14/07/2026
Pożegna dziecko, przetnie drut kolczasty i wypchnie syna na drugą stronę. Ci, do których trafi, żywili się solonymi ziemniakami i zacierką. Czasem mieli mleko, latem grzyby albo jagody.
To była prosta biedna rodzina ze wsi Wysoka pod Krakowem. Z trójką dzieci. A jednak w ich domu i przy ich skromnym stole znalazło się miejsce dla jeszcze jednego dziecka.
Dla chłopca, którego ojciec uratował przed likwidacją krakowskiego getta.
13 marca 1943 roku, w dniu ostatecznej likwidacji getta krakowskiego, ojciec małego Romka zaprowadził go na plac Zgody. Tam, ukrywając się przed strażnikami, przeciął drut kolczasty. Pożegnał syna i wypchnął go na drugą stronę. W nieznane.
Chłopiec rozpoczął dramatyczną tułaczkę. Przekazywany z rąk do rąk, trafił w końcu do domu Jana i Stefanii Buchałów.
Stefania Buchała przyjęła go jak własne dziecko. Nie pytała, co może dostać w zamian. Wiedziała tylko, że musi pomóc.
Buchałowie ryzykowali życie swoje i swoich dzieci każdego dnia. Prawdopodobnie ich własne dzieci były przekonane, że Romek jest ich bratem.
Po wojnie Roman Polański wielokrotnie próbował odnaleźć rodzinę, która go uratowała. W swojej autobiografii wspominał, że gdy wrócił do Wysokiej i zobaczył dawną chałupę Buchałów, nie mógł zrozumieć, jak cała rodzina mogła się tam pomieścić.
•••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••
Z ciszy pożółkłych fotografii próbujemy ocalić miniony świat. Naszą pracę można docenić małą kawą ⬇️⬇️
••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••
Przez wiele lat nie wiedział, co stało się z jego wybawcami. Jednak uda się wreszcie dowiedzieć. Stanisław Buchała – wnuk Jana i Stefanii – początkowo nie wiedział, że jego dziadkowie ukrywali przyszłego światowej sławy reżysera.
Roman Polański złożył wniosek o uhonorowanie Stefanii Buchały tytułem Sprawiedliwej wśród Narodów Świata.
Napisał m. in: „Stefania Buchała zapewniła mi schronienie, ryzykując własne życie i życie swojej rodziny”.
Matka Romana Polańskiego została wywieziona do obozu Auschwitz-Birkenau i tam stracona w 1943 roku. Ojciec trafił do obozu Mauthausen, przeżył wojnę.
Na zdjęciu - Stefania i Jan Buchałowie z dziećmi.