18/02/2026
Gdy patrzymy na album „Light on the Riviera” na półce naszej księgarni, może on wyglądać jak kolejna elegancka publikacja o Lazurowym Wybrzeżu. Dużo słońca, plaże, sławne hotele i restauracje, moda, celebryci. Już po kilku stronach widać jednak, że chodzi tu o coś więcej. W rękach trzymamy prawdziwą fotograficzną historię Francuskiej Riwiery - miejsca, które strona po stronie wyłania się jako jedna z kolebek tej sztuki wizualnej.
To album o tym, jak rybackie miasteczka nad Morzem Śródziemnym stały się miejscem spotkań artystów. Jak Côte d’Azur z peryferii Europy przeobraziło się w przestrzeń, w której krzyżowały się fotografia, moda, sztuka i styl życia. I jak to południowe światło realnie wpłynęło na rozwój fotografii artystycznej.
Ale po kolei. Album prowadzony jest chronologicznie. Zaczyna się od dagerotypu Charles’a Nègre’a z 1847 roku, prowadzi przez Belle Époque, lata 20., surrealistów, złote lata 50., aż po współczesny dokument kolorowy. Pojawiają się tu, po obu stronach obiektywu, m.in. Lee Miller, Man Ray, Dora Maar, Pablo Picasso (m.in. jako Minotaur), Helmut Newton, Elliott Erwitt, Martine Franck, Martin Parr czy Gueorgui Pinkhassov. Riviera przestaje być tłem i staje się aktywnym uczestnikiem historii obrazu.
Dla mnie jednym z najmocniejszych rozdziałów tej książki jest ten poświęcony Jacques’owi-Henriemu Lartigue’owi. Choć równie ciekawie wypada część o surrealistach z 1937 roku czy późniejsze, pełne energii lata 50., to właśnie przy Lartigue’u zatrzymuję się najdłużej.
Jeśli ktoś z Was myśli o albumie monograficznym Lartigue’a, trudno dziś znaleźć na rynku publikację, w której znalazłoby się więcej jego fotografii niż tutaj. Ten rozdział jest obszerny, dobrze ułożony i naprawdę daje poczucie kontaktu z jego spojrzeniem. Łącznie mamy tu aż 20 fotografii tego mistrza obiektywu.
Plaże, kąpiele, samochody, moda, międzywojenna lekkość życia. U Lartigue’a Riviera świeci najmocniej.
Rozdział poświęcony latom 50. pokazuje zupełnie inną energię. To moment, w którym Riviera staje się sceną międzynarodowej popkultury. Pojawia się młoda Brigitte Bardot na Festiwalu w Cannes w 1956 roku. To właśnie wtedy premierę miał film „I Bóg stworzył kobietę” i od festiwalowego skandalu rozpoczęła się jej międzynarodowa kariera. Jest też portret Audrey Hepburn wykonany dwa lata przed „Rzymskimi wakacjami”, zanim stała się ikoną światowego kina.
Fotografia zaczyna tu działać inaczej. Dokumentuje rodzący się kult gwiazd, ale jednocześnie współtworzy mit miejsca. Riviera przestaje być tylko przestrzenią artystów. Staje się sceną dla nowej publiczności.
W kolejnych rozdziałach wchodzimy w świat Magnum Photos. Reportaże, portrety artystów, życie obserwowane z bliska. Lazurowe Wybrzeże nie jest już wyłącznie symbolem luksusu, ale przestrzenią codziennego życia i przemian społecznych. W tej części albumu znajdziemy prace Henriego Cartier-Bressona, Martine Franck czy Elliotta Erwitta.
Mocno swoją obecność na wybrzeżu zaznacza tu także Helmut Newton, wieloletni mieszkaniec Monte Carlo. W książce znajdziemy aż 15 jego fotografii, w tym wiele obrazów uznawanych dziś za ikony jego twórczości. To zupełnie inne napięcie: chłodne, zmysłowe, świadome teatralności. Riviera staje się u niego scenografią dla gry spojrzeń, cielesności i władzy.
Książka prowadzi nas dalej, aż do współczesnego dokumentu kolorowego i obrazów takich fotografów jak Martin Parr czy Gueorgui Pinkhassov.
W albumie oglądamy zdjęcia wykonane na przestrzeni 168 lat. W tym czasie język fotografii zmieniał się wielokrotnie, przyspieszał też świat. Światło Lazurowego Wybrzeża pozostało jednak to samo. I to ono spaja tę historię.
Link do książki w komentarzu.