Sprzedawaliśmy jabłka do lokalnych sklepów. Ostatnie trzy lata to nieustanne próby zmiany profilu gospodarstwa. Zaczęło się od soków. Tak powstało Yapko. Przez dwa lata pojawiało się na półkach dobrych, lokalnych sklepów. Chcieliśmy jednak czegoś innego i zdaliśmy sobie sprawę, że najlepsze i najzdrowsze owoce i soki są wtedy, kiedy jest na nie sezon. Co więcej, odkryliśmy, że najbardziej smakują,
gdy się je zerwie własnoręcznie - dokładnie to, czego się chce. Taki supermarket na świeżym powietrzu! Te jabłka nie leżały na półce sklepowej, nie pokonały 300 km, nie mają w sobie środków chemicznych. Z takich owoców można zrobić przetwory, a sok samemu zapasteryzować. Jest też zupełnie inna korzyść - taki model sprzedaży pozwala przetrwać małym gospodarstwom, jak nasze. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że co roku, coraz więcej osób się tym interesuje. Bez Was nie byłoby nas!