02/10/2026
Wygląda na to, że w październiku nasza ulubiona para ma jakby trochę pod górkę... Ścieżka stroma, pod nogami kamienie, a do tego owiewa ich zimny wiatr. To zupełnie inna sytuacja niż wtulanie się w miękki kocyk i siebie nawzajem przy łagodnym świetle lampy własnej sypialni. A jednak, kiedy na nich patrzę, to nie tylko mi ich nie żal, ale nawet im trochę zazdroszczę. Bo w chodzeniu po górach wszystko jest jakoś bardziej prawdziwe, a trud i przyjemność pojawiają się we właściwych miejscach i we właściwych proporcjach. Ciało może być zmęczone, ale za to jest dużo miejsca na oddech i głowa może sobie odpocząć.
Nasz kalendarz jest jak dziennik wdzięczności — zatrzymuje uwagę na momentach wartych docenienia, nawet jeżeli wydają się zwykłe i przez to łatwe do przeoczenia. Kiedy się po prostu wewnętrznie zatrzymamy i poczujemy obecność... to przez tę jedną chwilę nic więcej nie potrzeba. Na ten krótki moment rozmyślanie o tym, czy jest z górki, czy pod górkę znika, traci sens.
Z październikowymi pozdrowieniami, Katarzyna Majewska