
a wodny pył stroszy im pióra.

Justyna Hankus, „Dobranoc, Europo. 14 opowiadań wewnętrznych”, Powergraph.„Nie ma tu dwóch podobnych historii i odnoszą ...
15/06/2026

Justyna Hankus, „Dobranoc, Europo. 14 opowiadań wewnętrznych”, Powergraph.

„Nie ma tu dwóch podobnych historii i odnoszą się one do różnych krajów. Ale ich wspólnym mianownikiem jest kruchość świata, pragnienie życia i nieuchronność końca” – pisze autorka.

📖 Kiedy powiedział, że skradła mu duszę, roześmiała się tylko. Ale potem, gdy pełzł przez pola, a jego ciało przypominało ziemistego węża, schowała się za drzwiami i patrzyła przez szparę. Kucał w sadzie i zamieniał jabłka w kule pajęczyn, widziała to, ale nikt jej nie wierzył. Jeden raz zrobiła mu zdjęcie, które zgubiło się potem w plikach cyfrowych, a może rozpadło w piksele, więc nie miała dowodu. Wołała babkę, popatrz, mówiła, tam jest, ale tam widać było tylko wilgotne liście i kubły ze śmieciami.
W zakładzie znów były zwolnienia, ona została, bo była najmniejsza i najmniej kosztowała. Cała pachniała zjełczałym masłem i serem i zawsze miała w nozdrzach zapach nabiału. Nie jadła niczego, co pochodziło od krowy. Jadła tylko pietruszkę i owoce, ale odkąd zamieszkały w niej pająki, to nawet tego nie, dlatego coraz bardziej chudła i fartuch na niej wisiał, sięgał kostek, a mniejszego niż S nie mieli.

Ng Yi-Sheng, „Miasto lwa”, przekład Aga Zano, Tajfuny. Książka jest już na Nowolipkach. Zapraszamy.W tym zbiorze opowiad...
15/06/2026

Ng Yi-Sheng, „Miasto lwa”, przekład Aga Zano, Tajfuny. Książka jest już na Nowolipkach. Zapraszamy.

W tym zbiorze opowiadań możliwe jest wszystko: zoo pełne robotów, lotnisko Changi jako port przesiadkowy dla bóstw wszelkich religii, miłość ponad podziałami, a nawet czasowe zniknięcie Singapuru. Tylko w Mieście Lwa można pewnego dnia zapragnąć zostać wyspą lub obudzić w sobie wspomnienia z przeszłego wcielenia, gdy było się miską laksy. Podróże w czasie – też zresztą obecne – to w tej całej fantastycznej mieszance pestka.
Równie zabawne co zaskakujące historie oddają ducha i koloryt Singapuru, nie uciekając przy tym od portretowania problemów, z którymi boryka się dziś to miasto-państwo. „Miasto lwa”, debiut prozatorski nagradzanego singapurskiego poety i dramaturga Ng Yi-Shenga, to – cytując Amandę Lee Koe – dzieło „olśniewająco oryginalne i diabelnie pomysłowe”. (z opisu wydawcy)

📖 „Poszedłem do taoistycznego medium na Middle Road, bo miałem kryzys twórczy i kryzys ćwierci wieku jednocześnie, plus kilka innych rzeczy niezwiązanych w stu procentach z tą historią, i przez to zaczęły mnie dręczyć stany lękowe. Medium posadziła mnie przy składanym stoliku pod arkadą, popatrzyła mi na dłoń i wytrząsnęła z kubeczka z żółwiej skorupy kilka starych chińskich monet. Wreszcie powiedziała coś bardzo dziwnego.
– Młody człowieku, w poprzednim życiu byłeś miską laksy”.

Marianne Fritz, „Prawo powszechnego ciążenia”, przekład i posłowie Małgorzata Gralińska, Officyna. W powojennej Austrii,...
15/06/2026

Marianne Fritz, „Prawo powszechnego ciążenia”, przekład i posłowie Małgorzata Gralińska, Officyna.

W powojennej Austrii, pod powierzchnią odbudowy i sukcesu, rozgrywa się dramat Berty Kschyk. Przytłoczona społecznym pragmatyzmem i emocjonalną obojętnością otoczenia, Berta staje się studium psychicznej izolacji. Tytułowe „prawo powszedniego ciążenia” to nieubłagany ciężar norm, ról i historii, które determinują jednostkę silniej niż jej własna wola. Jej krzyk pozostaje niemy, aż do chwili desperackiego aktu, który ma uchronić dzieci przed „modelującymi łapami życia”.
Twórczość Fritz, zestawiana z dziełami Musila, Kafki czy Joyce’a, imponuje gęstością znaczeń i formalną dyscypliną. Elfriede Jelinek, noblistka i wielka orędowniczka autorki, podkreślała bezkompromisowość jej wizji, uznając projekt literacki Fritz za zjawisko absolutnie unikatowe w skali światowej. (z opisu wydawcy)
Czytamy.
📖 Wilhelmina spojrzała wyczekująco na Wilhelma. Został. Lecz najważniejszy pierścionek, który należał jej się właściwie od pierwszego dnia, założyła dopiero trzynastego stycznia 1960 roku. Tak czy owak. Nosiła go. Łańcuszek z małą Madonną nadal jednak znajdował się w posiadaniu Berty. Wilhelm nie przypuszczał, że łańcuszek z małą Madonną wzbudza w Wilhelminie tak wielką żądzę działania. Zdążył już zapomnieć o łańcuszku z małym wizerunkiem Madonny. Wilhelmina wątpliwości i roztrząsania stawiała na równi z alkoholizmem czy uzależnieniem od nikotyny i narkotyków, na co Wilhelm przystawał z pewnym „ale”, „za” i „przeciw”. Przez te wszystkie lata Wilhelmina przywykła, że w dyspucie małżeńskiej z sukcesem przeforsowuje swoje opinie, a Wilhelm uzupełnia je jedynie o pewne „ale”, „za” i „przeciw”. Wraz z tym nawykiem rosło poczucie dyskomfortu, które odczuwała niewyraźnie i streszczała w okrzyku: – Wilhelmie, coś się musi wydarzyć! W domu wszystko było zorganizowane jak w zegarku; praca sprzątaczki w pomieszczeniach biurowych doktora Ulricha Reichmanna i filii biura Mueller-Rickenberga w mieście Modry Dunaj spełniała swój cel ekonomiczny, a do czasu zaspokajała także chęć działania Wilhelminy. Resztę energii kobieta zużytkowywała w drobiazgowych dysputach małżeńskich. Na dłuższą metę nie dało się tego ignorować. Zapał Wilhelminy domagał się nowego, poszerzającego horyzonty pola działania. W końcu więc, po długoletnich roztrząsaniach, postanowiła nieodwołalnie zająć się sprawą Berty. Kiedy szybkimi, zręcznymi ruchami rąk przygotowywała śniadanie, zaczęła dojrzewać w niej myśl: „Dzisiaj należy raz na zawsze załatwić sprawę Berty”. Wilhelm dzielnie żywił nadzieję, że uda się uniknąć owego że uda się uniknąć owego ciosu. Zresztą uczciwie o to walczył – przez trzy lata, bądź co bądź, z sukcesem. Lecz Wilhelm robił się starszy, a z wiekiem, chcąc nie chcąc, musiał wyciągnąć wnioski z dobrze znanego sobie faktu: „Wilhelmina to nie Berta”. – Nie ruszajmy tych spraw! Już się wydarzyły! Co się stało, to się nie odstanie.

Adres

Aleja Jana Pawła II 45A Lok. 56 (wejście Od Ulica Nowolipki)
Warsaw
01-008

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 11:00 - 19:00
Wtorek 11:00 - 19:00
Środa 11:00 - 19:00
Czwartek 11:00 - 19:00
Piątek 11:00 - 19:00
Sobota 10:00 - 15:00

Telefon

+48501069287

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Księgarnia Czarnego umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Księgarnia Czarnego:

Skróty

Udostępnij

Kategoria