13/03/2014
Bardzo lubię pracę w handlu i kontakt z innym człowiekiem. Każdy jest inny! Coś wspaniałego! Z "wykształcenia" to ja jestem księgowa ale nikt mnie wołami za biurko nie zaciągnie, mowy nie ma!
A ponieważ że :) jestem bardzo zmęczona krótko i na temat: bardzo dziękuję za chronienie mojej skromnej choć sporej osoby przed okropnym klientem - a raczej chamem nie z tej ziemi - który w sumie werbalnie tylko skatował mnie w jakieś 2 minuty; cierpienie moje wynikało w głównej mierze z obowiązkowego powstrzymania się od powiedzenia tego, co miało się chęć powiedzieć. Ale zasada jest jasna: nie zadzierać z wariatami, im większy furiat, tym większy spokój trzeba okazać... itp itd... Do tego powstrzymywanie pawia, bo pan żarł cały czas pączka i, że tak powiem, nie cały on spożyty został, część opuściła jamę ustną... do tego to skandal, że nie znam ceny każdej rzeczy, którą mam w sprzedaży - mówię, że po to mam metki - on, że powinnam mieć komputer... no masakra jakaś i wokół tego cholerny pączek. Państwo z obstawy to starsza pani, która nie wyszła po zakupie kwiatka, pani z małym chłopcem, również na nasłuchu, dziewczyna z za*ebistą fryzurą, której bezgłośnie powiedziałam "nie wychodź" i nie wyszła :) oraz rosły pan, który dziadowi zasugerował, żeby mnie może jeszcze pobił do kompletu, ale klient już wychodził, zadowolony, że znów komuś zepsuł dzień... Ale nie ma tak dobrze, chwilę pocierpiałam ale na całe życie będę pamiętać, że wszyscy Państwo Moi Ukochani Klienci, zostaliście ze mną :) i bez nerwacji, nie bałam się go, najzwyczajniej w świecie mnie wkur*ił, a nie mogąc dać temu upustu - cierpiałam straszliwie :)
Dobranoc!
P.S poważnie ktoś myślał, że będzie krótko? :)