12/06/2026
Pamiętam moment, kiedy zorientowałam się, że coś jest nie tak…
Był weekend.
Czas wolny.
Zero pracy.
A ja… dalej bez energii.
I wtedy dotarło do mnie, że to już nie jest „przemęczenie tygodniem”.
To był mój codzienny stan.
Najgorsze było to, że uważałam to za normalne.
Bo przecież „wszyscy są zmęczeni”.
Dziś wiem, że zmęczenie nie powinno być normą.
I wiem też, co u mnie zmieniło grę💚
Kto też długo odkładał siebie na później? Rączka w górę w komentarzu🙋♀️👇